Inwestea Konsultea Wschod24 Afryka24 Pe24
Strona główna
Matej Kresac: Szczyt Ukraina - UE, czyli nowa czy zdarta płyta? Drukuj Email
( 1 głos)




Matej Kresac   
15.12.2009.
W dniu 4 grudnia zakończył się w Kijowie już trzynasty coroczny szczyt Ukrainy i Unii Europejskiej. Bez względu na to, do jakich rezultatów na nim doszło, ma on symboliczne znaczenie. Wpływa na to przede wszystkim fakt, że zarówno w Kijowie, jak i częściowo w Brukseli zachodzi obecnie „zmiana warty“.
REKLAMA

Unii Europejskiej udało się przeforsować Traktat Lizboński, co oznacza, że na kolejnym corocznym szczycie nie będzie uczestniczył już premier/prezydent państwa przewodniczącego Unii Europejskiej, ale stojący na czele wspólnoty Przewodniczący Rady Unii Europejskiej. Na Ukrainie, w styczniu odbędą się wybory prezydenckie. Biorąc pod uwagę sondaże opinii publicznej, raczej nie można zakładać, że po wyborach na fotelu prezydenta pozostanie Wiktor Juszczenko. Te personalne przyczyny sprawiły, że nie ma co oczekiwać znaczących rezultatów po szczycie. Uwagę chciałbym skupić więc nie tyle na samym szczycie, co na stosunkach Unii z Ukrainą, perspektywach ich rozwoju i obecnych problemach.

Obserwatorzy nie byli zaskoczeni konferencją prasową po szczycie, w czasie której to zarówno europejscy przedstawiciele jak i Wiktor Juszczenko mówili głównie o problemach. Spotkanie objęło wiele problematycznych kwestii, bez rozwiązania których nie będzie możliwym uczynienie kroku naprzód. Różnice między stronami są wyraźne. Uwagę należy jednak zwrócić na pozycje z jakimi na szczyt strony przybyły. Juszczenko od początku nie ukrywał faktu, że celem Ukrainy ma być podpisanie umowy stowarzyszeniowej. Zdaniem niektórych obserwatorów właśnie to podejście osłabiło pozycję Ukrainy w trakcie rozmów. Mimo wyraźnego postępu podczas negocjacji, nie udało się zrealizować zaplanowanego celu.

Najpoważniejszy problem - porozumienie o strefie wolnego handlu między Unią i Ukrainą pozostał. Stwierdzić można, że ze strony prezydenta było to bardzo nieostrożne. Pokazał on bowiem swoją niecierpliwość. Juszczenko nie jest zresztą jednym na Ukrainie, który sądzi, że umowę można poddać głosowaniu w przyszłym roku, tak by Ukraina w 2012 roku stała się państwem stowarzyszonym. Zaznacza się przy tej okazji również pogląd, mający pewne uzasadnienie, że społeczeństwu i elicie politycznej potrzebny jest wyraźny sygnał, że Unia jest zainteresowana Ukrainą. Taka właśnie wyraźna deklaracja – ze wskazaniem terminu akcesji - mogła by dać Ukrainie pozytywny impuls. Z drugiej strony zastanowić się trzeba, czy Bruksela może pozwolić sobie na taką wyraźna deklarację względem Ukrainy? Czy dla znajdującej się w marazmie po ostatnim rozszerzeniu Unii, która przyjęła ostatnio nowe ramy dla swojego funkcjonowania w postaci Traktatu Lizbońskiego, jest to w ogóle wskazane? Zachowanie przewodniczącego Komisji Jose Manuela Barosso okazało się być w zaistniałej sytuacji bardzo dyplomatyczne. Stwierdził on bowiem bez wyraźnej deklaracji, że ma tylko nadzieję w ukończenie rozmów stowarzyszeniowych w 2010 roku. To tylko częściowo spełniło jednak ukraińskie oczekiwania.

Na szycie w pełnej krasie ukazały się odmienne priorytety między stronami. Często  odnosi się zresztą wrażenie, że Unia Europejska i Ukraina żyją jakby w innym czasie i przestrzeni. Premier Reinfeld mówił o popieraniu energetycznej efektywności i oczekiwanym aktywnym zachowaniu Kijowa na konferencji w Kopenhadze. Interesującym będzie obserwować stanowisko Ukrainy względem kwestii oszczędzania energii. Oczywiście, na dłuższą metę Ukraina musi zająć się problemem braku oszczędności energii. Nie jest bowiem możliwym ciągłe dotowanie energii przez państwo. Faktem jest, że Związek Radziecki nie istnieje, a za ropę i gaz trzeba płaci. Zastanawiać się można, jak zachowałby się polityk z „zielonego“ kraju, po tym jak dowiedziałby się jak kraje Wspólnoty Niepodległych Państw oszczędzają energię. Istnieją pogłoski, że duże postsowieckie miasta wysyłają w nocy takie ciepło, że jest ono zauważalne nawet z kosmosu. Okres kryzysu jest bez wątpienia najlepszym czasem do przeprowadzenia reform systemowych. Powstaje jednak pytanie, czy ukraińscy politycy będą w stanie poświęcić wszystko dla zaoszczędzenia energii? Nawet jeśli kwestii tej nie da się uniknąć, to nie przyniesie ona popularności wśród wyborców. Nie ma co oczekiwać, że w trudnej sytuacji ludzie będą chcieli płacić więcej za gaz lub elektryczność. Społeczność międzynarodowa przeznaczyła dla Ukrainy 90 milionów euro na poprawę sytuacji w sektorze energetycznym, pytanie brzmi jak zostaną one spożytkowane.

Juszczenko podczas konferencji prasowej mówił, o tym, jakimi to Ukraińcy są Europejczykami. Odpowiada to zresztą poglądom mainstreamu polityków ukraińskich, którzy często wypowiadają się o tym, jacy europejscy są Ukraińcy, gdzie znajduje się kres Europy itp. Odnosi się wrażenia, że oni sami muszą się w tych twierdzeniach ciągle upewniać. Sprawą oczywistą jest, że Ukraina to państwo europejskie, kwestią pozostaje natomiast jak tę europejskość zdefiniujemy. Jeśli Ukraina chce myśleć o członkostwie w Unii Europejskiej, nie wystarczy być tylko państwem leżącym na kontynencie europejskim. Całe społeczeństwo powinno zastanowić się nad tym, czego takie członkostwo wymaga, i czy w ogóle warto. Być Europejczykiem (tym razem błędnie rozumiane jako bycie członkiem Unii) oznacza przyjąć określone wzorce zachowań. Wszystkie państwa, które wstępowały do Unii Europejskiej musiały przejść liczne reformy w różnych dziedzinach.

Obecność Ukrainy w europejskiej wspólnocie nie będzie kwestionowana, gdy w państwie odbywać się będą demokratyczne wybory, respektowane będę prawa człowieka, nie będzie cenzury i prześladowania dziennikarzy, uda się choć częściowo wyeliminować korupcję. Nikt nie będzie wątpił w europejskość Ukrainy, gdy kraj zbliży się gospodarczo i społecznie do swoich sąsiadów (państw członkowskich UE). W Polsce nie ma już potrzeby udowadniać, że jest ona europejskim państwem. Kraj w wielu dziedzinach zbliżył się bowiem do europejskich standardów. O tym czy na Ukrainie są  wolne wybory będziemy mogli się wkrótce przekonać. Barosso pozytywnie ocenił wiele zmian, wspomniał europejską przeszłość i obecne europejskie wybory: Ukraina tak jak pozostałe państwa europejskie, dzieli tę samą historię, te same wartości, podjęła ona wyraźny europejski wybór, naprawdę go doceniamy, w wielu dziedzinach został osiągnięty postęp. 

Najbardziej niepokojącym sygnałem płynącym ze strony Ukrainy jest wyraźny podział wśród przywódców politycznych. Premier Tymoszenko nie uczestniczyła nawet w konferencji prasowej. Juszczenko potraktował to zresztą jako okazję do jej oczernienia. Mówił on o tym, że obecny na Ukrainie spór nie rozgrywa się między politykami, ale między ideologiami. Zaznaczył, że jedna strona (reprezentowana przez niego i jego stronników) jest proeuropejska a drugą tworzą wszyscy pozostali. Nie jest łatwym zadaniem znać się na ukraińskiej polityce. Nie będąc ukraińskim politykiem trudno jest bowiem ustalić, kto jest jaki – dobry, zły, prorosyjski, proeuropejski. Zaznacza się osobista nienawiść między premierem a prezydentem, którzy nie mogą na siebie nawet patrzyć. Relacja między dwoma wysokimi przedstawicielami państwa jest jednak tylko szczytem góry lodowej. Stosunki między ich aparatami (przede wszystkim ministerstwem spraw zagranicznych i kancelarią prezydenta a urzędem wicepremierów) nie są uregulowane. Znana jest historia, gdy do Brukseli polecieli osobno Juszcznko i minister spraw zagranicznych oraz podwładny Tymoszenko urzędnik. Sytuacja zdaje się być tragikomiczna jeśli weźmiemy pod uwagę sytuację gospodarczą państwa, nie wspominając nawet o marnowaniu ludzkiego potencjału. Fakt, że konstytucyjni urzędnicy pomawiają się na wzajem, bez wątpienia nie dodaje Ukrainie wiarygodności w dążeniach do integracji z UE. Sytuacja jest nie do porównania z innymi państwami Europy Środkowej, gdzie w kwestii integracji europejskiej istniał powszechny consensus. Nikt nie może zarzucić, np. Słowacji lub Węgrom, że nie chcieli wstąpić do Unii, elity w tej kwestii były zgodne.

Drugą sprawą jest, czy na ukraińskiej scenie politycznej obecna jest silna proeuropejska strona. Zdaniem Oleny Pryskalo jedynym proeuropejskim kandydatem na prezydenta jest Wiktor Juszczenko, aczkolwiek poparcie dla niego nie przekracza 10%. Co nie mniej istotne oddzielić trzeba tu obietnice i deklaracje polityków od ich czynów. Tomas Valasek zestawia Ukrainę z państwami, które niedawno wstąpiły do Unii Europejskiej. Badacz dochodzi do wniosku, że aby Ukraina mogła stać się państwem członkowskim UE musi przestrzegać kilku zasad, w tym „utrzymywać przyjaźnie” z rządami państw członkowskich UE, być przygotowana do poświęceń i przede wszystkim, pokazywać cierpliwość i dobrą wiarę. Nie ulega wątpliwości, że w przeciągu ostatnich dwóch lat Ukraina złamała wszystkie z nich.

Europa i cały świat objęte są obecnie kryzysem. Jednym z  najbardziej poszkodowanym państw jest właśnie Ukraina. Dlatego też temat kryzysu i sposobów dzięki którym państwo może z niego wyjść, nie może zostać tu pominięta. Skutki kryzysu okazały się być naprawdę dramatyczne, zarówno dla rządu, handlu, przemysłu i obywateli. Kurs hrywny w porównaniu do lata spadł z końcem 2009 roku o dziesiątki procent. Kryzys dotknął również sektor bankowy i kluczową dla całej wschodniej Ukrainy metalurgię. Państwo znalazło się na skraju bankructwa. Sytuacja zostało zażegnana wyłącznie dzięki pomocy zagranicznej, w tym pożyczce z Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

Premier Reinfeld wyraźnie zaznaczył w swoim wystąpieniu, że Ukraina musi przestrzegać zasad określonych przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Stwierdził: Program MFW musi wrócić na właściwe tory! Unia Europejska, której składki stanowią 40% budżetu MFW, ma zatem interes w tym, aby przekazane środki wydawano gospodarnie. Pomoc międzynarodowa dla Ukrainy uwarunkowana jest dokończeniem przeprowadzanych reform. W permanentnej kampanii przedwyborczej na Ukrainie na reformy nie ma jednak miejsca. Są one odkładane na później, co jeszcze bardziej pogarsza sytuację. Zostaje mieć tylko nadzieję, że zmieni się to po wyborach i rozpoczną się wówczas reformy systemowe.

W styczniu 2009 roku byliśmy świadkami tzw. gazowej wojny między Moskwą i Kijowem. W spór zaangażowała się również Unia Europejska, na czele z krajem, który jej wówczas przewodniczył Republiką Czeską. W interesie Unii jest aby sytuacja się nie powtórzyła. Juszczenko zapewnił partnerów, że strona ukraińska nie będzie stwarzała problemów i klasycznie obwinił Moskwę za to, że nie płaci cen rynkowych za tranzyt. Zdaniem partnerów europejskich w dziedzinie energii nastąpił krok ku lepszemu. Ukraina współpracuje z UE w kwestiach modernizacji rurociągów. Czy problem rzeczywiście udało się rozwiązać okaże się w przyszłości a deklaracje ze szczytu nie mają w tej kwestii chyba większego znaczenia. Pewnym jest, że kolejny kryzys gazowy zapoczątkowany przez Ukrainę zaszkodzi europejskiej przyszłości państwa.

Jednym z pozytywnych rezultatów płynących ze szczytu jest zmniejszenie reżimu wizowego dla obywateli Ukrainy. W porównaniu do zeszłego roku liczba ukraińskich turystów podróżujących do Unii zwiększyła się dwuipółkrotnie, przy czym 40% wiz wydawanych było bezpłatnie. Dane te napawają optymizmem. Aby nie powstała Twierdza Europa trzeba jednak wciąż dużo zmienić. Celem obu stron powinien być ruch bezwizowy, który wprowadzony został z pozytywnym rezultatem w przypadku niektórych państw bałkańskich. Do tego potrzebna jest jednak wola współpracy z obu stron. Unia musi przedstawić Ukrainie dokładne warunki techniczne, po których spełnieniu możliwy będzie ruch bezwizowy. Ukraina nie może natomiast ponowne wprowadzić wiz dla obywateli UE. Wspólnota musi wychodzić partnerom na przeciw. Istnieje wiele opowieści o tym, jak źle zachowują się urzędnicy konsulatów w stosunku do osób wnioskujących o wizę, powszechnie mówi się o tym, które ambasady zachowują się najgorzej. Mnie osobiście bardzo rozłościła historia o tym jak, dziecięca grupa folklorystyczna musiała tańczyć przed konsulatem aby dowieść, że jedzie na festiwal muzyczny. Nie istnieje gorsza reklama dla UE niż podobne traktowanie. Musimy starać się aby granice Unii były otwarte i coraz szerzej je otwierać.

Szczyt Unia – Ukraina nie odbył się w najlepszej atmosferze. Zwrócono w trakcie niego uwagę na problemy, oceniono też postępy. Bez wątpienia ciekawym będzie obserwować stan rzeczy w roku 2010, gdy skład obu stron będzie już inny. Trudnym jest teraz do przewidzenia, jaki będzie stosunek nowego prezydenta/pani prezydent do integracji europejskiej, czy Ukraina będzie w stanie wyjść z kryzysu gospodarczego, czy siły polityczne w kwestii polityki zagranicznej będą wreszcie zgodne. Dla Ukrainy istnieje tylko jedno wyjście z kryzysu - ciężko pracować i reformować. W ostatecznym rezultacie będzie oznaczać to zbliżenie z UE i możliwość akcesji do niej.

Przed Unią Europejską będzie stało zdanie, aby pomóc Ukrainie wydostać się z kryzysu, zmotywować polityków do reform (słowo to zresztą było nadmieniane bardzo często), pokazywać zainteresowanie wschodnim partnerem, rozwijać możliwości płynące ze Wschodniego partnerstwa, itp. Nawet w przypadku, gdy Ukraina w przyszłości nie będzie ubiegała się o członkostwo, to w interesie całej 27ki jest aby sytuacja gospodarczo-społeczno Ukrainy się ciągle poprawiała. UE nie może się zamknąć tylko dla siebie, musi być wzorem dla partnerów. Powinna ona stale rozwijać swój „soft power“ za pomocą bezpośrednich kontaktów między ludźmi. Wyraźnym sygnałem byłaby tu mapa drogowa, która prowadziłaby do zniesienia ograniczających kontakty wiz. Nie widać jednak wyraźnej woli i większego stopnia wyrozumiałości ze strony państw europejskich.

Ukraińskie społeczeństwo i politycy zaczynają odwracać się od integracji europejskiej. Temu właśnie powinna Unia przeciwdziałać. Największy udział i odpowiedzialność w tej kwestii jest jednak po stronie samych Ukraińców. Muszą oni mieć świadomość, że choć stawiane warunki są trudne, to przynoszą one określone korzyści. Parafrazując ukraińskiego przedstawiciela przy UE - członkostwo jest dla tych którzy są go godni. Zostaje tylko dodać, że to czas pokaże jak będą rozwijać się stosunki Ukrainy i Unii Europejskiej. Należy mieć nadzieję, że będą zmierzały ku lepszemu. Obie strony muszą się jednak porządnie natrudzić. Analityk Nicu Popescu na swoim blogu pisze o  wysiłku jaki muszą podjąć obie strony i nawołuje do podjęcia strategicznego kroku. Ukraina i UE jednak tego nie dostrzegają. Już w najbliższych miesiącach zobaczymy, czy w stosunkach Unia – Ukraina będziemy mówić o nowych działaniach, czy raczej odtwarzana będzie stara płyta z dialogiem dwóch stron, które się często nie rozumieją. Szczyt sprzed dwóch tygodni może być impulsem do obu możliwości.


EU-Ukraine Summit Kiev, 4 December 2009, Joint Statement, text on-line: http://www.consilium.europa.eu/uedocs/cms_Data/docs/pressdata/en/er/111747.pdf
Gnedina, E.: EU running on empty in Ukraine, text on-line: http://euobserver.com/7/28988
Popescu, N.: “Ukraine fatigue”  vs “EU fatigue”, text on-line: http://blogs.euobserver.com/popescu/2009/12/03/ukraine-fatigue-vs-eu-fatigue/
Prystayko, O.: Elections without a choice, or déjà vu effect, text on-line: http://blogs.euobserver.com/prystayko/2009/12/05/elections-without-a-choice-or-deja-vu-effect/
Prystayko, O.: Introduction into 2010 presdential elections in Ukraine, text on-line: http://blogs.euobserver.com/prystayko/2009/10/14/introduction-into-2010-presidential-elections-in-ukraine/
Valasek, T.: Ukraine and the EU: A vicious circle?, text on-line: http://www.euractiv.com/en/east-mediterranean/ukraine-eu-vicious-circle/article-187741
Veselovsky, A.: European Integration is for the Worthy, text on-line: http://www.mw.ua/1000/1550/64718/

Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.  

Drukuj Email
 
Powiązane tagi:

Organizacje:  Unia Europejska  
Osoby:  Wiktor Juszczenko   Julia Tymoszenko  
Panstwa:  Ukraina  
Dodaj swój komentarz do tego artykułu...
Imię (wymagane)
Komentarz
Zaloguj lub zarejestruj się aby móc dodawać komentarze.

W trakcie nieformalnego spotkania Rady Europejskiej w Brukseli (23.05) przywódcy państw UE nie znaleźli porozumienia w sprawie środków koniecznych do osiągnięcia wzrostu gospodarczego w Europie.
więcej...
Unia Europejska zaskarżyła Argentynę przed Światową Organizacją Handlu (WTO), zarzucając krajowi z Ameryki Południowej stosowanie niedozwolonych ograniczeń w imporcie.
więcej...
Fala kryzysu finansowego, która w 2009 roku przelała się ze Stanów Zjednoczonych na kontynent europejski uderzyła w najsłabsze punkty gospodarek państw Unii Europejskiej, pogarszając sytuację w sektorze bankowym i/lub powodując zadłużenie finansów publicznych ponad progi...
więcej...
 AnalizySystemy polityczne  Imigracja  Cywilizacje  Konflikty  Ekologia  Terroryzm  Polityka zagraniczna  Dyplomacja  Emigracja  Separatyzm  Stosunki międzynarodowe 
 GospodarkaWaluty  Ropa naftowa  Sektor bankowy  Giełdy  Rynek pracy  Nieruchomości  Surowce  Gaz ziemny  Media  Technologie  Przemysł samochodowy 
 OrganizacjeNATO  OBWE  OPEC  ONZ  Al-Kaida  G-20  MFW  WNP  ASEAN  WTO 
 PaństwaNiemcy  Francja  Izrael  USA  Wielka Brytania  Indie  Chiny  Rosja  Irlandia  Ukraina  Turcja  Hiszpania  Brazylia  Iran  Sudan  Włochy  Afganistan  Gruzja  Informacje dla wyjeżdżających 
 Po godzinachRecenzje  Film  Wywiady  Książka 
 RegionyUnia Europejska  Bałkany  Afryka  Bliski Wschód  Daleki Wschód  Kaukaz  Azja  Darfur  Krym  Kaszmir 
 StylSavoir vivre 
 Unia EuropejskaSłownik UE  Komisja  Prezydencja  Strefa Euro  Traktat lizboński  Strefa Schengen  Partnerstwo Wschodnie  Europejska Polityka Sąsiedztwa 
Zaloguj sie
         
     
SERWIS SPECJALNY
Dyplomacja_specjalny