|
Zainteresowanie tematyką islamu osiągnęło w ostatnich kilku latach istne apogeum. Jeśli chcielibyśmy pokusić się o datę, kiedy to wszystko się zaczęło, jest to pewnie 11 września 2001 r. Data o tyle istotna, że jest punktem zwrotnym w rozważaniach na wielu płaszczyznach. Jeden dzień, a zmienił tak wiele - dzień „przed którym” i „po którym” to jakby odległość stu lat świetlnych. REKLAMA
Strona 1 z 2 Chcąc dochodzić przyczyny nowojorskiej katastrofy, zaczęliśmy przyglądać się współwyznawcom autorów tragedii. Nie zostawiliśmy na nich suchej nitki. Zasugerowaliśmy się kilkorgiem ludzi zasiadającym za sterami samolotów i kilkudziesięcioma z ich pobratymców. Nie od dziś wiadomo, że natura ludzka leniwą jest. Uwielbiamy dramatyczne opowieści poczty pantoflowej, które tylko utwierdzają nas w przekonaniu, że jesteśmy nieomylni, że rzeczywiście jest źle, a nawet jeszcze gorzej. Brak nam za to chęci poznawania. Brak nam odwagi, by dotrzeć do źródła prawdy. Zasiedzieliśmy się w swym konformizmie tak, że już chyba nie potrafimy inaczej - spojrzeć z innej strony, dopuścić do siebie myśli, że istnieje druga strona medalu, że to, w czym my tak dobrze się czujemy, innych odraża, a to, co nas odpycha, dla innych jest świętością. Zainteresowanie islamem na tak ogromną skalę jest oczywiście skutkiem 11 września. Ale i wcześniej temat ten nie stał pod znakiem milczenia. Szczególną uwagę zwracała pozycja kobiet w społeczeństwie muzułmańskim. Rozpisywano się o ich podporządkowaniu mężczyźnie, o roli zaniżonej do bycia posłuszną żoną i matką, z całym szacunkiem do tychże. Pojęciem niezwykle popularnym w dzisiejszych czasach stało się zderzenie cywilizacji, szczególnie gdy tak wiele cywilizacji daje o sobie znać, często dokonując swojej apoteozy, wywyższając się. Przy czym chodzi tu o wyższość nie tyle w sensie politycznym, czy ekonomicznym, ale w wymiarze społecznym, duchowym. Idee każdej z nich to bowiem nie tyle teoretyczne wytyczne, co sposób na życie. Idee, z którymi członek danego kręgu kulturowego się utożsamia. Świat i zjawiska zachodzące wokół nas postrzegamy częstokroć stereotypowo. Wystarczy jeden nieludzki wyczyn, by cień padł na całą społeczność, by zakwalifikować daną cywilizację, kulturę, danych ludzi jako barbarzyńców. Jakże błędne to przekonanie. Każda nacja, czy krąg kulturowy ma swoje skrajności. W ponadnarodowym, ponadcywilizacyjnym wymiarze dochodzi do kontaktu między cywilizacjami. Mamy alternatywę wyboru postrzegania świata. Możemy więc mówić o zderzeniu ośmiu cywilizacji, ale możemy też tylko o konflikcie dwóch (1). W tym drugim ujęciu ludzie „noszą w sobie” dwie cywilizacje: Cywilizację Lądu i Cywilizację Morza, które skazane są na rywalizację. Reprezentujemy idee, wokół których organizuje się Cywilizacja Lądu - wartości stałe i niezmienne - Ład, Tradycja, Hierarchia, Porządek, Praca, Wspólnota. Morze to natomiast symbol wartości płynnych i zmiennych, pozbawionych stałych punktów odniesienia: Chaos, Nowoczesność, Demokracja, Anarchia, Kapitał, Indywidualizm. Człowiek to archetyp Cywilizacji Lądu i Cywilizacji Morza. Jedni z nas to Żeglarze - ludzie chwiejni, indywidualistyczni piraci, kierowani jedynie żądzą zysku; materialiści i relatywiści, odrzucający jakiekolwiek wartości. Z drugiej strony mieszkańcami Lądu, święcie mu oddanymi, zakorzenionymi we wspólnocie, z silnym poczuciem hierarchii i posłuszeństwa; koncentrujący się na sprawach Ducha, sprawy materii traktujący zaś jako nieistotne. Czy więc dzisiejszy rozgardiasz to wynik zderzenia ośmiu czy dwóch cywilizacji? Wybór należy do nas; to my sami decydujemy, jak postrzegać świat. Dokonujemy takich wyborów i takich rozwiązań, które nam ułatwiają egzystencję i pokazują drogę postrzegania, odnoszenia się do konfliktów. Samo zaś zderzenie to konieczność ruchu - implikuje użycie siły. Znaczenie tego słowa idzie w parze z procesem globalizacji. Ten jest tak gwałtowny i dynamiczny, że trudno znaleźć synonimu do słowa „zderzenie”, mając na uwadze siłę oddziaływania. Nie negując negatywnego znaczenia tego pojęcia, musimy rozgraniczyć je od tego pozytywnego, czy też neutralnego. Pisząc o kobiecie w tradycji judeochrześcijańskiej i islamskiej, traktuję to słowo neutralnie. Inne rozpatrywanie tej kwestii oznacza patrzenie na jedno z perspektywy drugiego, co jest często błędne i mylące. Rozpatrując zderzenie w takim znaczeniu, pragnę przybliżyć czytelnikowi postać kobiety islamskiej, w kwestiach najbardziej zasadniczych, odnosząc ją do roli przypisywanej kobiecie w tradycji judeochrześcijańskiej. Uważam to za konieczne w czasach, gdy spoglądamy na nią jako okrytą chustą, upatrując w niej produkt nakazu mężczyzny; jako tę, która sama siebie uważa za gorszą, niegodną odsłonięcia. Zgodnie bowiem z naszym egocentrycznym punktem widzenia, częstokroć nie staramy się zrozumieć, a co ważniejsze - poznać. Moim priorytetowym zamierzeniem jest ukazanie kobiety w islamie; takiej, jaką przedstawia ją święta księga muzułmanów - Koran. Ze względu na konieczność ograniczenia pracy i ogrom aspektów związanych z tą tematyką, położę nacisk na najbardziej zasadnicze kwestie. Zebrane materiały opieram w większości na Koranie oraz świetnej publikacji Dr. Sherif Abdel Azeem Women in Islam versus Women in the Judeo-Christian Tradition The Myth and The Reality (Skrypt opublikowany przez WAMY, www.troid.org, http://www.themodernreligion.com/women/w_comparison_full.htm). Jaką kobietą jest kobieta muzułmańska, jaki jest jej wizerunek? Koran pośród wielu męskich postaci, wymienia także wiele kobiet. Ukazuje ich postawy i zachowania. Dają one wzór, jak być oddaną żoną, wspierającą męża słowem i opieką; jak być troskliwą, bo - jak mówi Prorok w jednym ze swych hadisów (przekaz z życia Mahometa) - „Bóg szanuje kobietę, która wstaje nocą, by się modlić, a potem budzi męża, jeśli ten nie chce wstawać, polewa mu twarz wodą”(2). Muzułmańskie kobiety są przykładem wierności i cierpliwości, jak Hadziar, niewolnica podarowana prorokowi Abrahamowi przez króla Egiptu, która dała Abrahamowi syna Ismaela. Żona Faraona, Asja, to wzór kobiety wierzącej. Koran przedstawia też kobiety złe, jak na przykład żona Abu Lahaba. Zwalczała ona Proroka, a łańcuch, który sprzedała, by zwalczać nową wiarę, to sznur z ognia, który Koran traktuje jako karę za jej czyn. Jak Koran opisuje pierwszą kobietę, czyli Ewę (arab. Hałła’a), a jak czyni to Biblia? Dwie religie zgadzają się co do kwestii stworzenia Adama i Ewy; oboje zostali stworzeni przez Boga. Różnice pojawiają się dopiero po dziele stworzenia pierwszych ludzi. Judeochrześcijańska wizja stworzenia obarcza Ewę winą za skuszenie Adama, czyli zjedzenie zakazanego owocu. To za to uczyniono z niej rodzicielkę w trudach i boleściach. Islamska koncepcja pierwszego stworzenia ujawnia pierwszą zasadniczą różnicę: Adam i Ewa są obarczeni grzechem nieposłuszeństwa za zjedzenie zakazanego owocu w równym stopniu. Tertulian, podczas przemowy do swoich umiłowanych sióstr w wierze: „Czy nie wiecie, że każda z Was jest Ewą? Wyrok Boski ciążący na waszej płci żyje w naszym wieku, wina z konieczności również istnieć musi. Jesteście drzwiami szatana; to wy napoczęłyście z zabronionego drzewa; jesteście pierwszymi zdrajczyniami Boskiego prawa; to wy namówiłyście tego, którego szatan nie miał dość odwagi zaatakować. Niszczyłyście z taką łatwością obraz Boga-człowieka. Z powodu waszego odstępstwa Syn Boga musiał umrzeć”. Tymczasem w ani jednym wersecie Koranu nie znajdziemy wzmianki o Ewie jako kusicielce, uwodzicielce, zdrajczyni. Adam i Ewa popełnili grzech razem. Dzisiejsze postrzeganie kobiety w niektórych nurtach chrześcijaństwa jest postrzeganiem przez pryzmat jej grzechu wieki temu. I dziś nawet odczuwamy tego konsekwencje. Ludzkość jest obarczona grzechem, bo to Ewa wieki temu zawiniła. Tak jest w tradycji judeochrześcijańskiej. Wielu muzułmanów przyjęło etykę judeochrześcijańską i stara się doszukiwać fałszywych hadisów, które by to potwierdzały i dały wytłumaczenie ich wyższości nad kobietą. Podobnie jak Biblia w Księdze Rodzaju(3), i Koran daje świadectwo kobiety. Wskazuje, że kobieta i mężczyzna są sobie równi. Zadanie kobiety to nie tylko rodzenie dzieci. Nadrzędnym celem i dla mężczyzny i dla kobiety jest czynienie dobra. „Zaprawdę - muzułmanie i muzułmanki, wierzący i wierzące, prawdomówni i prawdomówne, cierpliwi i cierpliwe, pokorni i pokorne, dający jałmużnę, poszczący i poszczące, zachowujący czystość i zachowujące, wspominający Boga i wspominające - przygotował dla was Bóg przebaczenie i nagrodę ogromną”(4). Sądząc, że to islam pogrążył kobiety w ciemności, jesteśmy w błędzie. „Islam wydobył pogańskich Arabów z dżahiliyyi, czyli niewiedzy i ciemności, a swoim oświeceniem ogarnął zarówno mężczyzn, jak i kobiety. (…) muzułmanka prowadziła bogate życie duchowe i w porównaniu z pogankami dżahilijji była kobietą nowego typu. Koran zatroszczył się o jej miejsce pod niebem islamu i obiecywał rajskie ogrody, do których zmierzała ramię w ramię z mężczyzną”(5).
|