|
Wygrana chrześcijańskich demokratów oraz liberałów zapewni powstanie nowego rządu. Otwiera to nowe pytania o kierunek w jaki podążą Niemcy, a także o kształt sceny politycznej u naszych sąsiadów. REKLAMA
Kanclerz Angela Merkel może być spokojna. Zakładany przed wyborami cel, czarno-żółtej (kolory przypisane CDU i FDP) koalicji został osiągnięty. Jednak nasuwają się pytania o kształt polityki uprawianej przez przyszły rząd. Czy starczy determinacji obu partnerom na przeprowadzenie niezbędnych w dobie kryzysu reform gospodarczych? Jak potoczą się losy reformy podatkowej usilnie zapowiadanej przez liberałów i sceptycznie odnoszących się do tego przedstawicieli partii Merkel? A co ze zmianami w prawie wewnętrznym. FDP będzie zdecydowanie i twardo walczyła o poszerzanie praw i wolności obywateli, co oznacza pole konfliktu z obecnym i prawdopodobnie przyszłym ministrem spraw wewnętrznych Wolfgangiem Scheuble. Pod tym względem, w dotychczasowej wielkiej koalicji Merkel rządziło się łatwiej.
Przyszłe cztery lata nie będą bez wątpienia czasem spokojnych rządów. Wyzwania przed jakimi stanie konserwatywno-liberalny rząd są duże, jedne z największych w powojennej historii RFN. Mam na myśli nie tylko walkę z kryzysem gospodarczym, czy ogromnym deficytem budżetowym, ale także pytania o zaangażowanie w Afganistanie czy kwestie energii atomowej. W wielu dziedzinach przyszli koalicjanci mają wspólne przekonania, co nie oznacza jednak, iż szczególnie sprawy finansowe i społeczne nie będą osią zażartych sporów. Już samo stanowisko ministra gospodarki, dotychczas na jego czele stał popularny polityk bawarskiej CSU Karl-Theodor zu Guttenberg, będzie przedmiotem politycznych targów. W tradycji wieloletnich koalicji CDU-FDP ten urząd zawsze przypadał liberałom.  W powyborczej rzeczywistości najtrudniej będzie się odnaleźć socjaldemokratom. Ich lider, Frank Walter Steinmeier, nie zdołał przekonać do siebie wyborców. Mało tego, SPD odnotowało najgorszy w powojennej historii wynik. Już przed wyborami mówiono głośno o nadchodzących zmianach w przywództwie socjaldemokratów. Być może Steinmeier zamieni stanowisko szefa dyplomacji na przewodniczącego frakcji parlamentarnej w Bundestagu. Dzięki temu będzie miał realny wpływ na bieżące działania opozycji. Jednak do ścisłego kierownictwa SPD dobijają się już politycy znacznie młodsi, którzy otwarcie mówią o potrzebie radykalnych zmian wewnątrz ugrupowania.
Z drugiej jednak strony, niedzielny wynik pozostawia socjaldemokratom dość wygodne miejsce w ławach opozycyjnych. Wydaje się to szczególnie istotne w dobie kryzysu, gdzie każde trudne społecznie posunięcie rządu, a tych należy się spodziewać, będzie jak woda na młyn dla SPD i całkowicie ich popierających związków zawodowych. Z tej perspektywy kolejne cztery lata będą dla Merkel trudniejsze niż dotychczasowe rządzenie bez znaczącej opozycji parlamentarnej. Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.
|