Maciej Konarski: LRA - armia szalonego proroka Drukuj Email
( 7 głosów)




Maciej Konarski   
06.04.2006.
<<< 1 2 
Mija już prawie 18 lat, odkąd rebelianci z „Lord’s Resistance Army” dowodzeni przez tajemniczego samozwańczego proroka Josepha Kony’ego terroryzują północną Ugandę. 100 tys. zabitych, ok. 2 miliony uchodźców, 20 do 25 tys. dzieci wcielonych w walczące szeregi to bilans ich działalności.
REKLAMA
 

Taktyka LRA

„Uderz i uciekaj”

Obecnie LRA składa się najprawdopodobniej z ok. 3000 wcielonych siłą w jej szeregi „dzieci-żołnierzy” oraz 150-200 dorosłych oficerów. Jej rejon działania to dystrykty Gulu, Kitgum i Pader w północnej Ugandzie - znane jako „kraj Aczolich”. W ostatnim czasie LRA wykazuje też aktywność w innych regionach północnej Ugandzie. Rebelianci korzystają poza tym z baz w południowym Sudanie i północno-wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga.
Jak już wspomniałem, od 1992 r. LRA unika walk z wojskami rządowymi koncentruje się na terroryzowaniu ludności cywilnej. Rebelianci specjalizują się zaskakujących atakach na wsie, obozy dla uchodźców, podróżujących drogami ludzi, dokonywanych przez liczące ok. 15 osób, niezwykle mobilne grupy. W razie zagrożenia potrafią się one rozproszyć na jeszcze mniejsze (2-3 osobowe) grupki i błyskawicznie zniknąć w buszu. W razie spotkania sił rządowych rebelianci starają się wysuwać na pierwszą linię dzieci, licząc że żołnierze zawahają się przed oddaniem strzałów.

Ta taktyka sprawia, że ugandyjska armia, choć uznawana za jedną z najsprawniejszych w regionie od 18 lat nie potrafi sobie poradzić z rebelią.

Nieodłączną cechą ataków LRA jest niesłychana wprost brutalność, nastawiona na wywołanie jak największej paniki wśród ludności. Uzbrojeni w maczety i topory rebelianci wycinają w pień całe wsie lub obozy dla uchodźców. Dla zastraszenia ludności stosowane są takie metody jak obcinanie schwytanym rąk, uszu, czy warg, masowe gwałty na kobietach itp. Rabowane są przy tym należące do wieśniaków bydło i zbiory.
Rebelianci bez litości atakują też cudzoziemców – pracowników organizacji humanitarnych i misjonarzy.

Członkowie LRA dość niechętnie używają broni palnej. Jest to częściowo spowodowane religijnymi nakazami Kony’go, a częściowo problemami z zaopatrzeniem. Ich ulubioną bronią są więc maczety, topory, motyki, a czasem nawet zwykłe kije.

„Dzieci-żołnierze”

Nieodłączną cechą działalności LRA jest masowe wykorzystywanie tzw. „bush kids” – dzieci żołnierzy. Nie chcę się zbytnio rozpisywać na ten temat, gdyż poruszyłem go już kiedyś w innym artykule ograniczę się więc do podania najważniejszych faktów. W trakcie całej swej działalności LRA porwała od 20 do 25 tys. dzieci, z czego aż 40 proc. zostało porwanych w ciągu ostatnich trzech lat. Choć wydaje się to niesamowite stanowią one dziś ok. 80 procent jej stanu bojowego...

LRA wykorzystuje dzieci jako zwykłych żołnierzy ale również jako szpiegów, gońców, służących, kucharzy, tragarzy, a nawet jako żywe wykrywacze min. Dziewczynki są z kolei wykorzystywane jako seksualne niewolnice czy wręcz polowe “żony” dorosłych partyzantów.

Dlaczego rebelianci wykorzystują dzieci jako żołnierzy? Wynika to z kilku powodów. Konflikty zbrojne toczące się współcześnie w krajach “Trzeciego świata” różnią się bowiem znacznie od naszych wyobrażeń na temat wojny. Nie stosuje się w nich zbyt często tradycyjnych rodzajów broni ciężkiej jak czołgi, artyleria czy lotnictwo, a sztuka i strategia wojenna zdegenerowały się całkowicie. Walkę prowadzą zazwyczaj niezbyt liczne grupy uzbrojone głównie w broń ręczną. W tego typu starciach zbrojnych dzieci mogą więc walczyć niemal tak samo sprawnie jak dorośli.
Dzieci żołnierze” są też niezwykle łatwe w utrzymaniu – nie potrzebują dużo jedzenia, nie trzeba ich długo szkolić, a gdy zginą łatwo zastąpić je innymi. Nie potrafią również kalkulować ryzyka. Dlatego są idealnym mięsem armatnim – wykorzystywanym w najniebezpieczniejszych czy wręcz samobójczych misjach, do których nie warto wykorzystywać cennych dorosłych żołnierzy.
Poza tym dzieci, których psychika jest nie ukształtowana i podatna na wpływy można łatwo zindoktrynować. Nie potrafiąc do końca rozróżnić dobra od zła, wspomagane narkotykami, popełniają najstraszniejsze zbrodnie i są w stanie wykonać nawet najbardziej okrutne rozkazy.

Powiązania międzynarodowe

Na długotrwałość konfliktu, oraz jego zajadłość w dużej mierze wpłynęła pomoc z zagranicy jaką uzyskiwała LRA. Kony i jego partyzantka korzystali bowiem od 1994 roku ze wsparcia rządu Sudanu. Sudańczycy zaopatrywali LRA w broń, żywność i paliwo i inne materiały, udzielali jej finansowej pomocy, pozwalali na korzystanie z baz na swym terytorium, a nawet szkolili rebeliantów. Może się to wydawać paradoksalne, że islamscy fanatycy rządzący w Chartumie udzielali wsparcia organizacji o bądź co bądź chrześcijańskiej inspiracji. Była to jednak forma zemsty na rządzie prezydenta Museveniego za wsparcie jakie w sudańskiej wojnie domowej Uganda udzielała chrześcijańsko-animistycznej partyzantce SPLA i jej legendarnemu przywódcy Johnowi Garangowi. W ten sposób za pomocą zaprzyjaźnionych partyzantek oba państwa toczyły krwawą, nieoficjalną graniczną wojnę. Sudan wspierając LRA osiągał kilka celów – destabilizował sytuację w pn. Ugandzie co psuło wiele krwi Museveniemu, zakłócał dostawy broni z Ugandy dla SPLA i uzyskiwał wsparcie LRA do walki z chrześcijańsko-animistyczną partyzantką.
Zdaniem niektórych Ugandyjczyków rola Sudanu była kluczowa dla trwania konfliktu. Rzecznik ugandyjskiej armii Shaban Bantariza oświadczył raz nawet, że rząd już w 1992 r. rozbił LRA, lecz wsparcie Sudanu pozwoliło tej organizacji odrodzić się.

Międzynarodowy nacisk, związany zwłaszcza z wybuchem wojny z terroryzmem zmusił jednak Sudan do ograniczenia wsparcia dla Kony’ego. W 1999 r. rządy Sudanu i Ugandy podpisały traktat, w którym zobowiązały się do zaprzestania udzielania wsparcia zarówno dla LRA - w wypadku Sudanu, jak i SPLA - w wypadku Ugandy. Po wybuchu wojny z terroryzmem Chartum starał się też poprawić swoją opinię w oczach społeczności międzynarodowe. Inna sprawa, że zawarcie pokoju z SPLA pozbawiło rząd Sudanu głównego powodu, dla którego wspierał Kony’ego.

W 2001 r. stosunki LRA z Sudanem stały się więc tak złe jak nigdy dotąd. Zagrożone LRA przeniosło swe bazy z zabezpieczanego dotąd przez wojska sudańskie rejonu Dżuby w leżące bardziej na południe góry Imatong. Tam w poszukiwaniu żywności jej oddziały dokonywały napadów na sudańskie wsie mordując, rabując i gwałcąc. Dochodziło nawet do potyczek z sudańską armią rządową.

Wówczas Sudan wyraził zgodę by wojska ugandyjskie wkroczyły na jego terytorium w celu rozbicia LRA. W lutym 2003 r. Ugandyjczycy rozpoczęli operację „Żelazna pięść”, lecz zakończyła się ona niepowodzeniem. Zadano LRA spore straty, lecz nie zdołano jej zniszczyć. Kony z powrotem przeniósł wówczas swe bazy do północnej Ugandy. Stąd przemoc w kraju Aczolich zamiast zmniejszyć się przybrała na sile…

Zerwanie więzów z Sudanem, choć bolesne nie okazało się jednak śmiertelne dla LRA. Jak już wspomniałem wcześniej rebelianci stosują przede wszystkim broń białą, stąd przerwanie dostaw bron i amunicji nie było dla nich wielkim problemem. Poza tym LRA ma znakomicie zorganizowany system magazynowania i dzięki trzymanym w ukryciu zapasom broni jeszcze długo nie będzie miała problemów z wyposażeniem.

W ostatnim czasie LRA zaczęła też przenosić swe bazy do północno-wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga. Mimo zakończenia wojny domowej w tym kraju ta część Konga pozostaje bowiem swoistą ziemią niczyją, nie kontrolowaną przez rząd w Kinszasie. LRA ma tam więc idealne warunki do założenia swych baz.
W Kongo LRA nawiązała też kontakty z innymi grupami zbrojnymi w DR Konga. Jej członkowie prawdopodobnie współpracują z dawną partyzantką walczącą do 2003 r. z wojskami „koalicji wielkich jezior” w rejonie Bunia (Rwandy, Ugandy i Burundi) oraz z rwandyjskimi rebeliantami z plemienia Hutu (członkowie dawnej milicji „Interahamwe” i armii, odpowiedzialnych za ludobójstwo z 1994 r.).

Końca nie widać

Bilans osiemnastoletniej wojny jaką Kony i jego armia rozpętali w kraju Aczolich jest przerażający - 100 tys. zabitych, ok. 2 milionów uchodźców, 20 do 25 tys. dzieci wcielonych w walczące szeregi. Co tydzień w Pn. Ugandzie ginie 146 osób. Koniec konfliktu wydaje się natomiast bardzo odległy. Ugandyjskie wojsko nie jest w stanie pokonać LRA, a co jakiś czas podejmowane rozmowy pokojowe spełzają na niczym. Tylko zaangażowanie społeczności międzynarodowej może chyba pomóc przerwać ten pat. Wzywał do tego ostatnio Podsekretarz Generalny ONZ ds. Humanitarnych Jan Egeland. Po tym jak LRA zamordowała w Kongo dziewięciu żołnierzy ONZ (styczeń 2006) ton międzynarodowej społeczności znacznie się zaostrzył. Kony i kilku jego komendantów jest zresztą od pewnego czasu poszukiwanych listem gończym haskiego Międzynarodowego Trybunału Karnego. To może się jednak okazać za mało by doszło do interwencji. Świat milczał już przecież przy wielokrotnie bardziej spektakularnych afrykańskich tragediach…

Na podstawie:

Z. Lomo, L. Hovil – „Behind the Violence, The War in Northern Uganda”

A. Branch - „Neither Peace nor Justice: Political Violence and the Peasantry in Northern Uganda”

„Joseph Kony - koszmar Ugandy” – „Gazeta Wyborcza” (2.03.2006 r.)

www.globalsecurity.org

www.fas.org

www.allafrica.com

BBC

„My a Trzeci Świat” Nr 1 (39), styczeń 2000



Drukuj Email
 
Powiązane tagi:

Panstwa:  Uganda  
Region:  Afryka  
Dodaj swój komentarz do tego artykułu...
Imię (wymagane)
Komentarz
Zaloguj lub zarejestruj się aby móc dodawać komentarze.

Nowy prezydent Ukrainy zapowiedział, że integracja europejska będzie głównym zadaniem polityki zagranicznej jego kraju.
więcej...
Południowokoreańska firma Samsung zaprezentowała w Nowym Jorku pierwszy trójwymiarowy telewizor. Ceny nowych odbiorników mają zaczynać się od 2 tysięcy dolarów.
więcej...
Szczyt Unia Europejska - Maroko to pierwsze tego typu spotkanie na najwyższym szczeblu z partnerskim krajem sąsiedzkim. "Zaawansowany status" jakim od niedawna cieszy się ten kraj w ramach Europejskiej Polityki Sąsiedztwa zobowiązuje Unię i Maroko do pielęgnowania szczególnych...
więcej...
 AnalizySystemy polityczne  Imigracja  Cywilizacje  Konflikty  Ekologia  Terroryzm  Polityka zagraniczna  Dyplomacja  Emigracja  Separatyzm  Stosunki międzynarodowe 
 GospodarkaWaluty  Ropa naftowa  Sektor bankowy  Giełdy  Rynek pracy  Nieruchomości  Surowce  Gaz ziemny  Media  Technologie  Przemysł samochodowy 
 OrganizacjeNATO  OBWE  OPEC  ONZ  Al-Kaida  G-20  MFW  WNP  ASEAN  WTO 
 PaństwaNiemcy  Francja  Izrael  USA  Wielka Brytania  Indie  Chiny  Rosja  Irlandia  Ukraina  Turcja  Hiszpania  Brazylia  Iran  Sudan  Włochy  Afganistan  Gruzja  Informacje dla wyjeżdżających 
 Po godzinachRecenzje  Film  Wywiady  Książka 
 RegionyUnia Europejska  Bałkany  Afryka  Bliski Wschód  Daleki Wschód  Kaukaz  Azja  Darfur  Krym  Kaszmir 
 StylSavoir vivre 
 Unia EuropejskaSłownik UE  Komisja  Prezydencja  Strefa Euro  Traktat lizboński  Strefa Schengen  Partnerstwo Wschodnie  Europejska Polityka Sąsiedztwa 
Zaloguj sie
         
     
SERWIS SPECJALNY
Prezydencja_serwis
REKLAMA
UE_serwis_specjalny