Inwestea Konsultea Wschod24 Afryka24 Pe24
Strona główna
Dariusz Kałan: Drogi i bezdroża politycznego pragmatyzmu Drukuj Email
( 2 głosy)




Dariusz Kałan   
27.04.2010.
Na tle poprzednika Wiktor Janukowycz przedstawiany jest jako technokratyczny pragmatyk, skupiony na gospodarce i nieuwikłany w spory ideologiczne. Dzisiaj jednak jego polityczny pragmatyzm wprowadza Ukrainę na drogę do statusu półkolonii.
REKLAMA

Prawie sto lat temu Max Weber przewidywał, że polityka w XX wieku stanie się domeną fachowców technokratów, zarządzających państwem jak przedsiębiorstwem. W wykładzie Polityka jako zawód i powołanie przekonywał, że polityka będzie traktowana jak zwykła profesja, jedna z wielu, której można się nauczyć. Zamiast życia „dla polityki” nastanie czas życia „z polityki”. Nowy prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz robił wiele, aby – w odróżnieniu od swojego poprzednika – prezentować się jako jeden z takich weberowskich rozsądnych pragmatyków. Prozachodnią politykę Juszczenki krytykował za romantyzm, a wywołaną w okresie rządów pomarańczowych debatę o pamięci historycznej zbywał lekceważącym milczeniem. W swoim exposé wyznaczył inne priorytety: „Kraj jest w tragicznej sytuacji gospodarczej. Musimy uratować państwo przed socjalno-ekonomicznym upadkiem i sprowadzić je na drogę gospodarczego rozwoju”.

  

Sytuacja gospodarcza Ukrainy jest rzeczywiście fatalna. Jej PKB w ubiegłym roku spadł o 15%. Produkcja metalurgiczna – główne źródło wpływów budżetowych – skurczyła się o 30%. Problemem państwa pozostaje także prawie czterdziestomiliardowe zadłużenie. Pragmatyk Janukowycz i powołany przez niego rząd z siedmioma wicepremierami ekonomistami zapowiadali sformułowanie precyzyjnego programu reform, który przybliży kraj do standardów europejskich. Dwa miesiące po zaprzysiężeniu prezydenta Ukraina rozpoczęła pierwszy etap gospodarczej kuracji: za obniżenie cen gazu przedłużyła o dwadzieścia pięć lat prawo do stacjonowania rosyjskiej Floty Czarnomorskiej na Krymie.

 

Można zrozumieć zdecydowaną i – jednocześnie – groteskową reakcję opozycji; wszak jej zadaniem jest krytykować. Można zrozumieć oburzenie ukraińskich intelektualistów, którzy w liście otwartym do społeczeństwa domagają się siłowego usunięcia Janukowycza z urzędu; biało-błękitni nigdy nie byli ich faworytami. Można także zrozumieć manifestantów spod siedziby Wierchownej Rady, którzy jeszcze nie zeszli z barykad w proteście przeciwko ministrowi oświaty, a już wznoszą hasła „Hańba!” i „Zdrada!” przeciw całemu rządowi. Nie sposób jednak racjonalnie wytłumaczyć politycznej krótkowzroczności ukraińskich decydentów.

 

Po wojnie gruzińskiej prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew streścił cele rosyjskiej dyplomacji w pięciu punktach; w dwu ostatnich przypomniał, że Moskwa ma prawo do strefy uprzywilejowanych wpływów oraz do obrony życia i godności swoich obywateli poza granicami kraju. Po niespełna dwóch latach trudno oprzeć się wrażeniu, że Rosjanie wypełniają swoje zadania wzorcowo. Na początku marca burzę wywołał artykuł byłego szefa litewskich służb specjalnych, który ujawnił, że w krajach od Morza Czarnego do Morza Bałtyckiego rosyjski wywiad, posługując się agenturą, buduje swoje gospodarcze imperium. „Ta wizja nie jest przesadzona, ale wręcz wydaje się oczywista” - mówi pierwszy prezydent niepodległej Litwy Vytautas Landsbergis. Narzędziem ekspansji w XXI wieku nie będą przecież lance i czołgi, ale rurociągi i wpływy w wewnętrznym rynku ekonomicznym. Dlatego też jak upiorna groźba  brzmią słowa deputowanego Partii Regionów Ołeksija Płotnikowa, który powiedział Rzeczpospolitej: „Flota weszła do ukraińskiej tradycji. […] Rosjanie zobowiązali się także do zainwestowania miliona dolarów w rozwój Sewastopola, w poprawę infrastruktury tego miasta”.

 

Niepokoją co najmniej trzy rzeczy. Po pierwsze – argumentacja. Janukowycz przekonuje, że obniżka cen gazu ułatwi wyjście z kryzysu. Jednak zasypywanie dziury budżetowej pieniędzmi z zewnątrz – jeśli traktować to jako poważne antykryzysowe remedium – to wyraz co najmniej małej determinacji w walce z zapaścią. Po drugie – pośpiech. Decyzję podjęto zaledwie dwa miesiące po wyborach prezydenckich i półtora miesiąca po powołaniu nowego rządu. Jeśli wierzyć staremu powiedzeniu Hitchcocka, kolejne tygodnie powinny przynieść jeszcze mocniejsze polityczne tąpnięcia. Po trzecie wreszcie – ukryte koszty tej transakcji. „Mogą być jakieś przyrzeczenia ze strony Kijowa, dotyczące wpuszczenia Rosji do gazociągów tranzytowych Ukrainy. Poza tym jest sprawa współpracy w kwestii przemysłu lotniczego, energetyki jądrowej i statusu języka rosyjskiego”, wylicza Adam Eberhardt z Ośrodka Studiów Wschodnich. Media rosyjskie sugerują, że wkrótce Janukowycz odda Rosji Cieśninę Kerczeńską, która od lat jest terenem spornym między Moskwą a Kijowem. 

 

Na szczytach politycznego pragmatyzmu panuje zadowolenie. Premier Władimir Putin we wtorek z wdzięcznością zaoferował swoim ukraińskim kontrahentom zacieśnienie współpracy energetycznej. Oligarchowie także zacierają ręce, bo obniżka cen gazu wpłynie na zwiększenie produkcji ich zakładów. Ostrzeżenia o przyszłym półkolonialnym statusie Ukrainy trafiają w próżnię, podobnie jak i energia antyrządowych demonstrantów, których premier Azarow straszy pogardliwie „rozwiązaniem siłowym”.

 

W słowniku politycznych pragmatyków pojęcie interesu narodowego albo nie występuje w ogóle jako groźny przejaw szowinizmu, albo też definiowane jest z pomocą matematycznych wyliczeń. Na Ukrainie, kraju szczególnej symbiozy polityki z wielkim biznesem, gdzie władza funkcjonuje na sposób postsowiecki, a politycy łączą się w partie na zasadzie związków prywatnych i klanowych, interes narodowy dawno utracił moc stałego i niepodważalnego aksjomatu i stał się zależny od targów różnych grup wpływu.

Dalsze polityczne i militarne ustępstwa będą skutkowały utratą podmiotowości przez państwo ukraińskie. „Obawiam się wariantu białoruskiego, który będzie polegał na tym, że w zamian za cenę surowców będą na Ukrainie wykupywane elementy suwerenności”, przestrzega europoseł Paweł Kowal. Trudno się jednak spodziewać oddolnego mocnego głosu sprzeciwu wobec władzy na kształt pomarańczowej rewolucji. Chociaż – jak dodawał Max Weber w swoim słynnym wykładzie – raz na jakiś czas pomiędzy technokratami pojawiają się ideowi politycy z powołania, to dziś na Ukrainie nie ma zapotrzebowania na wielkich przywódców.

Drukuj Email
 
Powiązane tagi:

Obszar:  Krym  
Osoby:  Wiktor Janukowycz  
Panstwa:  Ukraina  
Surowce:  Gaz ziemny   Rurociąg gazowy  
Dziękuję za komentarz. Jeśli idzie o symboliczny charakter Floty Czarnomorskiej, to rzeczywiście, z punktu widzenia współczesnych sił zbrojnych, jej wartość nie jest wysoka. Co nie znaczy, że Flota jest całkowicie bezużyteczna - przypomnę, że właśnie wojsko rosyjskie z Krymu zostało użyte - wbrew Ukrainie - w wojnie z Gruzją. Ponadto stała obecność w basenie Morza Czarnego ma duże znaczenie geopolityczne. Po drugie, kilka tygodni temu Rosjanie podpisali kontrakt z Francją na zakup mistrali, które przecież będą musiały gdzieś stacjonować. Konflikt o Flotę Czarnomorską ma znaczenie nie tyle militarne, co polityczne. Rosjanie mieszkający na Krymie to potencjalny element nacisku Kremla na Kijów: w skrajnym przypadku Rosja może nawet wykorzystać znowelizowaną pod koniec ubiegłego roku ustawę o wykorzystaniu sił zbrojnych w celu obrony własnych obywateli poza granicami kraju. Już nie wspomnę o dyskomforcie, który Polacy rozumieją aż za dobrze, jaki towarzyszy stacjonowaniu obcych wojsk na terenie własnego państwa. Ponadto wydaje się wielce prawdopodobne, że sprawa umowy krymskiej jest dopiero początkiem ustępstw nowej władzy wobec Rosji; celem nadrzędnym Moskwy jest bowiem przejęcie systemu ukraińskich rurociągów i - nie mam wątpliwości - że jeśli dotychczasowa polityka obu stron będzie kontynuowana, to cel ten zostanie zrealizowany. Jeśli zaś idzie o kwestie gospodarcze, to prezydent Janukowycz i jego ekonomiczne otoczenie muszą mieć świadomość, że zasypywanie budżetu pieniędzmi z kredytów, czy sprzedaży bazy lub sieci przesyłowej, jest dla ukraińskiej gospodarki w perspektywie długoterminowej zabójcze. Przedłuża bowiem anemię systemu. Alternatywą są oczywiście reformy strukturalne, zniesienie z produkcji metalurgicznej i chemicznej ciężaru utrzymywania całej gospodarki, ale to z jednej strony doprowadzi do konfliktu z oligarchami, a z drugiej kosztować będzie utratę społecznego poparcia. W tym sensie Janukowycz nie jest wielkim przywódcą z powołania z wykładu Webera, bo nie ma odwagi podjąć takich decyzji, które w perspektywie krótkoterminowej będą bolesne, ale na dłuższą metę opłacą się Ukrainie. Fundamentalnie nie zgadzam się także z ostatnim zdaniem komentarza: utrzymywanie status quo w strukturze gospodarki nie gwarantuje dziś dynamicznego rozwoju gospodarczego, po drugie zaś trudno sobie wyobrazić, aby Rosja pozwoliła na to, by Ukraina stała się jej równorzędnym partnerem ekonomicznym. Moskwa ma swoje własne interesy wobec Kijowa, zdefiniowane dosyć precyzyjnie przez prezydenta Miedwiediewa i ministra Ławrowa, i z pewnością stawianie na nogi ukraińskiej gospodarki nie mieści się w rosyjskiej doktrynie polityki zagranicznej. Wręcz przeciwinie, obawiam się, że Rosja wykorzystuje fatalne położenie swojego zachodniego sąsiada do poszerzenia strefy swoich wpływów. Pozdrawiam.
Dariusz_Kałan, 2010/04/28 06:58
Nie zgadzam się z ostrością opinii autora. Należy pamiętać, że rosyjska flota czarnomorska ma obecnie wartość zdecydowanie bardziej symboliczną niż bojową. Z czego zdają sobie sprawę zarówno władze Ukraińskie i Rosyjskie. Według mnie decyzja Rosji o utrzymywaniu pozostałości tej floty jest już bardziej próbą podtrzymywania wrażenia, że Rosjan ciągle ma decydujący wpływ na sytuację w regionie byłych republik ZSRR niż rzeczywistym przejawem tego wpływu. Ukraina poniosła ciężkie gospodarcze straty w zeszłym roku, które przez autora artykułu są raczej lekceważone, a w Polsce w zasadzie niezrozumiałe, bo przebieg kryzysu na Ukrainie jest daleko cięższy niż w Polsce. Przecież te 15% spadku PKB przekłada się na miliony nowych bezrobotnych, następne miliony, które musiały zaakceptować spadki pensji. Tym samym przedłożenie gospodarki nad symbol wcale nie uważam za decyzję błędną. Co więcej, przecież jedyną drogą uwolnienia się Ukrainy z wpływów Rosji jest dynamiczny rozwój gospodarczy, wyraźne zaistnienie Ukrainy na gospodarczej mapie Europy, bo dopiero wtedy będzie mogła stawać się bardziej równorzędnym partnerem, zarówno dla Rosji jak i UE.
michałpilc, 2010/04/28 06:16
Dodaj swój komentarz do tego artykułu...
Imię (wymagane)
Komentarz
Zaloguj lub zarejestruj się aby móc dodawać komentarze.

Jednostki Wojska Polskiego będą realizować szereg zadań w czasie Mistrzostw Europy w Piłće Nożnej Euro 2012.
więcej...
Wartość chińskiego eksportu spadła w styczniu, był to pierwszy spadek eksportu od ponad dwóch lat.  Wzbudziło to obawy chińskiego rządu co do wpływu globalnego spowolnienia gospodarczego na rozwój gospodarki kraju.
więcej...
Nie bez przyczyny Zbigniew Brzeziński w swej „Wielkiej szachownicy” obok Niemiec, Francji i Rosji umieścił właśnie Chiny i Indie jako państwa prowadzące wielowymiarową politykę. Chiński tygrys i indyjski słoń śmiało wyrażają swoje cele. Czy możliwa jest zatem współpraca między...
więcej...
 AnalizySystemy polityczne  Imigracja  Cywilizacje  Konflikty  Ekologia  Terroryzm  Polityka zagraniczna  Dyplomacja  Emigracja  Separatyzm  Stosunki międzynarodowe 
 GospodarkaWaluty  Ropa naftowa  Sektor bankowy  Giełdy  Rynek pracy  Nieruchomości  Surowce  Gaz ziemny  Media  Technologie  Przemysł samochodowy 
 OrganizacjeNATO  OBWE  OPEC  ONZ  Al-Kaida  G-20  MFW  WNP  ASEAN  WTO 
 PaństwaNiemcy  Francja  Izrael  USA  Wielka Brytania  Indie  Chiny  Rosja  Irlandia  Ukraina  Turcja  Hiszpania  Brazylia  Iran  Sudan  Włochy  Afganistan  Gruzja  Informacje dla wyjeżdżających 
 Po godzinachRecenzje  Film  Wywiady  Książka 
 RegionyUnia Europejska  Bałkany  Afryka  Bliski Wschód  Daleki Wschód  Kaukaz  Azja  Darfur  Krym  Kaszmir 
 StylSavoir vivre 
 Unia EuropejskaSłownik UE  Komisja  Prezydencja  Strefa Euro  Traktat lizboński  Strefa Schengen  Partnerstwo Wschodnie  Europejska Polityka Sąsiedztwa 
Zaloguj sie
         
     
SERWIS SPECJALNY
Dyplomacja_specjalny