Grzegorz Mazurczak: Kurdyjski zwrot w stronę Europy
W pierwszej połowie listopada, prezydent autonomii kurdyjskiej Massoud Barzani, odwiedził Austrię, Belgię oraz niektóre instytucje UE. Wizyta była przygotowana we współpracy z dosyć aktywną ostatnio, misją rządu regionalnego Kurdystanu przy UE i potwierdziła dążenia władz autonomii do nawiązywania i utrzymywania dobrych kontaktów z Europą.
Wzmożone ostatnio zainteresowanie Kurdów Europą, jest próbą osadzenia autonomii między dwiema silnymi strukturami, UE i USA. Do tej pory, Kurdystan zajmował się przede wszystkim budowaniem i zacieśnianiem więzi z Ameryką, nie zauważając bliższej mu geograficznie Europy.
Współpraca Kurdystanu z USA ma przede wszystkim wymiar militarny. Zabezpieczenie autonomii pod względem bezpieczeństwa, od samego początku było dla Kurdów nie tylko podstawową koniecznością i nakazem chwili, ale i wyrazem dalekowzroczności politycznej.
Obecnie jednak przyszedł dobry czas na Europę, która jest traktowana przez irackich Kurdów przede wszystkim, jako potencjalny partner gospodarczy. Postawienie Kurdystanu na dwóch stabilnych nogach, militarnej z oparciem się o USA i gospodarczej z UE, jest wyrazem konsekwentnej realizacji kurdyjskiego planu otwarcia się na zachód.
W Wiedniu Barzani spotkał się z prezydentem Austrii, Heinzem Fisherem a w Brukseli z szefem polityki zagranicznej UE, Javierem Solaną oraz przewodniczącym Komisji Spraw Zagranicznych Parlamentu Europejskiego.
Barzani, przemawiając na forum Komisji Spraw Zagranicznych PE, wezwał unię oraz wszystkie tworzące ją narody do wsparcia kurdyjskich działań skupiających się obecnie na tworzeniu nowoczesnych instytucji i struktur w sądownictwie, edukacji i ochronie zdrowia. Wydaje się, ze europejskie rozwiązania funkcjonujące w tych sektorach, są dla Kurdów bardziej interesujące niż amerykańskie.
Podczas spotkań poruszono też kwestie dotyczące styczniowych wyborów w Iraku, które są postrzegane w Europie, jako główne kryterium postępu demokratycznego w tym kraju. Prezydent poinformował tez o sposobie dzielenia dochodów Iraku z ropy naftowej, stanie bezpieczeństwa a także o kwestii spornych terytoriów, szczególnie Kirkuku.
Na konferencji prasowej, zorganizowanej po spotkaniu z Komisją Spraw Zagranicznych, Barzani omówił proces demokratyzacji samego Kurdystanu, przebiegający dużo szybciej i efektywniej niż w samym Iraku. Omówił też lipcowe wybory prezydenckie i parlamentarne przeprowadzone w autonomii
Barzani zwrócił też uwagę na polepszające się relacje z Turcją. Wyraził zadowolenie z postępów poczynionych w ostatnim czasie na tym polu i wyraził duże uznanie dla tureckiego premiera Erdogana, za inicjatywy pokojowe. Potwierdził też, ze region Kurdystanu będzie wspierał Turcję w jej wysiłkach na rzecz ostatecznego zakończenia konfliktu z PKK.
Stopniowe wygaszanie wieloletnich i do tej pory nie rozwiązywalnych konfliktów i sporów turecko – kurdyjskich, jest wyjątkowym osiągnięciem obu państw. Na szczególną pochwałę zasługuje Turcja, która chyba rzeczywiście powoli odchodzi od polityki siły i konfrontacji stosowanej od wielu lat wobec Kurdów, zarówno własnych jak i irackich.
Odpowiadając na pytanie dotyczące stanu irackich prac ustawodawczych mających uregulować kwestie ropy naftowej, Barzani skrytykował iracki rząd federalny za ciągły brak jasnych i uczciwych, opartych na prawie, zasad podziału dochodów z tego tytułu.
Zwrócił też uwagę, że pomimo zainwestowania w iracki przemysł naftowy 8 miliardów USD, odpowiednie instytucje centralne, nie są w stanie podnieść poziomu jej wydobycia.. Prezydent przyznał, że między innymi z tych powodów, region Kurdystanu pozostawia sobie prawo do zachowania dochodów z własnego eksportu, wynoszącego 100.000 baryłek dziennie.
Przy okazji wizyty w Belgii, Prezydent Barzani odwiedził też Parlament Flandrii, gdzie spotkał się z jego przewodniczącym, Janem Peumansem, i Karimem Van Overmeire, szefem Komisji Spraw Zagranicznych. Omówiono możliwości ściślejszej współpracy między społecznościami - kurdyjską i flamandzką.
W 1980 r. określono obszar autonomii Flandrii, będącej obecnie częścią niezbyt lubianej przez Flamandów Belgii. Stawia to oba kraje w podobnym położeniu, w stosunku do rządu centralnego i pozwala na autentyczną wymianę doświadczeń, nabywanych z tego samego poziomu organizacyjnego - autonomii.
Wydaje się, że w najbliższej przyszłości możemy być świadkami wzmożonej aktywności dyplomatycznej Kurdów irackich w Europie, podobnej do tej, jaką jeszcze niedawno prezentowali wobec USA.
Wprawdzie Europa, poprzez jej rozdrobnienie kompetencyjne w sprawach wojskowych, nie jest dla Kurdów zbyt wiarygodnym partnerem militarnym i solidnym gwarantem bezpieczeństwa, to jednak przez względną bliskość geograficzną, spore diaspory kurdyjskie, duży rynek ekonomiczny oraz sympatię dla rozwiązań w kwestiach społecznych czy ochronie zdrowia, może być doskonałym partnerem, pomocnym w realizowaniu wszystkich pozamilitarnych planów autonomii.
Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.



Jak Andaluzja stała się prawicowa
Pragmatyzm wygrywa w amerykańsko-chińskich relacjach
Trudne zadanie Rumena Radewa
Péter Magyar wzbudza pierwsze kontrowersje