Tymoszenko czeka na ostateczne wyniki, rosyjskie media świętują zwycięstwo Janukowycza
-
IAR
Julia Tymoszenko nie uznaje rezultatów sondaży, przeprowadzonych pod lokalami wyborczymi.
Jej zdaniem, dopóki nie zostanie policzony ostatni głos oddany w ukrainskich wyborach prezydenckich, nie można mówić o zwycięstwie któregoś z kandydatów. Tymoszenko podkreśliła, że w większości sondaży różnica między nią a Wiktorem Janukowyczem wynosi 3 punkty procentowe na korzyść lidera opozycji. „To są granice błędu statystycznego" - zaznaczyła i zwróciła się do swoich przedstawicieli w komisjach wyborczych: „Walczymy o każdy głos. Każdy głos to los Ukrainy".
Sztab Partii Regionów zaapelował już do Julii Tymoszenko o uznanie swojej porażki. Ma to świadczyć o tym, że jest ona europejskim politykiem.
Rządowa "Rossijskaja Gazieta" pisze, że dla obu kandydatów - Julii Tymoszenko i Wiktora Janukowycza - wybory prezydenckie stały się "finałowym akordem bitwy politycznej, rozpoczętej 5 lat temu na Placu Niepodległosci, czyli Majdanie". Portal internetowy "Newsru.com" " informuje, że sondaże przed lokalami wyborczymi dały zwycięstwo Janukowyczowi.
Czołowe rosyjskie media w trakcie wyborów na Ukrainie zachowały umiarkowaną neutralność i starały się nie okazywać swoich sympatii. Jeden z sondaży pokazał jednak, że ponad połowa Rosjan wolała, aby wybory wygrał Wiktor Janukowycz.


Wspólna platforma dyskusyjna Ukrainy, Gruzji i Mołdawii