|
Premier Wielkiej Brytanii Gordon Brown zapowiedział swoją dymisję z funkcji lidera Partii Pracy - choć zamierza się do niej podać dopiero za kilka miesięcy. Jednocześnie wszystkie brytyjskie partie intensyfikują wysiłki, aby znaleźć formułę utworzenia rządu i wyjść z impasu, w którym nikt nie dysponuje większością w Izbie Gmin. REKLAMA
Lider Labourzystów, a zarazem premier zapowiedział dziś, że ustąpi z obu tych stanowisk, choć nie sprecyzował, kiedy. Przed drzwiami swojej rezydencji na Downing Street Gordon Brown oświadczył, że fakt, iż nikt nie zdołał wygrać niedawnych wyborów, a żaden z liderów nie przekonał do siebie elektoratu, odbiera jako werdykt na swój temat. Dlatego zamierza poprosić Partię Pracy, aby zorganizowała proces wyboru nowego lidera.
Gordon Brown ma jednak jeszcze ponad 11 dni, by - jako premier - spróbować utworzyć jakiś rząd koalicyjny. Tego samego próbują Konserwatyści. Ich lider David Cameron zorganizował wieczorem spotkanie ze swoją nowowybraną frakcją parlamentarną, aby wytłumaczyć jej potrzebę sojuszu z Liberałami. Delegacje obu partii kontynuowały dziś rokowania. Tymczasem lider Liberalnych Demokratów Nick Clegg ogłosił, że rozpocznie równoczesne rokowania z labourzystami. Powyborcze zamieszanie w nieprzyzwyczajonej do takich niejasności Wielkiej Brytanii trwa więc w najlepsze. |