Obama spotka się z przywódcami Chin, Japonii oraz Rosji
Amerykański prezydent przygotowuje się do intensywnego tygodnia w polityce zagranicznej. Do USA zjadą bowiem szefowie najważniejszych państw, by wziąć udział w dorocznej sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ i szczycie G-20 w Pittsburghu.
We wtorek Barack Obama spotka się z chińskim prezydentem Hu Jintao. Przywódcy będą rozmawiać przede wszystkim o kwestiach gospodarczych, a także o planowanej na listopad wizycie Obamy w Chinach.
Ostatnio między USA i Chinami narasta napięcie w kwestiach międzynarodowego handlu - Amerykanie nałożyli cła odwetowe na sprowadzane z Chin opony. Ci natomiast stwierdzili, że takie postępowanie narusza zasady WTO i szkodzi relacjom gospodarczym między państwami.
Innym tematem, który poruszą prezydenci USA i Chin jest kwestia Korei Północnej. Przedstawiciel reżimu Kim Dzong Ila powiedział bowiem chińskiemu wysłannikowi, że Korea jest gotowa zasiąść do stołu rozmów - zarówno bilateralnych, jak i wielostronnych. Rokowania dotyczyłyby przerwania programu nuklearnego rozwijanego w Korei Północnej.
W środę Barack Obama spotka się natomiast z Dmitrijem Miedwiediewem. Amerykanie liczą, że otrzymają wtedy rozsądną rosyjską odpowiedź na decyzję o wstrzymaniu budowy tarczy antyrakietowej w Europie Środkowej. W zamian za to, Amerykanie chcą zbudować bardziej mobilny system obrony, oparty na pociskach przechwytujących morskiego bazowania.
Premier Rosji, Władimir Putin, nazwał tę decyzję "odważną" i powiedział, że Obama powinien pójść dalej w tym kierunku, znosząc m.in. ograniczenia eksportu "wrażliwej" technologii do Rosji i wspomagając proces wstąpienia tego kraju do WTO.
Tego samego dnia, Barack Obama podejmie też nowego premiera Japonii - Yukio Hatoyamę, którego partia już jakiś czas temu sugerowała "bardziej równe warunki" sojuszu z USA.
Najprawdopodobniej amerykański prezydent nie spotka się z Mahmudem Ahmadineżadem. "Szanujemy irańskiego przywódcę, ale myślę, że istnieje naprawdę niewielkie prawdopodobieństwo szans na bezpośrednią rozmowę" - powiedziała Susan Rice, amerykańska ambasador przy ONZ.
Tymczasem sekretarz stanu, Hillary Clinton, publicznie zaapelowała do Iranu o większe zaangażowanie w rozmowy z USA. "Daliśmy jasno do zrozumienia, że chcemy rozwiązywać kwestie sporne z Iranem na drodze dyplomatycznej. Teraz to Irańczycy muszą zdobyć się na wysiłek" - powiedziała Clinton podczas spotkania w Brookings Institution.
Na podst. AFP, whitehouse.gov


Świat
Amerykańska ambasada na Kubie ponownie otwarta