Inwestea Konsultea Wschod24 Afryka24 Pe24
Strona główna
Przemysław Sieradzan: Źle się dzieje w Bandersztacie Drukuj Email
( 17 głosów)




Przemysław Sieradzan   
29.10.2009.
Słynne hasło hitlerowskich oddziałów ochronnych brzmiało: SS-Mann, deine Ehre heisst Treue (gwardzisto SS, twoim honorem jest wierność). Nieprzypadkowo zatem ostatnimi politykami, którzy pozostali lojalni wobec coraz bardziej izolowanego prezydenta Wiktora Juszczenko są właśnie weterani niesławnej SS „Galizien" i polityczni spadkobiercy tej organizacji.
REKLAMA

Nieustanny wzrost wpływu radykalnych nacjonalistów na życie polityczne Ukrainy nie jest tajemnicą dla nikogo, kto choćby sporadycznie zwraca uwagę na wieści nadchodzące znad Dniepru. Cieszący się niegdyś znaczną popularnością (zwłaszcza na zachodnich rubieżach państwa) prezydent Wiktor Juszczenko, obecnie stał się politykiem izolowanym i marginalnym. Śladowe poparcie dla coraz bardziej histerycznych i nieodpowiedzialnych posunięć głowy ukraińskiego państwa bynajmniej nie wpłynęło na porzucenie, przez niegdysiejszego lidera „pomarańczowej rewolucji", ogromnych ambicji - zarówno w wymiarze osobistej kariery politycznej, jak i dotyczących geopolitycznej roli odgrywanej przez Ukrainę. Wiktor Juszczenko nadal postrzega sam siebie jako postać pomnikową - męża opatrznościowego, stojącego u steru władzy potężnego państwa położonego w samym centrum kontynentu europejskiego. Choć wyobrażenia te nie mają żadnych punktów stycznych z rzeczywistością, ukraiński prezydent, nie bacząc na płynące zewsząd krytyczne głosy, kontynuuje swój awanturniczy kurs, podczas gdy państwo pogrąża się w destabilizacji i izolacji międzynarodowej. Od Wiktora Juszczenki stopniowo odwracali się niemal wszyscy sojusznicy z Majdanu. Obecnie u boku ukraińskiego przywódcy pozostali już tylko najwierniejsi z wiernych - radykalni nacjonaliści, polityczni spadkobiercy OUN-UPA i SS-Galizien. W specyficznym żargonie, którym posługują się młodzi działacze nacjonalistyczni, Ukraina określana jest znaczącym mianem „Bandersztatu", wywodzącym się od nazwiska sławetnego Stepana Bandery.

Ostatnimi czasy całą energię ukraińskiej klasy politycznej absorbują wojny między różnymi grupami oligarchicznymi oraz nieustanne skandale korupcyjne, a także dramatyczne wskaźniki dotyczące produkcji i spadku potencjału gospodarczego Ukrainy. W obliczu trudnej, wręcz beznadziejnej, sytuacji Wiktora Juszczenki ultranacjonalistyczny eskapizm wydaje się do pewnego stopnia zrozumiały. Z pewnością łatwiej żyć w wyimaginowanym świecie, w którym mężni bojownicy UPA, wspierani przez zaoceanicznego protektora, ścierają się z wrażymi krasnoarmiejcami, jest znacznie łatwiej, niż zmierzyć się z rzeczywistymi problemami Ukrainy. A tych jest niemało...

Wszystkim działaniom Wiktora Juszczenki w polityce zagranicznej przyświecał jeden fundamentalny cel - jak najciaśniejsza integracja z tzw. „Wolnym Światem". Ta ostatnia wielce wzniosła, eschatologiczna kategoria zawiera w sobie trzy, nader prozaiczne komponenty: obecność amerykańskich sił zbrojnych na terytorium Ukrainy, pełnoprawne członkostwo w Pakcie Północnoatlantyckim i wstąpienie do Unii Europejskiej. Wypełnienie tych trzech fundamentalnych zadań miałoby być równoznaczne z pełnym uniezależnieniem Ukrainy od wpływów politycznych „Świata Nie-Wolnego", utożsamianego z Federacją Rosyjską,  skrajnie demonizowaną w „pomarańczowym" dyskursie politycznym.

Cele, które w prowadzonej przez siebie za pośrednictwem polityce zagranicznej  postawił Wiktor Juszczenko wydają się skrajnie nierealistyczne. Choć prezydent USA Barack Obama jest, podobnie jak jego poprzednicy, orędownikiem amerykańskiej hegemonii globalnej i uniwersalnego charakteru zachodniego systemu wartości, otaczający go mondialiści ze szkoły Zbigniewa Brzezińskiego, w walce o dominację nad światem, wydają się przedkładać tzw. soft power nad otwarty szantaż militarny. Rozmieszczenie baz wojskowych armii amerykańskiej na terytorium Ukrainy byłoby otwartym wyzwaniem rzuconym Rosji, które przekreśliłoby całkowicie strategię „resetowania stosunków" mozolnie (choć miejscami niekonsekwentnie i nieudolnie) realizowaną przez amerykańskich dyplomatów pod kierownictwem Sekretarz Stanu Hillary Clinton. Choć „rzeczywisty" Barack Obama nie ma wiele wspólnego ze swą „miłującą pokój" hipostazą, nadal funkcjonującą niczym swego rodzaju simulacrum w świadomości zbiorowej zachodnich Europejczyków (czego bolesnym wyrazem jest ostatnia groteskowa decyzja Komitetu Noblowskiego), to mimo wszystko nie wydaje się on na razie zainteresowany eskalacją napięcia w stosunkach z Rosją. Wiceprezydent Joe Biden, który niezbyt przekonująco próbujący odgrywać rolę antyrosyjskiego „jastrzębia", nie wydaje się politykiem samodzielnym. Jego podróże na terytoria postradzieckie i wygłaszane tam wojownicze przemówienia mają prawdopodobnie na celu choćby częściowe ukojenie nostalgii przywódców (nieco zapomnianej) antyrosyjskiej formacji geopolitycznej GUAM  (Gruzja, Ukraina, Azerbejdżan, Mołdawia), tęskniących za kowbojsko-manichejską retoryką George'a W. Busha. Joe Biden wyraźnie próbuje wejść w rolę swojego bezpośredniego poprzednika Dicka Cheneya (uznawanego za największego entuzjastę polityki konfrontacyjnej w poprzedniej ekipie USA). W odróżnieniu od Cheneya, ideologicznego neokonserwatysty, członka władz imperialistycznego Projektu na rzecz Nowego Amerykańskiego Stulecia (Project for New American Century), wypowiedzi Bidena są jedynie elementem niezbyt subtelnej dyplomatycznej gry w „dobrego policjanta" i „złego policjanta", z powodzeniem stosowanej przez śledczych wobec mało doświadczonych aresztantów. W parze tej „groźny" Biden ma gromić „dryfującą ku autorytaryzmowi" Rosję, stanowiąc tym samym przeciwwagę dla  postpolitycznego, zawsze uśmiechniętego Obamy. Słowom Bidena nie należy zatem przypisywać specjalnego znaczenia, a polityka Juszczenki opierającego na nich swoje nadzieje musi zakończyć się fiaskiem.

Równie nierealistyczny wydaje się drugi postulat - pełne członkostwo w NATO. Wstąpienie Ukrainy do Paktu Północnoatlantyckiego,  bez względu na nieustannie prowadzone, spektakularne kampanie agitacyjno-propagandowe, nie cieszy się popularnością wśród obywateli. Wydaje się tego świadomy nawet niegdysiejszy, bliski współpracownik Juszczenki, zyskujący obecnie popularność Arsenij Jaceniuk, który na lipcowej konferencji prasowej zmuszony był oświadczyć, że kwestia ewentualnego wstąpienia Ukrainy do NATO musi zostać rozstrzygnięta w referendum. Nikt nie ma wątpliwości, że rezultaty takiego głosowania muszą być jednoznacznie niekorzystne z punktu widzenia apologetów integracji atlantyckiej (w tym miejscu warto dodać, że stosowanie pojęcia „atlantycki" ma charakter geopolityczny, a nie ściśle geograficzny, bowiem Pakt Północnoatlantycki przynajmniej od roku 1952 wykracza poza obszar północnego Atlantyku). Także i sam Pakt nie wydaje się zainteresowany rychłym zapraszaniem Ukrainy do członkostwa w Pakcie - symboliczne znaczenie może mieć tu chociażby rezygnacja ze wspólnych natowsko-ukraińskich manewrów marynarki wojennej pod kryptonimem Sea Breeze, planowanych na lipiec 2009. Ukraiński analityk Mychajło Samus w swoim artykule dla gazety „Zierkało niedieli" z 4 lipca 2009 r. przedstawia prawdziwie dramatyczny obraz ukraińskiej armii. Rezultatem cięć budżetowych było doprowadzenie to tragikomicznej sytuacji, w której na 8000 ukraińskich żołnierzy desantu lotniczego przypada... 1500 sprawnych kompletów spadochronowych. Ewentualna reforma ukraińskich sił zbrojnych wiązałaby się z ogromnymi wydatkami budżetowymi, które pociągnęły by za sobą dramatyczne obniżenie i tak niskiego poziomu życia Ukraińców.

Perspektywa wstąpienia Ukrainy do Unii Europejskiej wydaje się jeszcze bardziej odległa. Przyczyną jest tu nie tylko słabość ekonomiczna (dochód narodowy na mieszkańca nieznacznie przekracza jedną dziesiątą średniej UE) i liczba ludności dawnej republiki radzieckiej. Reformujące się Wspólnoty Europejskie w najbliższym czasie nie będą zainteresowane zapraszaniem w swoje grono pogrążonego w chaosie państwa ukraińskiego z podupadającą gospodarką i nieobliczalnym Juszczenką na czele. Mogłoby to spowodować poważny kryzys instytucjonalny, gospodarczy i demograficzny, w wyniku którego ucierpieliby wszyscy mieszkańcy Starego Kontynentu, mający i tak wystarczająco dużo problemów tak w sferze ekonomiki, jak i tożsamości.

Ukraina przez wiele najbliższych lat odczuwać będzie katastrofalne skutki awanturniczej polityki Wiktora Juszczenki. Fatalne rezultaty rządów obecnego prezydenta uniemożliwią mu kontynuowanie kariery w głównym nurcie ukraińskiej polityki. Kolejny lider Ukrainy bez wątpienia stanie przed koniecznością geopolitycznej reorientacji polityki zagranicznej państwa (wersja maksimum) lub przynajmniej weryfikacji priorytetów geopolitycznych (wersja minimum). Wiktor Juszczenko będzie prawdopodobnie zmuszony zadowolić się rolą lidera marginalnych ukraińskich ultranacjonalistów, wśród których cieszy się niesłabnącym poparciem i autorytetem. Tylko pod warunkiem autentycznego rozliczenia dziedzictwa juszczenkowskiego Bandersztatu, przede wszystkim jego katastrofalnej polityki zagranicznej, Ukraina może odrodzić się, jako państwo znaczące i poważane na arenie międzynarodowej.

Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.

Drukuj Email
 
Dziękuję za zawiadomienie. Pański krótki a wyrazisty i rzeczowy artykuł, panie Dariuszu, przeczytałem z wielką uwagą. Z pewnością podjęta przez pana w tej formie wymiana poglądów wnosi sporo dobrego. Zawsze to lepiej, gdy wyrażając nawet w dość ostry sposób swoje poglądy (nie posuwając się przy tym jednak oczywiście do inwektyw czy siania nienawiści) prowadzimy dialog i wymianę argumentów niż gdyby tego nie było. Przechodząc do rzeczy, zgodzę się z Panem bez oporu, że Wiktor Juszczenko nie jest politycznym demonem ani też skrajnym nacjonalistą z nożem w zębach. Znalazłem też inne tezy, którym chętnie przyklasnę. Zasadniczo rzecz biorąc nie zgadzam się jednak z wszelkimi tezami, że Ukraina powinna iść przeciw Rosji i że na tej drodze czeka ją jasne jutro. Mam inną tezę i (proszę nie żądać tego ode mnie natychmiast) spróbuję być może również na tym forum uzasadnić ją szerzej. Teraz krótko, najwyraziściej jak można. Widzę tu sytuację podobną w swych zarysach do sytuacji Iralndii. Krwawą, pełną łez, zniszczeń, strat i przerażenia mrzonką okazała się idea, że można zbudować silną i bogatą Irlandię przeciwko Anglii. Anglicy dopuścili się na Zielonej Wyspie rzeczy strasznych, trudnych do wybaczenia, ale dokonali też tam rzeczy wielkich i godnych uwagi. Język angielski został przejęty przez Irlandczyków jako w bardzo dużej mierze własny. Ich gospodarka związała się z gospodarką Wysp Brytyjskich. Ich bezpieczeństwo znalazło się w rękach armii brytyjskiej. Czy mam ciągnąć dalej porównania? Rzecz jasna, można mi wytknąć, że takie porównania są nie na miejscu. Rzecz gustu i zakresu wiadomości o podobieństwach łączących Anglików z Rosjanami (od oblicza religii państwowej począwszy na paternalistycznym podejściu do ludów podbitych skończywszy), ale jedno powinno być dla wszystkich jasne. Ukraina budowana przeciw Rosji to Ukraina krocząca w przyszłość z poważnymi zaburzeniami układu krążenia. Nie zmienią mego zdania w tym przedmiocie ani idiotyczne wytwory rosyjskiej propagandy w rodzaju filmu [i]Taras Bulba[/i] ani najnowsze rosyjskie zbrojenia, wiadomo co mogące w pewnych okolicznościach oznaczać.
Gwarkowski, 2009/11/13 01:23
Zapraszam do lektury mojej polemiki z tym artykułem: http://www.geopolityka.org/komentarze/258-nie-tak-zle-na-ukrainie
Dariusz_Kałan, 2009/11/13 11:26
To nie są zajwiska marginesowe. Imionami "bohaterów" z UPA nazywa się ulice, organizuje się kilka razy w roku uroczystści na ich cześć. To prawda, że w Kijowie spotyka się to ze stanowczym sprzeciwem, a o wejściu z podobnymi imprezami na Krym nie ma co marzyć. To jednak jeszcze jeden dowód na to, że czymś osobnym od Rosji jest była wschodnia Galicja, a większość pozostałych ziem to tereny wyłącznie umownie (w wyniku dekretów Lenina i Chruszczowwa) przyznana Ukraińskiej SRR część Rosji. Dla państwa powstałego w 1991 jest zaś tylko jedna droga zabezpieczająca je przed wewnętrzną konfrontacją i destabilizacją stwarzającą zagrożenie dla całej Europy; unikanie zwady z Rosją. Autorowi gratuluję wielkiej odwagi cywilnej głoszenia prawd, którym w imię trudno już dziś właściwie powiedzieć czego, parafrazując Norwida, każe się stać za drzwiami. [b]Wypada życzyć narodowi ukraińskiemu takiego rządu, który zatroszczy się o jego rozwój materialny i duchowy, aby miał za co nabywać ukraińskie książki itd. zamiast karmić go kultem niektórych nader wątpliwej próby bohaterów narodowych. [/b]
Gwarkowski, 2009/11/13 07:18
Dodaj swój komentarz do tego artykułu...
Imię (wymagane)
Komentarz
Zaloguj lub zarejestruj się aby móc dodawać komentarze.

W trakcie nieformalnego spotkania Rady Europejskiej w Brukseli (23.05) przywódcy państw UE nie znaleźli porozumienia w sprawie środków koniecznych do osiągnięcia wzrostu gospodarczego w Europie.
więcej...
Unia Europejska zaskarżyła Argentynę przed Światową Organizacją Handlu (WTO), zarzucając krajowi z Ameryki Południowej stosowanie niedozwolonych ograniczeń w imporcie.
więcej...
Fala kryzysu finansowego, która w 2009 roku przelała się ze Stanów Zjednoczonych na kontynent europejski uderzyła w najsłabsze punkty gospodarek państw Unii Europejskiej, pogarszając sytuację w sektorze bankowym i/lub powodując zadłużenie finansów publicznych ponad progi...
więcej...
 AnalizySystemy polityczne  Imigracja  Cywilizacje  Konflikty  Ekologia  Terroryzm  Polityka zagraniczna  Dyplomacja  Emigracja  Separatyzm  Stosunki międzynarodowe 
 GospodarkaWaluty  Ropa naftowa  Sektor bankowy  Giełdy  Rynek pracy  Nieruchomości  Surowce  Gaz ziemny  Media  Technologie  Przemysł samochodowy 
 OrganizacjeNATO  OBWE  OPEC  ONZ  Al-Kaida  G-20  MFW  WNP  ASEAN  WTO 
 PaństwaNiemcy  Francja  Izrael  USA  Wielka Brytania  Indie  Chiny  Rosja  Irlandia  Ukraina  Turcja  Hiszpania  Brazylia  Iran  Sudan  Włochy  Afganistan  Gruzja  Informacje dla wyjeżdżających 
 Po godzinachRecenzje  Film  Wywiady  Książka 
 RegionyUnia Europejska  Bałkany  Afryka  Bliski Wschód  Daleki Wschód  Kaukaz  Azja  Darfur  Krym  Kaszmir 
 StylSavoir vivre 
 Unia EuropejskaSłownik UE  Komisja  Prezydencja  Strefa Euro  Traktat lizboński  Strefa Schengen  Partnerstwo Wschodnie  Europejska Polityka Sąsiedztwa 
Zaloguj sie
         
     
SERWIS SPECJALNY
Dyplomacja_specjalny