Inwestea Konsultea Wschod24 Afryka24 Pe24
Strona główna
Maciej Konarski: Duchy przeszłości nie opuszczają Rwandy Drukuj Email
( 4 głosy)




Maciej Konarski   
02.03.2010.
Wkrótce minie kolejna rocznica niesławnego ludobójstwa, którego ofiarą padły setki tysięcy mieszkańców Rwandy. 16 lat to za mało by uleczyć taka ranę, zwłaszcza gdy mordercy i ofiary wciąż żyją obok siebie, a rząd uczynił z pamięci o rzezi podstawę swej legitymizacji.
REKLAMA

O samym ludobójstwie w Rwandzie napisano już bardzo wiele i raczej nie mam tu wiele do dodania. Przypomnijmy więc tylko podstawowe fakty. Zbrodnię zaplanowali i przeprowadzili ekstremistyczni politycy z ludu Hutu, którzy od 1959 r. rządzili tą byłą belgijską kolonią. Starannie zaplanowali oni ludobójstwo i wykorzystali tajemniczą śmierć prezydenta Juvenala Habyarimany (6 kwietnia 1994 r.), jako pretekst do wymordowania blisko miliona członków mniejszościowego narodu Tutsi oraz tych Hutu, którzy sprzeciwiali się polityce ekstremistów. Masowe mordy przerwała dopiero ofensywa rebeliantów Tutsi (Rwandyjski Front Patriotyczny - RPF) z sąsiedniej Ugandy. Pokonali oni oprawców, a ich przywódca Paul Kagame przejął władzę w państwie. Od tej pory, mimo szumnie ogłaszanego przez władze „odrodzenia”, Rwanda wciąż żyje w cieniu tej nieprawdopodobnej zbrodni.

Polityka historyczna a’la Rwanda

W ostatni czwartek (25.02.) kilkugodzinną wizytę w Rwandzie złożył francuski prezydent Nicolas Sarkozy, odbywający objazdową wizytę w krajach frankofońskiej Afryki. Teoretycznie jego króciutki pobyt w maleńkim środkowoafrykańskim kraju nie byłby wart uwagi, gdyby nie fakt, iż jest to pierwsza wizyta francuskiego prezydenta w Rwandzie od czasu ludobójstwa. Francja do samego końca popierała bowiem zbrodniczy reżim ekstremistów Hutu, a prezydent Paul Kagame, którego rebeliancka armia pokonała ludobójców i przerwała rzeź, nie przepuszczał nigdy żadnej okazji, aby jej to wypomnieć. Podczas uroczystych obchodów dziesiątej rocznicy ludobójstwa w 2004 r. Kagame wywołał skandal, oświadczając publicznie, że Francuzi są współwinni zbrodni. Delegacja francuska na czele z wiceministrem spraw zagranicznych Renaudem Muselierem na znak protestu wycofała się wówczas z uroczystości.

Stosunki pomiędzy obydwoma państwami były więc chłodne, a w 2006 r. uległy zupełnemu zerwaniu, gdy paryski sędzia Jean – Louis Bruguière wydał międzynarodowy list gończy za dziewięcioma wysoko postawionymi współpracownikami Kagame. Sędzia prowadził śledztwo w sprawie tajemniczego zestrzelenia w 1994 r. samolotu, przewożącego na swym pokładzie prezydenta Habyarimanę (pilotami byli obywatele Francji), którego śmierć stała się dla Hutu pretekstem do rozpoczęcia ludobójstwa. Bruguière uznał, iż to Kagame (ze względu na immunitet głowy państwa nie wysłano za nim listu gończego) nakazał zestrzelenie samolotu prezydenckiego. Kigali wpadło w furię i zerwało z Francją stosunki dyplomatyczne, które wznowiono zaledwie trzy miesiące temu. Niedawna wizyta Sarkozy’ego jest więc wyraźnym znakiem odwilży.

Co prawda, francuski prezydent nie był specjalnie skłonny, aby bić się w piersi za politykę swego kraju wobec Rwandy, stwierdzając jedynie, iż Paryż popełnił wtedy fatalne błędy. Przypomniał mi od razu wiceszefa NKWD, Mierkułowa, który swego czasu indagowany przez generała Berlinga o los wziętych do niewoli polskich oficerów odparł: „My sdiełali s nimi bolszuju oszybku”  - ale nie bądźmy może aż tak złośliwi. W końcu sam Kagame przełknął te słowa bez komentarza, stwierdzając jedynie pojednawczo, iż oba kraje nie mogą być bez końca zakładnikami przeszłości. Nie wątpię jednak, że kontrowersje wokół śmierci Habyarimany i roli odegranej przez Francję podczas ludobójstwa powrócą jeszcze nie raz. Zainteresowanych tematem odsyłam do mojego artykułu sprzed trzech lat.

Do sprawy tej powracam natomiast raz jeszcze, gdyż niezależnie od ewentualnej winy Francuzów jest ona świetnym przykładem tego, jak pamięć o ludobójstwie ciąży na rwandyjskiej polityce oraz jak rządzący krajem reżim instrumentalnie stosuje ją dla swych własnych celów. To pewna schizofrenia, gdyż z jednej strony Kagame realizuje w Rwandzie swoją własną wersję polskiego „wybierzmy przyszłość”, surowo tępiąc wszystkie trybalizmy (nie można już np. mówić o „Tutsi” i „Hutu”, są tylko „Rwandyjczycy”), a z drugiej kreuje się na rzecznika wszystkich ofiar ludobójstwa. Każdą krytykę swych dyktatorskich metod bądź agresywnej polityki zagranicznej (przypomnijmy chociaż krwawą wojnę w Kongu, którą wywołał), kwituje zazwyczaj stwierdzeniem „a wy milczeliście gdy dokonywano ludobójstwa”. Do grona „wspólników morderców” dołączył w ten sposób nawet słynny Paul Rusesabagina, którego postać rozsławił na cały świat film „Hotel Rwanda”. Co więcej, Kagame sprytnie kreuje się też na jedynego polityka zdolnego do zapobieżenia ludobójstwu w przyszłości, legitymizując w ten sposób swą dyktaturę wewnątrz kraju i zagranicą.

Krwawiąca pamięć

Odłóżmy jednak na bok polityczne gierki. O wiele bardziej doniosłe znaczenie ma fakt, iż ludobójstwo odcisnęło niezatarte piętno na zwykłych mieszkańcach Rwandy. Nie można zapominać, że ta rzeź nie była tylko i wyłącznie dobrze zorganizowaną akcją eksterminacyjną, lecz de facto gigantycznym pogromem, w trakcie którego zwykli ludzie masowo i bez wahania mordowali swych sąsiadów, a nawet krewnych. W rzezi wzięła udział niemal cała społeczność Hutu. Osądzenie tak gigantycznej masy morderców było w praktyce niewykonalne, zwłaszcza, że na jednego rwandyjskiego Tutsi przypada dziś pięciu Hutu. W rezultacie szeregowi sprawcy zbrodni są karani nadzwyczaj wybiórczo, a po amnestii ocalałe cudem ofiary żyją przeważnie w sąsiedztwie dawnych morderców i gwałcicieli. Co więcej, wbrew pozorom ocaleni Tusi nie mogą żaden sposób czuć się klasą uprzywilejowaną, gdyż polityczna i ekonomiczna władza nad krajem spoczywa w ręku tych ich rodaków, którzy powrócili do Rwandy z emigracji wraz z ofensywą rebelianckiej armii Kagame w 1994 r.

W ostatnich dniach miałem okazję przeczytać świetną książkę Jeana Hatzfelda, zatytułowaną „Strategia antylop”. Obserwacje tego francuskiego reportera w dużej mierze potwierdzają to co o sytuacji w Rwandzie piszą od dłuższego czasu trzeźwi ludzie, nie dający się nabrać na lep pokrzepiających PR oświadczeń, wydawanych przez rząd Kagame lub międzynarodowe organizacje pomocowe. Pojednanie miedzy Hutu i Tutsi istnieje przede wszystkim na papierze, wymuszone groźbą rządowych represji na tych, którzy odważyliby się poszukiwać zemsty lub ponownie rozniecać nienawiść. Obie społeczności żyją całkowicie osobno, traktując się z całkowitą nieufnością. Trauma ludobójstwa jest wszędzie widoczna i determinuje codzienne życie narodu.

Tragiczny paradoks polega na tym, że Rwandyjczycy muszą otrząsnąć się z tej traumy, aby ich kraj miał szansę normalnie funkcjonować ale z drugiej strony ogrom zbrodni i warunki w jakich musi się odbywać niechciane pojednanie sprawiają, że wątpliwym jest czy będzie to kiedykolwiek możliwie. Może przy dobrych wiatrach za kilkadziesiąt lat? Pytanie tylko, czy historia da temu krajowi aż tyle czasu.

Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.
Drukuj Email
 
Powiązane tagi:

Narody:  Hutu   Tutsi  
Panstwa:  Rwanda  
Inne:  Ludobójstwo  
Bardzo ciekawy artykul. Rozumiem zainteresowanie tym tematem i artykul w zwiazku z wizyta Prezydenta Francji w Rwandzie. A czy wszystko o czym Pan pisze, wie Pan tylko ze strategii antylop? i innych ksiazek? Obecnie takze bardzo glosna [koszmarna] ksiazka Tochmanna Dzisiaj narysujemy Smierc.,.. Mieszkalam w Rwandzie kilka miesiecy. Rowniez bylam tam w okresie kweitnia - obchodow rocznicy ludobojstwa. Jak Pan chce, to Panu opowiem wiecej o tym, ale nic nie jest takie jakim sie wydaje. Panowie reporterzy znalezli wylewnych Rwandyjczykow, ktorzy im opowiadali, ale zycie w Rwandzie jest zupelnie inne. W kwietniu koszmarne i to tez nie do takiego stopnia, jak opisano. Autorytaryzm Kagame ludzie tlumacza w inny sposob. Tylko ze nam nie sposob to zrozumiec. Dla nich podzial rasowy to nie byla wyzsza idea, to byly przyziemne dazenia i duma. ahhh duzo bby pisac.... Ale niestety nie mozna o tym pisac w tak pewnym tonie.
nina_mocior, 2011/06/04 03:38
Dodaj swój komentarz do tego artykułu...
Imię (wymagane)
Komentarz
Zaloguj lub zarejestruj się aby móc dodawać komentarze.

Polska złożyła w USA zamówienie na części zamienne oraz uzbrojenie dla samolotów F-16.
więcej...
Nowe statystyki rządowe pokazują, iż wzrost gospodarczy Indii może spaść poniżej 7% w  okresie 2011/2012. Prognozy odzwierciedlają spowolnienie gospodarcze w górnictwie, rolnictwie i sektorze produkcyjnym.
więcej...
Sytuację jaką obecnie obserwujemy na rynku europejskim zarówno polityczną, jak i gospodarczą, można sprowadzić do działań, których głównym celem uzyskanie jak największych oszczędności. Poszczególne państwa, zwłaszcza te z południa Europy, podejmują reformy,...
więcej...
 AnalizySystemy polityczne  Imigracja  Cywilizacje  Konflikty  Ekologia  Terroryzm  Polityka zagraniczna  Dyplomacja  Emigracja  Separatyzm  Stosunki międzynarodowe 
 GospodarkaWaluty  Ropa naftowa  Sektor bankowy  Giełdy  Rynek pracy  Nieruchomości  Surowce  Gaz ziemny  Media  Technologie  Przemysł samochodowy 
 OrganizacjeNATO  OBWE  OPEC  ONZ  Al-Kaida  G-20  MFW  WNP  ASEAN  WTO 
 PaństwaNiemcy  Francja  Izrael  USA  Wielka Brytania  Indie  Chiny  Rosja  Irlandia  Ukraina  Turcja  Hiszpania  Brazylia  Iran  Sudan  Włochy  Afganistan  Gruzja  Informacje dla wyjeżdżających 
 Po godzinachRecenzje  Film  Wywiady  Książka 
 RegionyUnia Europejska  Bałkany  Afryka  Bliski Wschód  Daleki Wschód  Kaukaz  Azja  Darfur  Krym  Kaszmir 
 StylSavoir vivre 
 Unia EuropejskaSłownik UE  Komisja  Prezydencja  Strefa Euro  Traktat lizboński  Strefa Schengen  Partnerstwo Wschodnie  Europejska Polityka Sąsiedztwa 
Zaloguj sie
         
     
SERWIS SPECJALNY
Dyplomacja_specjalny