Inwestea Konsultea Wschod24 Afryka24 Pe24
Strona główna
Marcin Domagała: Wojna o "irańską" pietruszkę Drukuj Email
( 13 głosów)




Europejskie Centrum Analiz Geopolitycznych   
27.09.2009.

Obecnie jedynym zagrożeniem dla Krakowa ze strony Iranu jesteśmy... my sami, a dokładnie konsekwencje nieprzemyślanych decyzji polskich na szczeblu międzynarodowym.

REKLAMA

Sezon ogórkowy w lipcu 2002 r. zapowiadał się nadzwyczaj słonecznie. Zdążył go przyćmić jeden niepozorny incydent. Otóż, pod pozorem monitoringu przepływu nielegalnych imigrantów grupka marokańskich komandosów zajęła małą (1,35 km2), skalistą, bezludną wysepkę w Cieśninie Gibraltarskiej, zwaną Isla Perejil, czyli po naszemu - Wyspa Pietruszki.

Wybuchł międzynarodowy skandal. W mediację zaangażowała się Unia Europejska, Liga Arabska i Stany Zjednoczone. W nieco ponad tydzień później na wysepce wylądowała grupka hiszpańskich komandosów, w ramach operacji (sic!) Odzyskać suwerenność. Na szczęście obeszło się bez żadnego wystrzału. Oczywiście hiszpańska akcja spowodowała jeszcze większe dyskusje, by w końcu, po jakimś czasie, przywrócić tej skalistej samotni status obszaru niezamieszkanego i zdemilitaryzowanego, czyli status quo ante.

Dlaczego o tym piszę?

ImageOtóż niedzielna wrzawa medialna na temat wystrzelenia przez Iran rakiet dalekiego zasięgu, w ramach ćwiczeń wojskowych oddziałów elitarnej Gwardii Rewolucyjnej, przypomina tamtą gibraltarską  historię. Oficjalnie władze polskie i polscy politycy stwierdzili, że Polskę może zaatakować kolejne państwo, a w wyniku tego ataku szczególnie zagrożona jest m.in. prastara, historyczna stolica Polski - Kraków. Po raz kolejny głupota dogoniła absurd.

Kilka faktów: Iran tak, jak każde inne państwo ma prawo do prowadzenia ćwiczeń wojskowych na własnym terenie. Ma także prawo do wyposażania własnych wojsk w różną broń, w tym również rakietową. O ile wiadomo prace nad tego rodzaju środkami nie są nielegalne, a jedyne czego dowodzą, to faktu, że irańska nauka osiągnęła ciekawy sukces, dzięki czemu wzrosły tym samym możliwości obronne tego państwa. Właśnie wskutek tego, medialna histeria osiągnęła apogeum. W ramach odpowiedzi proponuję zatem ogłoszenie alarmu przeciwrakietowego, odkurzenie hełmów, a w ogóle to natychmiastowe wysłanie wojska, by spuściły zbiorowe lanie, oczywiście razem z Amerykanami, tym nieznośnym Irańczykom oraz ich prezydentowi Machmudowi Achmadineżadowi.

Przypomnijmy ponadto, że w podobną broń (tzn. rakiety) jest wyposażonych kilku naszych sąsiadów. Rakiety bliskiego i średniego zasięgu posiada Białoruś, której niemalże ustawowo nie lubimy, chociażby za podłe traktowanie naszej mniejszości narodowej. Co gorsza nie tylko rakiety, ale i broń jądrową posiada Rosja, z którą prezydent Lech Kaczyński toczy nieustannie słowne potyczki. Rakietowa odpowiedź z jej strony tego wschodniego mocarstwa na pewno murowana. Broń rakietową posiadają też Niemcy (Erika Steinbach et consortes), Czesi, Słowacy oraz co najmniej połowa reszty niewymienionych państw z pozostałych części globu... Wszyscy oni też, co jakiś czas, odpalają w ramach ćwiczeń, w różne strony swoje rakiety. W ich zasięgu jest co gorsza CAŁA Polska. Tylko jakoś o tym fakcie wszyscy milczą...

W praktyce, obecnie jedynym zagrożeniem dla Krakowa ze strony Iranu jesteśmy... my sami, a dokładnie konsekwencje nieprzemyślanych decyzji polskich na szczeblu międzynarodowym. Polskę z Iranem łączą, póki co, przyjazne stosunki dyplomatyczne i gospodarcze. Odległość między naszymi krajami wynosi kilka tysięcy kilometrów. Iran nigdy nie zgłaszał wobec nas jakichkolwiek uwag i pretensji. Cóż zatem musiałaby zrobić Polska, by Wawel przestał istnieć? Jaki miałby być zatem casus belli?

Ta odpowiedź leży w głowach naszych decydentów. Przypomnijmy po raz kolejny, że to Iran przez ostatnie 60 lat stawał się wielokrotnie przedmiotem ataku. Nie dziwi zatem chęć budowania sił obronnych przez to państwo. Jedyną zaś możliwością uderzenia irańskich rakiet w Kraków jest odpowiedź na agresję Polskich Sił Zbrojnych, działających w ramach kolejnej koalicji wojennej na to państwo. Czyżby zatem ktoś antycypował polskie zamiary?

Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.
Drukuj Email
 
Propagandowa wrzawa na temat irańskich prób rakietowych, szczególnie gdy dotyczy to tzw. rakiet o zwiększonym zasięgu tj. Shehab-3 mających mieć zasięg 2 tysięcy kilometrów rzeczywiście dosięgnęła swojego apogeum. Opowieści na temat ewentualnego zagrożenia południowych cżeści Polski jak to wyjawił w jakimś wywiadzie min. Klich są pozbawione przynajmniej jak dotąd jakichkolwiek racji. Bowiem gdy spojrzy się uważnie na mapę Środkowego Wschodu to można bez trudności określić, gdzie przy zasięgu 2 tysięcy km mogłyby ewentualnie spaść rakiety irańskie. Nawet gdyby były wystrzelone z terenu irańskiego Azerbajdżanu (okolice Tebrizu) to w ich zasięgu byłaby co najwyżej południowa Rumunia, Bułgaria czy europejska część Turcji. Chcałoby się zapytać - gdzie Krym, gdzie Rzym? Należy też postawić jasno pytanie, czy ustalono w sposób wiarygodny gzie spadła ta irańska rakieta o zwiększonym zasięgu? Bowiem rozciągłość terytorialna Iranu nie pozwala mu na prowadzenie prób z rakietami o zasiegu 2 tys. km i więcej. Końcowy stopień takiej próbnej rakiety mógłby bowiem spaść na terytorium sąsiedniego państwa z wszelkim możliwymi następstwami. Do czasu, aż nie będzie wiarygodnych danych na temat miejsca upadku końcowego stopnia rakiety irańskiej to oświadczenia irańskie mogą być traktowane jako zwykła propaganda. Iran ma tu bowiem już doświadczenie. Jakiś czas temu też hucznie opublikował zdjęcia z rzekomo przeprowadzonych "udanych" prób rakiet przeciwlotniczych, które po przeanalizowaniu przez uważnych analityków zostały szybko odkryte jako niezbyt udolny fotomontaż. Pisały na temat szeroko np czasopisma lotnicze ale temat ten jakoś "umknął" uwadze innych mediów.
Roman, 2009/09/28 01:07
Dodaj swój komentarz do tego artykułu...
Imię (wymagane)
Komentarz
Zaloguj lub zarejestruj się aby móc dodawać komentarze.

W trakcie nieformalnego spotkania Rady Europejskiej w Brukseli (23.05) przywódcy państw UE nie znaleźli porozumienia w sprawie środków koniecznych do osiągnięcia wzrostu gospodarczego w Europie.
więcej...
Unia Europejska zaskarżyła Argentynę przed Światową Organizacją Handlu (WTO), zarzucając krajowi z Ameryki Południowej stosowanie niedozwolonych ograniczeń w imporcie.
więcej...
Fala kryzysu finansowego, która w 2009 roku przelała się ze Stanów Zjednoczonych na kontynent europejski uderzyła w najsłabsze punkty gospodarek państw Unii Europejskiej, pogarszając sytuację w sektorze bankowym i/lub powodując zadłużenie finansów publicznych ponad progi...
więcej...
 AnalizySystemy polityczne  Imigracja  Cywilizacje  Konflikty  Ekologia  Terroryzm  Polityka zagraniczna  Dyplomacja  Emigracja  Separatyzm  Stosunki międzynarodowe 
 GospodarkaWaluty  Ropa naftowa  Sektor bankowy  Giełdy  Rynek pracy  Nieruchomości  Surowce  Gaz ziemny  Media  Technologie  Przemysł samochodowy 
 OrganizacjeNATO  OBWE  OPEC  ONZ  Al-Kaida  G-20  MFW  WNP  ASEAN  WTO 
 PaństwaNiemcy  Francja  Izrael  USA  Wielka Brytania  Indie  Chiny  Rosja  Irlandia  Ukraina  Turcja  Hiszpania  Brazylia  Iran  Sudan  Włochy  Afganistan  Gruzja  Informacje dla wyjeżdżających 
 Po godzinachRecenzje  Film  Wywiady  Książka 
 RegionyUnia Europejska  Bałkany  Afryka  Bliski Wschód  Daleki Wschód  Kaukaz  Azja  Darfur  Krym  Kaszmir 
 StylSavoir vivre 
 Unia EuropejskaSłownik UE  Komisja  Prezydencja  Strefa Euro  Traktat lizboński  Strefa Schengen  Partnerstwo Wschodnie  Europejska Polityka Sąsiedztwa 
Zaloguj sie
         
     
SERWIS SPECJALNY
Dyplomacja_specjalny