Inwestea Konsultea Wschod24 Afryka24 Pe24
Strona główna
Krzysztof Głowacki: Pakistańska zdrada Drukuj Email
( 1 głos)




Krzysztof Głowacki, Polska Zbrojna   
09.11.2009.

Sample Image

Biały Dom zastanawia się, czy nie rozpocząć masowych bombardowań pakistańskich miejscowości.

REKLAMA
Całe pogranicze pakistańsko-afgańskie, a także duże obszary na zachodzie państwa to tereny działania zbrojnych oddziałów opozycyjnych wobec centralnego rządu. Islamiści ustanowili swoją władzę w dolinach Hindukuszu i Karakorum, eliminując administrację rządową. W całej Granicznej Prowincji Północno- Zachodniej obowiązuje już tylko prawo koraniczne. Zresztą likwidacja niezależnego sądownictwa postępuje w całym Pakistanie. Islamiści w coraz większym stopniu kontrolują kraj, podczas gdy władza rządu centralnego ogranicza się do dużych miast i względnie lojalnego wojska. Względnie, bo sama armia też jest podzielona.

W tej sytuacji Biały Dom zastanawia się, czy nie rozpocząć masowych bombardowań pakistańskich miejscowości, w których, wspomagani przez tamtejsze służby specjalne, mają ukrywać się przywódcy talibów. Na pierwszy ostrzał ma pójść Kweta, gdzie podobno przebywa jeden z nich – mułła Omar. Amerykanie przyznają, że nie chcąc zrażać do siebie Pakistanu, długo znosili jego podwójną grę. Coraz większe kłopoty zachodnich wojsk w Afganistanie sprawiły jednak, że miarka się przebrała.

Oprócz bombardowań wybranych miast, zwiększenia liczby i zasięgu ataków bezzałogowych samolotów szpiegowskich, Waszyngton zamierza organizować też rajdy komandosów z kryjówek w Pakistanie lub baz w Afganistanie. Namawiać ma do tego wiceprezydent Joe Biden, który, podobnie jak większość polityków Partii Demokratycznej, niechętnie odnosi się do próśb generałów o wysłanie dodatkowych żołnierzy USA do Afganistanu.

Biden przekonuje, że zwiększenie kontyngentu zaostrzy tylko sytuację w rejonie objętym wojną. Lepiej więc zająć się walką z Al-Kaidą i emirami talibów w ich pakistańskich kryjówkach. Pozbawieni przywódców partyzanci łatwiej pójdą w rozsypkę, łatwiej też będzie ich podzielić czy przekupić. Możliwe, że dadzą się przekonać do rozmów o pokoju, które z mułłą Omarem wydają się niemożliwe. Poza tym – powiada wiceprezydent – nie sposób będzie pokonać talibów, dopóki będą mieli bezpieczne kryjówki w Pakistanie, gdzie oficjalnie Amerykanom nie wolno posyłać ani żołnierzy, ani samolotów.

Niebezpieczna gra

Tymczasem, mimo realnego zagrożenia dla sił NATO w Afganistanie, Islamabad – teoretycznie sojusznik USA – zachowuje daleko idącą powściągliwość w ściganiu talibów. Pakistańscy przywódcy nie uważają bowiem obecnych władz w Afganistanie za przyjazne. W efekcie Pakistan za wszelką cenę usiłuje oszczędzać afgańskich talibów, których w latach dziewięćdziesiątych jako jedno z trzech państw świata uznawał i których był głównym mecenasem. Już sam fakt istnienia silnych oddziałów talibańskich sprawia, że rządzący w Kabulu muszą brać pod uwagę życzenia i potrzeby Pakistanu.

Władze w Islamabadzie sądziły, że przekupiły mudżahedinów i będą miały spokój. Nadzieje te okazały się płonne. Talibowie, rozzuchwaleni ustępliwością władz, które zaproponowały im zawieszenie broni na ich warunkach, rozszerzyli swoje wpływy poza Swat. W efekcie, tuż przed majową wizytą w USA, prezydent Pakistanu Asif Ali Zardari wydał wojsku rozkaz do ataku. Niestety, pakistańska armia, szkolona i zbrojona od dziesięcioleci na wojnę z Indiami, nie jest przygotowana do walki z partyzantami. W Malakandzie najpierw wysłano do walki samoloty i śmigłowce, których naloty uczyniły tyle samo szkód talibom, co cywilom. Po miesiącu ciężkich starć rządowemu wojsku udało się zająć jedynie część doliny Swat i połowę Mingory. Nie oczyszczono w pełni z talibów sąsiednich powiatów Buner, Dir i Szangla. Mało tego, wojna w Malakandzie spowodowała największą katastrofę humanitarną w dziejach Pakistanu. Prawie 2,5 miliona uchodźców z 20-milionowej Prowincji Granicznej wegetuje w obcych miasteczkach i wsiach.

Na dwa fronty

Amerykańskie naloty na zbuntowane ziemie Pasztunów oraz na Beludżystan i jego stolicę mogą jednak okazać się dla Pakistanu śmiertelnym zagrożeniem. Beludżowie, podobnie jak Pasztuni, od lat uważają się za dyskryminowanych przez panoszących się w Islamabadzie Pendżabczyków. Podobnie jak Pasztuni, nieraz się też buntowali. Wiedzą o tym dobrze decydenci z Islamabadu i protestują.

Co ciekawe, wspierają ich niektórzy amerykańscy generałowie. Wojskowi obawiają się, że bombardowania Pakistanu nastawią przeciwko nim nie tylko zwykłych mieszkańców, ale przede wszystkim pakistańskich dowódców. Pentagon uważa też, że skupienie sił i energii na walce z Al-Kaidą w Pakistanie doprowadzi do tego, że talibowie wezmą górę w Afganistanie. Wątpliwe również, aby samymi nalotami udało się zlikwidować przywódców Al-Kaidy.

„Jeśli zaczniemy bombardować Kwetę, przeniosą się do Peszawaru, Kaszmiru, Lahore albo Karaczi”, mówił ostatnio dziennikarzowi „Daily Telegraph” jeden z urzędników Pentagonu. Głos w sprawie zabrał też sekretarz obrony USA. Robert Gates otwarcie przyznał w rozmowie z „New York Timesem”, że wojsko USA nie dysponuje w Beludżystanie taką siatką wywiadowczą jak na ziemiach Pasztunów, więc nie może skutecznie bombardować kryjówek talibów i Al-Kaidy.

Niezdecydowanie Amerykanów i podwójna gra Pakistanu działają na korzyść wahabitów. Ostatnio jednooki mułła Omar zjednoczył afgańskich i pakistańskich talibów. Znamienne, że jako pierwsi na rozkaz emira odpowiedzieli najbardziej skłóceni, a jednocześnie najpotężniejsi przywódcy. Mułła Nazir z Waziristanu Południowego, Hafiz Gul Bahadur z Waziristanu Północnego i mułła Fakir Mohammed z Badżauru zawarli przymierze, które poprzysięgło we wszystkim słuchać mułły Omara i walczyć z „niewiernymi”.

Do pierwszych potyczek zjednoczonych talibów z pakistańskim wojskiem doszło w autonomicznej krainie Chajber (biegnie przez nią sławna przełęcz, przez którą Amerykanie transportują trzy czwarte zaopatrzenia dla swoich wojsk w Afganistanie), a także na jej pograniczu z Kurramem i Orakzajem. Niespokojnie jest również w dystryktach Dir i Buner położonych w Północno- Zachodniej Prowincji Granicznej oraz w dolinie Peochar, gdzie ma przebywać mułła Fazlullah, przywódca ekstremistów na tamtejszym obszarze. Amerykanie chcą, aby podzielił los przywódcy pakistańskich talibów Baitullaha Mehsuda.

Trzydziestosześcioletni Mehsud był oskarżany o niemal wszystkie krwawe zamachy, do których doszło w ostatnich latach w Pakistanie, w tym o udział w zamordowaniu w 2007 roku byłej premier Benazir Bhutto. Na afgańsko-pakistańskim pograniczu tak dał się we znaki Amerykanom, że za informację mogącą pomóc w jego schwytaniu obiecywali 5 milionów dolarów. W końcu bezzałogowy samolot „wykonał wyrok” na poszukiwanym wahabicie.

Terroryści przy głowicach

Choć był to potężny cios dla talibów, mudżahedini nie załamali się i wciąż są groźni. Zdaniem niektórych analityków, chcą nawet sięgnąć po pakistański arsenał atomowy. Według profesora Shauna Gregory’ego, szefa Ośrodka Badań nad Bezpieczeństwem Pakistanu z brytyjskiego Uniwersytetu Bradford, w ostatnim czasie pakistańscy talibowie i Al-Kaida co najmniej trzy razy atakowali obiekty atomowe w Pakistanie.

„Ryzyko, że arsenały atomowe lub technologie trafią w ręce terrorystów, jest bardzo realne”, napisał profesor Gregory. Jego zdaniem, niebezpieczeństwo jest tym większe, że przygotowując się przez dziesięciolecia do wojny z Indiami, Pakistan budował swoje bazy atomowe na pograniczu z Afganistanem, kontrolowanym dziś przez afgańskich i pakistańskich talibów. A co gorsza, wspierając ich przez lata skrycie i jawnie, wielu pakistańskich wojskowych i oficerów służb bezpieczeństwa stało się sympatykami talibów, wrogo nastawionymi do wszystkiego co zachodnie.

Według zachodnich wywiadów, Pakistan może mieć około 60 głowic nuklearnych. Strzeże ich 10 tysięcy żołnierzy ze specjalnej jednostki, do której werbunek prowadzony jest w szczególny sposób. Nie przyjmuje się do niej na przykład Pasztunów, którzy nie uznają granicy Pakistanu i uważani są za szczególnie podatnych na religijny fanatyzm. Do oddziałów pilnujących atomowych bomb werbuje się głównie Pendżabczyków, dominujących od lat w pakistańskiej polityce i wojsku. Ostatnio jednak Pendżab stał się…wylęgarnią duchowych przywódców radykalnych organizacji, partyzantów, a także zamachowców-samobójców.
 
Artykuł ukazał się w Polska Zbrojna . Przedruk za zgodą Redakcji.
 
Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.
Drukuj Email
 
Powiązane tagi:

Narody:  Talibowie  
Organizacje:  Al-Kaida  
Panstwa:  Stany Zjednoczone   Afganistan - Islamska Republika Afganistanu   Pakistan  
Inne:  Terroryzm  
Dodaj swój komentarz do tego artykułu...
Imię (wymagane)
Komentarz
Zaloguj lub zarejestruj się aby móc dodawać komentarze.

W trakcie nieformalnego spotkania Rady Europejskiej w Brukseli (23.05) przywódcy państw UE nie znaleźli porozumienia w sprawie środków koniecznych do osiągnięcia wzrostu gospodarczego w Europie.
więcej...
Unia Europejska zaskarżyła Argentynę przed Światową Organizacją Handlu (WTO), zarzucając krajowi z Ameryki Południowej stosowanie niedozwolonych ograniczeń w imporcie.
więcej...
Fala kryzysu finansowego, która w 2009 roku przelała się ze Stanów Zjednoczonych na kontynent europejski uderzyła w najsłabsze punkty gospodarek państw Unii Europejskiej, pogarszając sytuację w sektorze bankowym i/lub powodując zadłużenie finansów publicznych ponad progi...
więcej...
 AnalizySystemy polityczne  Imigracja  Cywilizacje  Konflikty  Ekologia  Terroryzm  Polityka zagraniczna  Dyplomacja  Emigracja  Separatyzm  Stosunki międzynarodowe 
 GospodarkaWaluty  Ropa naftowa  Sektor bankowy  Giełdy  Rynek pracy  Nieruchomości  Surowce  Gaz ziemny  Media  Technologie  Przemysł samochodowy 
 OrganizacjeNATO  OBWE  OPEC  ONZ  Al-Kaida  G-20  MFW  WNP  ASEAN  WTO 
 PaństwaNiemcy  Francja  Izrael  USA  Wielka Brytania  Indie  Chiny  Rosja  Irlandia  Ukraina  Turcja  Hiszpania  Brazylia  Iran  Sudan  Włochy  Afganistan  Gruzja  Informacje dla wyjeżdżających 
 Po godzinachRecenzje  Film  Wywiady  Książka 
 RegionyUnia Europejska  Bałkany  Afryka  Bliski Wschód  Daleki Wschód  Kaukaz  Azja  Darfur  Krym  Kaszmir 
 StylSavoir vivre 
 Unia EuropejskaSłownik UE  Komisja  Prezydencja  Strefa Euro  Traktat lizboński  Strefa Schengen  Partnerstwo Wschodnie  Europejska Polityka Sąsiedztwa 
Zaloguj sie
         
     
SERWIS SPECJALNY
Dyplomacja_specjalny