Inwestea Konsultea Wschod24 Afryka24 Pe24
Strona główna
Michał Cyran: Szwajcarski przypadek. Europejski problem Drukuj Email
( 7 głosów)




Michał Cyran   
03.12.2009.

Sterczące ponad szwajcarską flagą minarety – oto motyw billboardów, które miały wywołać sprzeciw w referendum. Rolę swoją odegrały znakomicie. To drugi zaraz po Polańskim, szwajcarski element medialny ostatnich miesięcy.

REKLAMA

Zakaz budowy minaretów jest analogią dla francuskiej walki o chustę. Czym było niedzielne referendum? To wybór przeciw globalizacji i dyfuzji imigrantów, które w oczach wyborców okazały się niebezpieczeństwem. Potencjalnym źródłem utraty identyfikacji z tradycją. Wypłynęły kanalizowane do tej pory obawy znajdując nagle idealne ujście. To jednostkowy akt większej całości strachu przed utratą gruntu, na którym stoi kolos na glinianych nogach – Europa. We Francji mamy spór o burkę, w Niemczech meczety, w Danii karykatury a we Włoszech „White Christmas”. Poza tym szwajcarska duma była ostatnio dość często obśmiewana. Upadek Swissair i łamanie tradycji tajemnicy bankowej nie mogło umknąć percepcji obywateli tego małego kraju. Referendum okazało się wentylem, okazją do odsapnięcia. Powietrze uszło.

Szwajcarski głos to wiecznie powracające pytanie: skoro imigranci stali się integralnym elementem kontynentalnej układanki, to dlaczego europejskie rządy nie potrafią stworzyć satysfakcjonujących relacji względem religii muzułmańskiej. Ślepa nienawiść to wciąż niewyczerpana pożywka dla populistów, dbających o swoje interesy pod każdą szerokością geograficzną Kontynentu. Niedzielne głosowanie to przysłowiowy cios, za którym planują pójść pozostali radykałowie. Duńska Partia Ludowa oraz obóz Geerta Wildersa błyskawicznie zareagowały, namawiając do podobnych referendów w swoich krajach. Dla belgijskiej Vlaams Belang referendum było niczym bój stoczony przez Wilhelma Tella przeciwko Habsburgom. I oczywiście ‘last but not least’ wystąpiła Liga Północna. Według włoskich prawicowców Szwajcarzy przemówili głosem cywilizacji, w związku z tym należy umieścić krzyż we fladze państwowej i wybudować jak najwięcej dzwonnic kościelnych. Nalepiej tyle, żeby zabrakło miejsca dla minaretów. A co na to wszystko ci, którzy stanowią właściwie sedno sporu?

Imam genewskiego meczetu, który należy do skromnej czwórki szwajcarskich świątyń otoczonych minaretami, przekonywał do zachowania spokoju. Władze katolickie i protestanckie już wcześniej stanowczo sprzeciwiały się zakazowi zdobienia meczetów. Obie strony stawiają na dialog, któremu wynik referendum może założyć knebel i wyświadczyć niedźwiedzią przysługę, niepotrzebnie podmywając fundamenty religijnego spokoju. Muzułmanie, tworzący pięć procent szwajcarskiego społeczeństwa, uchodzą za zbyt dobrze zintegrowanych aby wynik głosowania uznać za adekwatny. Zablokowanie minaretów nie przyniesie stabilności, tak hucznie zapowiadanej przez populistów w czasie kampanii poprzedzającej referendum. Skutki będą raczej odwrotne. Powstaną nowe granice a fanatycy islamscy otrzymają kolejnego asa, którego będą mogli wyciągnąć w odpowiednim momencie.   

W czterech ścianach lokalu wyborczego często rodzi się odwaga, której brak podczas otwartego dialogu w przestrzeni publicznej. Bezrobocie wykute przez trwający kryzys to okres kiedy obcy wydaje się wrogiem. Dodatkowo w momencie gdy tożsamość krajów europejskich wyraźnie się chwieje, towarzystwo muzułmanów może u niektórych łatwo wywołać lęk. W takich warunkach populiści zmieniają instytucję referendum w śmietnik na emocje i urzeczywistniają swoje plany. Chcą zlikwidować kontynentalną tolerancję religijną i zniszczyć podstawy wolnego społeczeństwa, które według prawicowych radykałów wymaga ochrony przed „niebezpiecznymi mniejszościami”. Wobec czego proponują oni sankcje stojące w jawnej sprzeczności z Europejską Konwencją Praw Człowieka i zasadami równości i wolności religijnej.

Kampania strachu, realizowana na pierwszych stronach gazet, utożsamiła cały islam z jego najbardziej radykalnymi wykładniami. To prawda, że niektóre kraje muzułmańskie, jak na przykład Arabia Saudyjska, nie stanowią inspiracji dla idei religijnej wolności. Istotnie, łamią one podstawowe prawa pozostałych wyznawców. Jednak czy Europa powinna w tej kwestii postępować podobnie? Czy gdy warczy na nas pies, zawsze schodzimy na cztery łapy i odpowiadamy mu szczekając?

Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.

Drukuj Email
 
Powiązane tagi:

Panstwa:  Szwajcaria  
Inne:  Islam   Referendum   Imigracja  
Jak każde ludzkie posunięcie tak i moja propozycja nosi w sobie wady i zalety. Istotą sporu jest ustawienie priorytetów. Stanowisko, które przyjąłem skłonne jest do podjęcia pewnego ryzyka to fakt. Jednak niepewność, którą rodzi proponowana przeze mnie polityka nie jest według mnie wcale gorsza od wątpliwości, jakich może dostarczyć proponowana przez Pana strategia profilaktyczna. Ta ostatnia również może tworzyć ogniska konfliktów, chociaż nieco odsuniętych w czasie (co może się okazać jeszcze bardziej niebezpieczne). Bronię swojej pozycji, bo uważam że fanatycy nie stanowią na razie tak poważnej większości, aby groziło nam usunięcie w cień. Wolę podjąć swoje ryzyko, które oczywiście ma mobilizować do myślenia, odpowiedzialności i działania gdy to konieczne, niż wprowadzać profilaktykę krzywdzącą w moim mniemaniu sporą część imigrantów.
Michał Cyran, 2009/12/08 08:11
A kiedy nie dostrzerzemy tej ślepej uliczki będziemy opłacać zamieszki podobne do tych w Paryżu? Bardzo mocno ufa Pan w zdolność do bieżącej regulacji problemów w momencie wzrostu ich dokuczliwości. Nie wiem jak bardzo wierzy Pan w skuteczność wykorzystania tych kilku instrumentów, o których Pan wspomina. Oby nie było to typowo polskie zachowanie, o którym mówi przysłowie "mądry Polak po szkodze". Poza tym nie widzę w mojej wypowiedzi sztywnej kategoryzacji dualistycznego podziału świata na my i oni. Widzę problem i wolę profilaktykę niż leczenie. Ale to co kto uważa za słuszne. Czy lepiej palić dużo i liczyć że rak nie wystąpi, a jeśli już będzie zwalczać go chemioterapią, czy też unikać dymu nikotynowego. Przywołanie Kaczmarskiego nasunęło mi się samo, po przeczytaniu napisanego przez Pana artykułu. Niemniej uważam Pana opinię za cenną, ponieważ jest logicznie uporządkowana, aczkolwiek się z nią nie zgadzam. Lepsza jest prewencja, niż leczenie. Dużo mniej kosztowna.
Sankio, 2009/12/07 04:15
Nie wiem czemu miało służyć przywołanie słów Kaczmarskiego, bo jak dla mnie to tylko argumentum ad auctoritate. W Twojej wypowiedzi zawarte są ukryte założenie o przymusie podziału binarnego. Są tam „oni”, czyli ci którzy ewidentnie zagrażają „nam” i naszym wartościom oraz „my” – ofiary zagrożone zdeptaniem przez etniczny but. Taki postulat śmierdzi mi przekonaniami z lat trzydziestych jako naznaczony sztywną kategoryzacją etniczną – wróg czuwa, a jak się rozprzestrzeni to nas pozabija. Lepiej więc zdusić w zarodku i najlepiej na zapas, wszelkie głosy tych „innych”. Czym są „możliwe tendencje zagrażające naszym wartościom”? Autorefleksyjność Europy, w która ciągle wierzę, polega moim zdaniem na zdolności dostrzegania ślepych uliczek. Jedną z nich jest postawa utożsamiająca wszystkich imigrantów z fanatykami, którzy myślą tylko o zalaniu Europy i narzuceniu jej swoich poglądów. Takie myślenie jest według mnie niesprawiedliwe wobec wielu ludzi trafiających na Kontynent. Jest kilka instrumentów, przy pomocy których możemy kontrolować okoliczności w jakich żyjemy, nie zgodzę się jednak z sugestią aby w opisanym przypadku stosować je po prostu prewencyjnie, na zapas.
Michał Cyran, 2009/12/06 03:56
Dodaj swój komentarz do tego artykułu...
Imię (wymagane)
Komentarz
Zaloguj lub zarejestruj się aby móc dodawać komentarze.

Jednostki Wojska Polskiego będą realizować szereg zadań w czasie Mistrzostw Europy w Piłće Nożnej Euro 2012.
więcej...
Wartość chińskiego eksportu spadła w styczniu, był to pierwszy spadek eksportu od ponad dwóch lat.  Wzbudziło to obawy chińskiego rządu co do wpływu globalnego spowolnienia gospodarczego na rozwój gospodarki kraju.
więcej...
Nie bez przyczyny Zbigniew Brzeziński w swej „Wielkiej szachownicy” obok Niemiec, Francji i Rosji umieścił właśnie Chiny i Indie jako państwa prowadzące wielowymiarową politykę. Chiński tygrys i indyjski słoń śmiało wyrażają swoje cele. Czy możliwa jest zatem współpraca między...
więcej...
 AnalizySystemy polityczne  Imigracja  Cywilizacje  Konflikty  Ekologia  Terroryzm  Polityka zagraniczna  Dyplomacja  Emigracja  Separatyzm  Stosunki międzynarodowe 
 GospodarkaWaluty  Ropa naftowa  Sektor bankowy  Giełdy  Rynek pracy  Nieruchomości  Surowce  Gaz ziemny  Media  Technologie  Przemysł samochodowy 
 OrganizacjeNATO  OBWE  OPEC  ONZ  Al-Kaida  G-20  MFW  WNP  ASEAN  WTO 
 PaństwaNiemcy  Francja  Izrael  USA  Wielka Brytania  Indie  Chiny  Rosja  Irlandia  Ukraina  Turcja  Hiszpania  Brazylia  Iran  Sudan  Włochy  Afganistan  Gruzja  Informacje dla wyjeżdżających 
 Po godzinachRecenzje  Film  Wywiady  Książka 
 RegionyUnia Europejska  Bałkany  Afryka  Bliski Wschód  Daleki Wschód  Kaukaz  Azja  Darfur  Krym  Kaszmir 
 StylSavoir vivre 
 Unia EuropejskaSłownik UE  Komisja  Prezydencja  Strefa Euro  Traktat lizboński  Strefa Schengen  Partnerstwo Wschodnie  Europejska Polityka Sąsiedztwa 
Zaloguj sie
         
     
SERWIS SPECJALNY
Dyplomacja_specjalny