|
Zastępca Specjalnego Przedstawiciela Sekretarza Generalnego ONZ w Afganistanie, został wyrzucony z pracy za to, że forsował zbyt stanowcze stanowisko ONZ w sprawie fałszerstw wyborczych. Stany Zjednoczone i Wielka Brytania doszły natomiast do konsensusu, że prezydentem Afganistanu pozostanie Hamid Karzaj. Afgańczycy i środowisko międzynarodowe mogą przygotowywać się do kolejnych wyborów – parlamentarnych. REKLAMA
Kiedy w roku 2008 sytuacja bezpieczeństwa w Afganistanie zaczęła się systematycznie pogarszać, pojawiły się głosy, że organizowanie powszechnych wyborów prezydenckich w kraju, którego rząd i wojsko sprawują kontrolę nad mniej więcej połową terytorium nie jest najlepszym pomysłem. Pojawiły się obawy, że wynik wyborów może postawić w wątpliwość legitymizację wybranego kandydata i całego procesu wyborczego. Odradzający wybory powszechne, proponowali coś na kształt wyborów pośrednich: zwołanie Loji Dżirgi – wielkiego zgromadzenia, na którym przedstawiciele poszczególnych prowincji, po skonsultowaniu się ze społecznościami lokalnymi, głosowaliby na prezydenckich kandydatów. Jednak wybory prezydenckie w Afganistanie w roku 2004 były bezsprzecznym sukcesem. 70-procentowa frekwencja wyborcza, Hamid Karzaj wygrywający już w pierwszej turze, olbrzymi kredyt zaufania zarówno dla nowo wybranego prezydenta, jak i dla zachodzących procesów demokratyzacyjnych. Nie zorganizowanie wyborów w roku 2009 oznaczało by, że cały entuzjazm wyparował a afgańscy politycy i siły międzynarodowe wykorzystały cały kredyt zaufania jakim zostały obdarowane, nie dając zbyt wiele w zamian. Wyłonienie nowego prezydenta Afganistanu w drodze obrad Loji Dżirgi byłoby korkiem wstecz. Powszechne wybory prezydenckie trzeba było przeprowadzić. Koniecznie. 20 sierpnia udział w wyborach wzięło niecałe 39 procent uprawnionych do głosowania. W dniu wyborów zginęło co najmniej 26 osób: żołnierze, policjanci, cywile. A jak przebiegało samo głosowanie? Naruszenia przybrały taką skalę, że kwestionowany jest jeden na siedem wrzuconych do urn głosów. Z tych kart do głosowania, na których krzyżyk postawiono przy nazwisku Hamida Karzaja – wątpliwości budzi już co trzecia. W sumie około półtora miliona głosów. Kwestionowane są wyniki wyborcze z 10% lokali wyborczych. W większości przypadków liczba oddanych tam głosów przekracza liczbę dostarczonych kart do głosowania. Czasem liczba wyborców, jacy oddali swój głos jest podejrzanie „okrągła”: 400, 500 itp. Wątpliwości Komisji Wyborczej budziła też wysoka frekwencja wyborcza wśród kobiet na obszarach, na których kulturowo kobiety niezwykle rzadko opuszczają domy. Według ogłoszonych wyników Hamid Karzaj uzyskał 54,6% głosów, podczas gdy jego najpoważniejszy konkurent Abdullah Abdullah – 27,8% głosów. Jeśli jednak z 5,6 miliona oddanych głosów – 1,5 miliona budzi wątpliwości, z czego ponad milion to głosy oddane na Karzaja, to prawomocność reelekcji najbardziej znanego afgańskiego polityka staje pod znakiem zapytania. Należałoby albo unieważnić wybory, albo przynajmniej ogłosić drugą turę wyborów, w której Karzaj zmierzyłby się z Abdullahem Abdullahem. Komisja ds. Skarg Wyborczych, po długich debatach co do tego jak oddzielić głosy prawdziwe od sfałszowanych i jak poradzić sobie w wszystkimi oskarżeniami fałszerstw w wyborach doszła w połowie września do wniosku, że będzie kierowała się próbami statystycznymi. Cokolwiek to oznacza. Rozpatrywanie skarg wyborczych trwa. Nie można w związku z tym ustalić daty drugiej tury wyborów, bowiem nadal nie wiadomo czy takowa będzie miała miejsce. W Afganistanie zbliża się zima, za parę miesięcy dostarczenie materiałów wyborczych potrzebnych do przeprowadzenia drugiej tury wyborów prezydenckich będzie fizycznie niemożliwym w wielu obszarach kraju. Jeśli Komisja uzna, na przykład w listopadzie, że powinna odbyć się druga tura wyborów, wówczas będzie można ją zorganizować dopiero późną wiosną 2010 roku. Kto powinien zarządzać krajem do tego czasu? Abdullah Abdullah ogłosił już, że jeśli druga tura odbędzie się dopiero w przyszłym roku, to on jest zdania, że do tego czasu Afganistanowi powinien przewodzić rząd tymczasowy, nie kierowany ani przez Karzaja. Stany Zjednoczone nie czekają na rezultaty badań Komisji ds. Skarg Wyborczych i już ogłosiły, że uznają Hamida Karzaja za prezydenta wybranego w sierpniowych wyborach. 29 września Hilary Clinton poinformowała Ministra Spraw Zagranicznych Afganistanu Dadfara Spantę – że ona oraz jej współpracownicy z NATO, w tym David Miliband – Minister Spraw Zagranicznych Wielkiej Brytanii, doszli do konsensusu, że Hamid Karzaj pozostanie prezydentem nawet jeśli prowadzone obecnie przez Komisję ds. Skarg Wyborczych dochodzenie ustali, że ilość głosów jaka została oddana na Karzaja plasuje się poniżej 50 procent. Peter Galbraith, zastępca Specjalnego Przedstawiciela Sekretarza Generalnego ONZ w Afganistanie, został wyrzucony z pracy za to, że forsował zbyt stanowcze stanowisko ONZ w sprawie fałszerstw, jakie miały miejsce w czasie wyborów prezydenckich w Afganistanie i chciał zaprezentować informacje, jakie zebrała misja ONZ w Afganistanie w sprawie naruszeń wyborczych. Zwolennik bardziej wyważonego stanowiska ONZ w sprawie afgańskich wyborów prezydenckich i bezpośredni szef Petera Galbraitha w ONZ – Kai Eide, stwierdził, że „rozumie frustrację” Galbraitha, jednak w swej chęci zapobieżenia fałszerstwom w procesie wyborczym posunął się on za daleko. W przyszłym roku kolejne wybory w Afganistanie – parlamentarne. Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora. |