|
O północy zacznie obowiązywać Traktat Lizboński, który ma między innymi uprościć podejmowanie decyzji w Unii Europejskiej. REKLAMA
 Ogranicza on bowiem państwom członkowskim możliwości blokowania decyzji i stosowanie weta. Zasada jednomyślności będzie tylko obowiązywać w takich dziedzinach, jak polityka zagraniczna, obronna, podatkowa, w sprawach rozszerzenia Unii, czy w kwestiach socjalnych. Tam, gdzie decyzje podejmowane będą większością głosów, też nastąpi zmiana, dla nas kluczowa. Od 2017 roku Polska straci siłę głosu, którą dawał jej traktat z Nicei. Zacznie bowiem obowiązywać wyłącznie system podwójnej większości, który faworyzuje największe państwa. Poza tym traktat daje możliwości do stworzenia jednolitej polityki zagranicznej, powołując chociażby stanowisko szefa unijnej dyplomacji.
Piotr Kaczyński z brukselskiego Centrum Studiów nad Polityką Europejską podkreśla, że to samo dotyczy polityki energetycznej. „Miejsce jest, ale wola - znak zapytania. Nie we wszystkich krajach istnieje ta wola polityczna, żeby tworzyć wspólną politykę energetyczną” - dodał. Większość zapisów zostało przeniesionych do nowego traktatu z europejskiej konstytucji, odrzuconej 4 lata temu przez Francuzów i Holendrów. Wraz z wejściem w życie dokumentu z Lizbony kończą się trwające prawie 7 lat dyskusje o reformach wewnętrznych Unii.
|