|
David Plouffe, menedżer kampanii Baracka Obamy, opublikował właśnie książkę - "The Audacity to Win", zdradzającą kulisy wyścigu do Białego Domu. REKLAMA
Jedną z większych ciekawostek opisanych przez Plouffe'a, jest proces wyboru kandydata na wiceprezydenta. Wbrew wąptliwościom niedowiarków, Hillary Clinton - największa rywalka Obamy w walce o partyjną nominację, znalazła się na "krótkiej liście" kandydatów.
"Hillary ma wszystko, czego oczekiwałbym od mojego wiceprezydenta" - powiedział Obama. Ani Plouffe, ani David Axelrod - główny strateg Obamy, nie byli zachwyceni perspektywą takiego wyboru. Ostateczną przeszkodą okazał się...Bill Clinton. Nie chodziło nawet o skomplikowane relacje finansowe między fundacją byłego prezydenta, a zagranicznymi rządami - donatorami, lecz o jego charakter. "Boję się, że będzie nas troje w tym tandemie" - miał skonstatować Obama, rezygnując z wyboru Hillary.
Paradoksalnie - Bill Clinton swego czasu oferował swoją żonę w "pakiecie" - wybierz Billa, dostaniesz Hillary gratis. Teraz okazało się, że nie można wybrać samej Hillary - bez Billa.
Ostatecznie, finałowa trójka potencjalnych kandydatów na wiceprezydenta, to Joe Biden, Evan Bayh - senator z Indiany, i gubernator Wirginii - Tim Kaine. "Przesłuchania" kandydat zlecił swoim doradcom, a sam wyjechał na Hawaje - na wakacje.
Joe Biden najbardziej spodobał się obu Davidom: stwierdził bowiem, że...wcale nie chce być wiceprezydentem. "Bo 36 latach na czele [komisji senackiej], nie chcę być numerem dwa" - powiedział Axelrodowi i Plouffe'owi.
W porównaniu z Bidenem, Evan Bayh udzielał "iście perfekcyjnych odpowiedzi" na pytania wysłanników Obamy. "Byliśmy pewni, że będzie postępował według zakreślonych przez prezydenta linii - Biden często by je przekraczał" - skonstatował Plouffe.
Sam Obama do ostatniej chwili wahał się między Bidenem a Bayhem. "To niemal jak rzut monetą" - powiedział. Stwierdził przy tym, że jego wiceprezydent musi być dla wyborców oznaką pewnej "stabilności". "Barack Hussein Obama to dla wyborców wystarczająca dawka zmiany. Nie potrzebują dodatkowej - w postaci wiceprezydenta" - stwierdził kandydat.
"Wybór wiceprezydenta to jego pierwsza <prezydencka> decyzja" - napisał Pluffe i przywołał moment, gdzy 17 sierpnia wieczorem Barack Obama zadzwonił do swoich doradców. Powiedział tylko dwa zdania: "Zdecydowałem. To Biden".
|