|
Gdzie leży Europa? Dokąd rozpościerają się jej granice? Gdzie zaczyna i kończy się europejskość? Na tak sformułowane pytania nie ma prostych odpowiedzi. Precyzyjne umiejscowienie Europy w przestrzeni terytorialnej jest zadaniem o ile potrzebnym, o tyle w praktyce niewykonalnym. Jak bowiem pisał T. Judt w swoim Eseju o Europie: "Istnieje [...] wiele <<Europ>>; każda z nich może słusznie domagać się prawa do tego tytułu, żadna do monopolu". Wytyczając granice Starego Kontynentu trzeba więc zarówno uwzględniać roszczenia wszystkich "prawdziwych Europejczyków" jak i tych, którzy chcą dopiero nimi zostać. Nie wolno też pominąć tej Europy, która - można by powiedzieć za Wolterem - "chce stać się wiedząca", a więc świadoma swojej przynależności cywilizacyjnej. REKLAMA
Strona 5 z 5 Konkludując, można stwierdzić, iż Europa nie jest skazana na alternatywę rozłączną - albo otwartość albo tożsamość. Paradoksalnie, im bardziej będzie otwarta tym silniejsze będą tożsamości europejskie. Niezależnie od tożsamości lokalnych, regionalnych czy narodowych równolegle kształtuje się wspólna europejska tożsamość ponadnarodowa, pozostająca aktualnie jedynie tożsamością prospektywną. Ważną rolę w tym procesie odgrywa unifikująca rola prawa wspólnotowego, instytucji obywatelstwa europejskiego oraz Unii Gospodarczej i Walutowej. Logika integracji międzynarodowej wskazuje na to, iż jest to proces postępujący i nieodwracalny. Trudno ocenić, czy Unia Europejska osiągnęła już optimum ekonomicznej integracji i czy z tego punktu widzenia racjonalne jest jej dalsze poszerzanie. Abstrahując jednak od racjonalności ekonomicznej, granice polityczne Europy będą się dalej przesuwać na wschód i południe. Co zaś się tyczy granic cywilizacyjnych w Europie, to UE (EWG) już dawno je przekroczyła, przyjmując w swój poczet Grecję, państwo którego "historię nowożytną kształtowały doświadczenia świata prawosławnego pod rządami Turków osmańskich" (N. Davies). Głównym wyzwaniem, przed którym staje obecnie UE jest konieczność opanowania sztuki odnajdywania zmiennego punktu równowagi między poszerzaniem organizacji a utrzymaniem jej wewnętrznej spoistości. Zbyt szybkie i niewystarczająco przygotowane rozszerzenie grozi "rozwodnieniem" organizacji i nadmiernym rozciągnięciem jej obowiązków (imperial overstretch), jak również powstaniem Europy kilku prędkości lub zmiennej geometrii. Poszukiwanie "złotego środka" lub "pomysłu na Europę" wiedzie do konkluzji, że tylko otwartość połączona z szacunkiem dla własnej tożsamości może być gwarantem sukcesu. W przeciwnym razie Europa nie dotrzyma kroku dynamicznie rozwijającym się Stanom Zjednoczonym i tygrysom azjatyckim i wypadnie z pierwszej ligi światowych graczy. Pierwsze symptomy degradacji UE w społeczności międzynarodowej są niestety aż nazbyt widoczne…
|