Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Marcin Kaczmarski: Sojusz po azersku


10 grudzień 2009
A A A

Sample Image

Azerbejdżan odchodzi od ustalonych ram w polityce zagranicznej i energetycznej.

Przez lata filarami polityki zagranicznej Azerbejdżanu pozostawały bliskie związki z Turcją oraz stopniowe zbliżanie się do Zachodu przy wykorzystaniu posiadanych surowców energetycznych. Jednocześnie Baku udawało się utrzymywać w miarę poprawne relacje z Rosją, mimo dużych rozbieżności w interesach. Zasady te zaczęły podlegać zmianom w wyniku ewolucji międzynarodowego otoczenia Azerbejdżanu. Turcja podjęła próbę odmrożenia relacji z „odwiecznym wrogiem” Baku – Armenią, Unia Europejska zaś nie potrafi przyspieszyć budowy gazociągu Nabucco (dla którego gaz azerski ma być głównym źródłem zaopatrzenia).

Los porozumienia ormiańsko-tureckiego (przewidującego nawiązanie stosunków dyplomatycznych oraz otwarcie granicy) pozostaje sprawą otwartą, w dużej mierze z uwagi na sprzeciw Azerbejdżanu. Ten ostatni groził wycofaniem swoich środków finansowych znajdujących się w bankach tureckich oraz rozpoczął kampanię medialną wewnątrz Turcji przeciwko porozumieniu. Baku chciałoby warunkiem normalizacji turecko-ormiańskiej uczynić rozwiązanie problemu Górskiego Karabachu oraz zajętych przez Armenię ziem azerskich. Ankara tymczasem coraz bardziej asertywnie sięga po regionalne przywództwo i nie zamierza pozwolić Azerom wiązać sobie rąk.

Trudne decyzje


Sojusz azersko-turecki był już od pewnego czasu w nie najlepszej kondycji. Zasadniczym punktem spornym stała się niemożliwość porozumienia w polityce energetycznej. Turcja pozostaje dla Azerbejdżanu główną trasą tranzytową przy eksporcie surowców energetycznych na rynki światowe (przechodzą przez nią ropociągi Baku–Tbilisi–Ceyhan oraz Baku–Tbilisi–Erzurum). Ankara domaga się w związku z tym udostępnienia jej gazu ziemnego po niższych cenach, podczas gdy Baku chce ją traktować jako zwyczajnego klienta i sprzedawać gaz po cenach światowych. Sytuacji nie poprawia niezdecydowanie po stronie europejskiej – budowa gazociągu Nabucco wciąż nie jest przesądzona, a część krajów Unii Europejskiej preferuje oferowany przez Rosję wariant Gazociągu Południowego.

W tej sytuacji Baku podjęło na przestrzeni 2009 roku wiele działań mających, z jednej strony, dać podstawy do dywersyfikacji eksportu gazu ziemnego, a z drugiej, wywrzeć presję na Unię Europejską, która skłoniłaby ją do intensyfikacji działań wokół Nabucco. Azerbejdżan zawarł porozumienia z Rosją i Iranem o sprzedaży gazu od początku 2010 roku (jak na razie w ilościach raczej symbolicznych, w każdym przypadku po 500 milionów metrów sześciennych rocznie). W listopadzie w trakcie wizyty w Bułgarii prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew podpisał porozumienie dopuszczające możliwość przesyłu gazu w formie sprężonej (CNG) przez Gruzję i Morze Czarne do Bułgarii. Jednocześnie porozumiano się co do podłączenia Bułgarii do budowanego właśnie gazociągu ITGI (Turcja– Grecja–Włochy).

Korytarz energetyczny


Skutki podejmowanych obecnie przez Azerbejdżan działań na rzecz dywersyfikacji eksportu gazu nie ograniczą się do sfery energetyki. Będą również daleko idące rezultaty geopolityczne, w skrajnym przypadku prowadzące nawet do odwrócenia sojuszy w regionie. Z punktu widzenia Unii Europejskiej udział Azerbejdżanu jest niezbędny do realizacji koncepcji Południowego Korytarza Energetycznego, który ma dostarczyć do Europy surowce z basenu Morza Kaspijskiego. Trwałe połączenie Azerbejdżanu z UE otwierałoby perspektywy włączenia w tę współpracę takich producentów gazu, jak Turkmenistan, Iran czy Irak. Bezczynność unijna, jak i niemożność skłonienia Turcji i Azerbejdżanu do rozwiązania problemów związanych z tranzytem, mogą postawić realizację całej koncepcji pod znakiem zapytania.

Nie wydaje się prawdopodobne, aby Azerbejdżan zamierzał odwrócić się plecami do rynku europejskiego. Na razie usiłuje skłonić Unię do intensywniejszego działania. Nie można jednak wykluczyć, że wobec dalszego impasu Baku zdecyduje się na zbliżenie z Rosją i Iranem kosztem relacji z Turcją, a Zachód stanie się drugoplanowym kierunkiem w jego polityce energetycznej i tym samym zagranicznej.

Artykuł ukazał się w Polska Zbrojna . Przedruk za zgodą Redakcji.
 
Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.