Inwestea Konsultea Wschod24 Afryka24 Pe24
Strona główna
Jan Engelgard: Ukraina gwarantem modernizacji Polski? Drukuj Email
( 10 głosów)




Jan Engelgard   
06.10.2009.

Polska polityka wschodnia znalazła się w punkcie krytycznym. Widać to gołym okiem – stosunki z Ukrainą i Litwą są fasadowe, sztucznie zaognione stosunki z Białorusią i Rosją ciążą nam coraz bardziej, a wspieranie Gruzji postrzegane jest jako całkowita egzotyka.

 

REKLAMA

Sygnał do odwrotu dał Radosław Sikorski, minister spraw zagranicznych RP, w artykule „1 września – lekcja historii” („Gazeta Wyborcza”, 30.08.2009). Napisał on, że „właściwej odpowiedzi na dylematy geostrategiczne i tożsamościowe Polski nie oferują jagiellońskie ambicje mocarstwowe”. I dalej: „Siłą rzeczy, traci zasadność archaiczny nakaz poszukiwania sojuszników “poprzez kolejną miedzę”, na gruncie jednoczącej wrogości do wspólnego sąsiada”. Innymi słowy – Sikorski zakwestionował dogmat polskiej polityki wschodniej, że polską racją stanu jest bezwzględne popieranie Ukrainy i Gruzji przeciwko Rosji, bo niepodległa Ukraina to gwarancja naszej niepodległości.

Stanowisko to spotkało się oczywiście z krytyką, ale – o dziwo – niezbyt gwałtowną. Dlaczego? Bo realia przemawiają za tym, że Sikorski ma rację, a zwolennicy polityki „prometejskiej” nie. Zgodził się z tym Rafał Ziemkiewicz, dotychczas zwolennik polityki wschodniej w wykonaniu prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W artykule „Polityka realna – czyli jaka?” („Rzeczpospolita”, 26-27.09.2009) pisze: „Pokłosie polityki „UBL”, opartej na stwierdzeniu, że „Ukraina, Białoruś i Litwa razem z Polską odzyskują niepodległość i razem z Polską ją tracą”, wymaga pilnie rzeczowej, realistycznej oceny. Moim zdaniem ta ocena wypadnie fatalnie. Zaangażowanie w pomarańczową rewolucję nie dało Polsce nic, przyniosło tylko szkody moralne, jakim jest uporczywe popieranie protektora neobanderowców, nawet przez większość samych Ukraińców uznawanych za pogrobowców faszyzmu.

Ponieważ aksjomatem naszej polityki stało się popieranie Juszczenki bez formułowania wobec niego jakichkolwiek oczekiwań (by nie osłabić jego pozycji), reakcją władz Ukrainy, zrozumiałą, było uznanie, iż polskie poparcie mają zapewnione zawsze, więc nie muszą niczym za nie płacić. Stąd ekscesy takie jak pomniki Bandery czy promowanie na historycznego patrona ukraińskich służb specjalnych Romana Szuchewycza, co jest zwykłym pluciem nam w twarz.

Przykra prawda jest taka, że montować koalicji przeciw rosyjskiemu imperializmowi nie mamy z kim. Zafiksowaliśmy się na popieraniu Juszczenki czy Saakaszwilego, których pozycja we własnych krajach jest słaba i chwiejna, a rychły upadek – oczywisty. Państwa kaukaskie to raczej, mówiąc słowami Jasienicy, „embriony państw” niż partnerzy do jakiejś poważnej gry. Większość Ukraińców czy Białorusinów, ku naszemu pełnemu niezrozumienia oburzeniu, bardziej niż o wyemancypowaniu się spod rosyjskiego wpływu myśli o swoim bezpieczeństwie socjalnym. Dodajmy do tego Litwę, która nasze awanse przyjmuje nieodmiennie z chłodem i rezerwą. W sumie – obraz klęski, i nie poprawia go uporczywe przypominanie, że tak nas nauczał Giedroyc, który z kolei rozwijał wizję wielkiego Marszałka”.

Święte słowa, można powiedzieć. Jak już wspomniałem, obrońcy idei prometejskiej jakoś słabo walczyli, poza Pawłem Kowalem, który w tekście „Nie żegnajmy się z Giedroyciem” („Rzeczpospolita”, 3-4.10.2009) rzuca się na Sikorskiego i częściowo na Ziemkiewicza, ale – trzeba to powiedzieć – jest to atak jeźdźca bez głowy. Poza użalaniem się nad powrotem do idei piastowskiej (dla niego to koncepcja PRL-owska, koncepcja Gomułki i Jaruzelskiego) i myśli politycznej endecji – racjonalnych argumentów zabrakło. Najpierw pieje peany na cześć paryskiej „Kultury”, potem demaskuje rosyjskie zabiegi mające na celu „złamanie europejskiej solidarności”, by wątek ten zakończyć niezwykle odkrywczym stwierdzeniem, że: „Opinia Stefana Niesiołowskiego na temat charakteru zbrodni w Katyniu wygrywa w konkurencji największego szkodnictwa roku”. Na czym – pytam – ma polegać owo największe szkodnictwo? Na tym, że powiedział, że Katyń to nie „ludobójstwo”, lecz „zbrodnia wojenna”? Przecież nie powiedział, że Katyń zrobili Niemcy! Zachowajmy jakiś elementarny rozsądek. Ale w tej opinii Kowala jest zawarta pewna logika – ktoś, kto nie akceptuje nowego, radykalnego środka „nacisku na Rosję”, czyli w tym wypadku tezy o „ludobójstwie” – jest zdrajcą. Bo Katyń dla zwolenników koncepcji prometejskiej jest niemal ostatnią deską ratunku, ostatnim „argumentem” w ich beznadziejnej walce z rzeczywistością. Jest to w takim samym stopniu głupie, jak i obrzydliwe.

Jednak najbardziej odkrywczy jest koniec artykułu. Autor uważa, że czymś realnym jest tzw. oś krakowska (dla przypomnienia zjazd krakowski z 2007 roku z udziałem Polski, Ukrainy, Litwy, Azerbejdżanu, Gruzji, Kazachstanu, państw Grupy Wyszehradzkiej), bo tylko w tym wariancie „Polska zawsze unika bycia na peryferiach i ma szansę utrzymania pozycji międzynarodowej odpowiedniej do potencjału”. Autor chyba zapomniał, że oś krakowska jest chimerą – po tym, jak zorientowano się, że w tej grze Lechowi Kaczyńskiemu chodzi o antyrosyjski alians – szybko wycofały się takie kraje, jak: Kazachstan, Azerbejdżan, kraje Grupy Wyszehradzkiej z Czechami na czele, no i teraz de facto Litwa. Ta oś, to na dzisiaj tylko Kaczyński, Juszczenko oraz Saakaszwili. Zaiste potężna koalicja! Ale to nie koniec. Kowal dodaje: „Rezygnacja z jagiellońskiej polityki ULB to dzisiaj skazanie Polski na to, że będzie przez lata prowincjonalnym krajem przyciśniętym do granicy Unii bez możliwości działania. Można wtedy zapomnieć o wielkiej modernizacji kraju, o której lubi mówić Radosław Sikorski”.

Tego, przyznam się, nie rozumiem. Ukraina jako gwarant naszej modernizacji? A więc nie Francja, Niemcy, Włochy, no i – niestety panie pośle – Rosja, tylko takie „giganty” modernizacyjne, jak Ukraina i Gruzja? Mogę zrozumieć frustrację wynikającą z tego, że zawaliła się koncepcja polityki zagranicznej zgodna ze staropolskim  zawołaniem „Hajże na Moskala!”, ale to chyba nie powód do tego, by pisać takie dyrdymały.

Artykuł ukazał się na blogu autora . Przedruk za zgodą Redakcji

Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.

Drukuj Email
 
Powiązane tagi:

Osoby:  Radosław Sikorski  
Panstwa:  Polska   Ukraina  
Inne:  Polska polityka zagraniczna   Dyplomacja  
Dodaj swój komentarz do tego artykułu...
Imię (wymagane)
Komentarz
Zaloguj lub zarejestruj się aby móc dodawać komentarze.

Jednostki Wojska Polskiego będą realizować szereg zadań w czasie Mistrzostw Europy w Piłće Nożnej Euro 2012.
więcej...
Wartość chińskiego eksportu spadła w styczniu, był to pierwszy spadek eksportu od ponad dwóch lat.  Wzbudziło to obawy chińskiego rządu co do wpływu globalnego spowolnienia gospodarczego na rozwój gospodarki kraju.
więcej...
Nie bez przyczyny Zbigniew Brzeziński w swej „Wielkiej szachownicy” obok Niemiec, Francji i Rosji umieścił właśnie Chiny i Indie jako państwa prowadzące wielowymiarową politykę. Chiński tygrys i indyjski słoń śmiało wyrażają swoje cele. Czy możliwa jest zatem współpraca między...
więcej...
 AnalizySystemy polityczne  Imigracja  Cywilizacje  Konflikty  Ekologia  Terroryzm  Polityka zagraniczna  Dyplomacja  Emigracja  Separatyzm  Stosunki międzynarodowe 
 GospodarkaWaluty  Ropa naftowa  Sektor bankowy  Giełdy  Rynek pracy  Nieruchomości  Surowce  Gaz ziemny  Media  Technologie  Przemysł samochodowy 
 OrganizacjeNATO  OBWE  OPEC  ONZ  Al-Kaida  G-20  MFW  WNP  ASEAN  WTO 
 PaństwaNiemcy  Francja  Izrael  USA  Wielka Brytania  Indie  Chiny  Rosja  Irlandia  Ukraina  Turcja  Hiszpania  Brazylia  Iran  Sudan  Włochy  Afganistan  Gruzja  Informacje dla wyjeżdżających 
 Po godzinachRecenzje  Film  Wywiady  Książka 
 RegionyUnia Europejska  Bałkany  Afryka  Bliski Wschód  Daleki Wschód  Kaukaz  Azja  Darfur  Krym  Kaszmir 
 StylSavoir vivre 
 Unia EuropejskaSłownik UE  Komisja  Prezydencja  Strefa Euro  Traktat lizboński  Strefa Schengen  Partnerstwo Wschodnie  Europejska Polityka Sąsiedztwa 
Zaloguj sie
         
     
SERWIS SPECJALNY
Dyplomacja_specjalny