Inwestea Konsultea Wschod24 Afryka24 Pe24
Łukasz Wróbel: Pozwólcie sępom latać, czyli obrona spekulantów Drukuj Email
( 9 głosów)




Łukasz Wróbel, Open Finance   
12.03.2010.

 Sample Image

Protekcjonizm w świecie finansów nie jest już tylko potencjalnym zagrożeniem – to fakt. Coraz więcej krajów promuje własne instytucje kosztem zagranicznego „gorącego kapitału”. Rządy wolą płacić większą cenę w zamian za stabilność i przewidywalność.

REKLAMA

Od pewnego czasu ekonomiści przestrzegają przed możliwą wojną handlową pomiędzy dojrzałymi rynkami, a rynkami wschodzącymi. W interesie najbardziej rozwiniętych gospodarczo państw świata jest walka z szybko rosnącym bezrobociem, ale w tworzeniu nowych miejsc pracy przeszkadzają zagraniczne firmy, zasypujące konsumentów tanimi produktami. W świecie międzynarodowej wymiany towarowej od jesieni 2009 roku obserwujemy przepychankę pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chinami – Amerykanie zarzucają Chińczykom nienaturalne zaniżanie kursu waluty (ukłon w stronę eksporterów) oraz stosowanie cen dumpingowych psujących rynek. Chiny odbijają piłeczkę twierdząc, że podniesienie ceł na niektóre wyroby metalurgiczne (również przez Unię Europejską) czy opony jest ciosem poniżej pasa, mającym uchronić przed bankructwem europejskie i amerykańskie firmy.

Nowe formy protekcjonizmu są jeszcze bardziej widoczne na rynkach finansowych. Załamanie przewidywalnego systemu finansowego, który znaliśmy przed 2008 rokiem, wymusiło rewizję wielu podstawowych założeń inwestowania i oszczędzania. Nie zmienił się jednak podstawowy cel inwestorów – nadal szukają oni niedowartościowanych aktywów i wysokich stóp zwrotu.

Zawsze gdzieś rośnie

Najniższe w historii stopy procentowe na Starym Kontynencie, w USA i Japonii sprawiły, że od ponad roku inwestorzy zwiększają zaangażowanie na rynkach wschodzących, które m.in. ze względu niższe zadłużenie znajdują się w lepszej pozycji startowej do walki z najpoważniejszą recesją od kilku dekad. Stąd od wielu tygodni w czołówce indeksów giełdowych, przynoszących najatrakcyjniejsze stopy zwrotu, znajdujemy brazylijski indeks BOVESPA, umacniają się waluty Europy Środkowo-Wschodniej, a w Chinach i Hong Kongu ceny nieruchomości pną się w górę bez opamiętania. Wbrew pozorom taka sytuacja nie zawsze jest na rękę beneficjentom, ponieważ niekontrolowany napływ zagranicznego kapitału prowadzi do powstawania baniek spekulacyjnych i nigdy nie wiadomo, kiedy trend się odwróci powodując chaos na rynku lokalnym.

Czerwone światło

Niektóre państwa wprost wypowiedziały wojnę spekulantom, zamykając im dostęp do poszczególnych klas aktywów. Inne wykazały się większym sprytem i korzystają z dużego zainteresowania zagranicznych inwestorów, zwiększając wpływy do budżetu. Przyjrzyjmy się niektórym formom walki z niechcianym kapitałem:

•    bezpośrednie opodatkowanie zagranicznych inwestycji kapitałowych – w 2009 roku Brazylia nałożyła na zagraniczne fundusze podatek w wysokości 2 proc. Dzięki temu zwolniła tempo, w którym na wartości zyskiwał real oraz zniechęciła przynajmniej część spekulantów zainteresowanych krótkoterminowymi inwestycjami w akcje.;

•    podniesienie wymogów kapitałowych – Chiny dopiero na początku 2010 roku zaczęły przeciwdziałać pompowaniu cen nieruchomości przez tzw. „gorący kapitał”. Z jednej strony banki udzielające kredytów muszą dysponować wyższymi rezerwami, z drugiej inwestorzy nabywający nieruchomość muszą wnieść wyższy wkład własny. Ta druga metoda miała by znacznie większe szanse na ostudzenie zapału kupujących, gdyby dotyczyła wszystkich mieszkań, a nie jedynie drugiej nieruchomości. Wcześniej restrykcje dotyczące poziomu LTV wprowadził np. Hong Kong;

•    faworyzowanie lokalnych podmiotów – europejskie państwa ukarały amerykańskie banki inwestycyjne za ich rolę w kryzysie finansowym i do roli agentów emisji obligacji dopuszczają obecnie tylko banki ze Starego Kontynentu. Wśród dziesięciu banków, które od początku 2010 roku najaktywniej pośredniczyły w sprzedaży europejskich obligacji (kasując przy tym prowizję rzędu 1 proc.), pierwszy z amerykańskich banków, Morgan Stanley, znajdziemy dopiero na dziesiątej pozycji. W czołówce znalazły się brytyjski Barclays Capital, niemiecki Deutsche Bank, francuski Societe Generale, hiszpański Santander, a zabrakło takich gigantów, jak Goldman Sachs czy JP Morgan, które od wielu lat zajmowały pierwsze miejsca. Pamiętajmy, że dystrybucja obligacji jest obecnie jednym z najbardziej lukratywnych źródeł bankowych prowizji;

•    restrykcyjna polityka fiskalna – ograniczanie wydatków budżetowych to rozwiązanie bardzo trudne do wdrożenia w praktyce, zwłaszcza w okresie recesji. Mniejsze zapotrzebowanie na zewnętrzny kapitał ze strony rządu w średnim terminie pomaga obniżyć stopy procentowe, a te zniechęcają spekulantów transakcji typu do carry trade. Taką strategię mogą zastosować rynki wschodzące, na których konsumenci i firmy są wstanie ciągnąć gospodarkę do przodu bez pomocy państwa. Ostatnio m.in. Korea Południowa zadeklarowała chęć wycofania do połowy 2010 roku nadzwyczajnych rządowych programów. To w większym stopniu próba uporządkowania własnych spraw, niż walka z niebezpiecznym zagranicznym kapitałem.

•    bezpośredni zakaz nabywania instrumentów – na początku marca 2010 roku, Grecja, walcząc o zaufanie inwestorów, zabroniła bankom przeprowadzającym emisję rządowych obligacji o wartości 5 mld euro sprzedawania ich funduszom hedgingowym.

Pozwólcie sępom latać

Ostatni przykład jest szczególnie wart dodatkowego słowa komentarza, ponieważ zachowanie Grecji nie było pojedynczym epizodem – wpisuje się ono znakomicie w szerszy kontekst działań, podejmowanych przez inne europejskie państwa. Zrozumiałe jest, że greccy politycy prędzej niż przyznają się do własnych błędów, będą próbowali zrzucić na spekulantów odpowiedzialność za problemy, które uderzają w zwykłych obywateli. Sprawy poszły jednak znacznie dalej: premier Grecji, korzystając z serii spotkań z głowami największych gospodarczych potęg świata, buduje właśnie koalicję zmierzającą do pozbawienia instytucji finansowych narzędzi do zarabiania na bankructwie innych. Chodzi o najnowszą propozycję zdecydowanego ograniczenia dostępności lub całkowitego wykluczenia z obrotu instrumentów CDS (credit default swap), dzięki którym inwestorzy mogą zabezpieczyć się przed rzadkim zjawiskiem niewypłacalności emitentów obligacji, czyli np. firm będących w kiepskiej kondycji finansowej czy takich państw, jak niedawno Islandia i Łotwa.

Pomysł zyskał wstępną aprobatę Baracka Obamy, a wcześniej poparli go Hiszpanie, Niemcy i Francuzi (czyli ci, którzy w największym stopniu obciążeni zostaliby kosztami restrukturyzacji długu w razie dalszych problemów wewnątrz strefy euro). Z ich punktu widzenia, fundusze inwestycyjne wykorzystujące błędy innych są drapieżnikami, dobijającymi bezbronne ofiary. Podobna retoryka towarzyszyła rekordowemu osłabieniu złotego sprzed roku. Rzeczywiście, czerpanie korzyści z czyjegoś nieszczęścia nie jest szlachetnym działaniem i słusznie nie cieszy się najlepszą prasą, ale jeśli zaczniemy mieszać etykę z finansami, szybko znajdziemy się w ślepym zaułku, bo idąc tym tropem, szybko okaże się, że każdy zysk oznacza czyjeś koszty lub straty.

Amerykański Departament Sprawiedliwości kilka dni temu wszczął postępowanie mające prześwietlić krótkie pozycje na euro otwierane przez fundusze, których zarządzający spotkali się w niezobowiązujących okolicznościach, aby przedyskutować możliwe skutki problemów Grecji dla całej strefy euro. Soros Fund Management, SAC czy Greenlight Capital to fundusze, które swoimi wynikami udowodniły, że wiedzą, jak pomnożyć kapitał inwestorów. Wraz z kolejnymi restrykcjami nadzoru coraz trudniej na rynku finansowym jest znaleźć źle wycenione aktywa. Amerykański odpowiednik Komisji Nadzoru Finansowego w tym roku po raz kolejny zaostrzył zasady krótkiej sprzedaży akcji i jeśli sprawy będą szły nadal w podobnym kierunku, za kilka miesięcy może okazać się, że dostępne instrumenty pozwalają stosować tylko jedyną słuszną strategię, np. kupować akcje amerykańskich firm albo bony skarbowe.

Uważam, że nie należy odbierać inwestorom możliwości zarabiania na ignorancji i braku kompetencji innych. Gorący kapitał funduszy hedgingowych często działa nieprzewidywalnie, ale także pomaga podejmować decyzje drobnym inwestorom, którzy nie muszą być skazani na szablonowe rozwiązania. Jeśli nagle w okolicy zlatuje się kilka sępów, prawdopodobnie mają w tym jakiś interes. Dzięki gwałtownym wzrostom kosztu ubezpieczeń na wypadek niewypłacalności Grecji czy Dubaju, inwestorzy posiadający zagrożone aktywa mogli w porę zareagować i wycofać się z tych rynków. Ani najwięksi gracze, ani spekulanci nie są nieomylni, ale rynki działają dzięki temu, że można podejmować decyzje na bazie innych przesłanek.

Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora. 

Drukuj Email
 
Powiązane tagi:

Gospodarka:  Waluty   Giełdy   Protekcjonizm  
Waluty:  Euro  
Problem jest dość złożony: działalność spekulacyjna zapewnia ogromną płynność rynkom np: walutowym. A im większa płynność tym mniejsze koszty wymiany walut na czym zyskuje cała gospodarka. Wyjazdy do Egiptu oraz transakcje fuzji czy inwestycji zagranicznych stają się dużo tańsze i łatwiejsze. De facto więc na swobodzie działalności spekulacyjnej zyskuje cała gospodarka a pośrednio ja, Pan Michał i Jerzy. Tyle fakty. Z drugiej strony niedopuszczalna jest np: zmowę niektórych funduszy i granie na spadek/wzrost tej czy innej waluty. Uważam dlatego, że działania mające na celu rozdrobnienie kapitału, który do tej pory był w stanie ruszyć kursy walut w górę lub dół, może być posunięciem słusznym. Inaczej mówiąc jest to po prostu działanie mające na celu rozbicie monopoli rynkowych. A jak wiadomo, każdy monopol, bez względu na to na jakim rynku działa jest dla tego rynku siłą destrukcyjną.
orbach, 2010/03/16 01:55
Ładnie i prosto wyłożona idea "Bądźmy złodziejami bez kompleksów".
Jerzy Szygiel, 2010/03/14 02:28
"jeśli zaczniemy mieszać etykę z finansami, szybko znajdziemy się w ślepym zaułku, bo idąc tym tropem, szybko okaże się, że każdy zysk oznacza czyjeś koszty lub straty" Rozdzielanie etyki i finansów jest niedopuszczalne. Jeśli do tego dojdzie to wolny kapitał zacznie zjadać gospodarkę już do woli. Wtedy na zyskach spekulantów zaczną tracić ludzie, którzy nie biorą udziału w tym kasynie. Będą musieli płacić zawyżone ceny tylko dlatego, że spekulantom zachciało się pompować balonik bez zahamowania. Bańka nagle pęknie i gospodarka się ślizga. Tym się kończy wyrzucenie przez spekulantów etyki do kosza. CDSy. Oczywiście, inwestorzy zabezpieczają się nimi przed niewypłacalnością. Asekurują się tutaj rzecz jasna długiem. Niestety często ten dług finansują podatnicy. "Brazylia nałożyła na zagraniczne fundusze podatek w wysokości 2 proc. Dzięki temu zwolniła tempo, w którym na wartości zyskiwał real oraz zniechęciła przynajmniej część spekulantów zainteresowanych krótkoterminowymi inwestycjami w akcje" Brazylia zwolniła tempo wzrostu zysków spekulantów. Zyskała jednak na eksporcie. Wybrała to co ważne dla kraju nie dla finansistów. "Gorący kapitał funduszy hedgingowych często działa nieprzewidywalnie" Ten gorący kapitał często pochodzi z funduszy emerytalnych, ubezpieczeniowych i innych zaangażowanych społecznie. Wykorzystywany jest bez wiedzy wielu ludzi i naraża ich na straty egzystencjalne, w przypadku gdy działanie panów spekulantów się nie powiedzie. Kolejny skutek wyrzucenia etyki do kosza.

Edytowany przez: Michał Cyran, w: 2010/03/13 00:26
Michał Cyran, 2010/03/12 11:52
Dodaj swój komentarz do tego artykułu...
Imię (wymagane)
Komentarz
Zaloguj lub zarejestruj się aby móc dodawać komentarze.

Jednostki Wojska Polskiego będą realizować szereg zadań w czasie Mistrzostw Europy w Piłće Nożnej Euro 2012.
więcej...
Wartość chińskiego eksportu spadła w styczniu, był to pierwszy spadek eksportu od ponad dwóch lat.  Wzbudziło to obawy chińskiego rządu co do wpływu globalnego spowolnienia gospodarczego na rozwój gospodarki kraju.
więcej...
Nie bez przyczyny Zbigniew Brzeziński w swej „Wielkiej szachownicy” obok Niemiec, Francji i Rosji umieścił właśnie Chiny i Indie jako państwa prowadzące wielowymiarową politykę. Chiński tygrys i indyjski słoń śmiało wyrażają swoje cele. Czy możliwa jest zatem współpraca między...
więcej...
 AnalizySystemy polityczne  Imigracja  Cywilizacje  Konflikty  Ekologia  Terroryzm  Polityka zagraniczna  Dyplomacja  Emigracja  Separatyzm  Stosunki międzynarodowe 
 GospodarkaWaluty  Ropa naftowa  Sektor bankowy  Giełdy  Rynek pracy  Nieruchomości  Surowce  Gaz ziemny  Media  Technologie  Przemysł samochodowy 
 OrganizacjeNATO  OBWE  OPEC  ONZ  Al-Kaida  G-20  MFW  WNP  ASEAN  WTO 
 PaństwaNiemcy  Francja  Izrael  USA  Wielka Brytania  Indie  Chiny  Rosja  Irlandia  Ukraina  Turcja  Hiszpania  Brazylia  Iran  Sudan  Włochy  Afganistan  Gruzja  Informacje dla wyjeżdżających 
 Po godzinachRecenzje  Film  Wywiady  Książka 
 RegionyUnia Europejska  Bałkany  Afryka  Bliski Wschód  Daleki Wschód  Kaukaz  Azja  Darfur  Krym  Kaszmir 
 StylSavoir vivre 
 Unia EuropejskaSłownik UE  Komisja  Prezydencja  Strefa Euro  Traktat lizboński  Strefa Schengen  Partnerstwo Wschodnie  Europejska Polityka Sąsiedztwa 
Zaloguj sie
         
     
SERWIS SPECJALNY
Dyplomacja_specjalny