Inwestea Konsultea Wschod24 Afryka24 Pe24
Strona główna
Magdalena Górnicka: USA - trochę skromniejszy hegemon? Drukuj Email
( 4 głosy)




Magdalena Górnicka   
27.05.2010.
Nowa strategia bezpieczeństwa narodowego bardziej przypomina strategię zarządzania przedsiębiorstwem, niż bezpieczeństwem Stanów Zjednoczonych. I jest to przedsiębiorstwo, które wyciągnęło wnioski z kryzysu i, zamiast wchodzić na kolejne rynki, chce być najlepsze w tym, co robi.

REKLAMA
Ameryka „zahartowana wojną” i „zdyscyplinowana wyniszczającym kryzysem gospodarczym” musi znać kres swoich możliwości – czytamy w 52-stronicowym dokumencie.

„Wszystkimi trudnościami nowego stulecia nie można obarczać tylko Ameryki” – napisał we wstępie prezydent Barack Obama – „Nasi adwersarze z chęcią widzieliby Stany Zjednoczone  podkopujące własną pozycję na arenie międzynarodowej przez zbytnie rozciąganie swoich sił”.

Mimo wszystko – USA pozostają potęgą: do tej pory nie wyrósł dla nich równorzędny (pod względem militarnym) rywal. Co więcej – nic nie zapowiada, żeby takowy w ogóle miał wyrosnąć!

Głównym wyzwaniem dla bezpieczeństwa USA  nie jest zmiana układu w strukturze, lecz zmiana samej struktury stosunków między państwami. Postępuje rozproszenie siły – zamiast jednego, dwóch czy nawet kilku (jak w G-8) ośrodków, mamy ich kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt.
Konsekwencją takiego spojrzenia na stosunki międzynarodowe jest poparcie USA dla zastąpienia „starej” G-8 grupą G-20, w składzie której znalazły się Chiny, Indie i Brazylia.
Zgodnie z założeniami przedstawionymi w strategii bezpieczeństwa narodowego USA - jest to wynik „pragmatycznego spojrzenia na dzisiejszy świat”.

Jak zapewniał w komentarzach Ben Rhodes, jeden z najbliższych współpracowników Baracka Obamy ds. bezpieczeństwa i pisarz przemówień prezydenta poświęconych sprawom zagranicznym, nowa strategia po prostu „uznaje rzeczywistość”, a nie ją kreuje.
Takim kreowaniem miałoby być – jak możemy się domyślić – trwanie w utopijnej wizji George’a W. Busha, w której Ameryka rządzi i dzieli bez oglądania się na innych.

W nowej strategii Stany Zjednoczone niekoniecznie muszą być Chrystusem narodów, nawet nie Mojżeszem  (jako depozytariuszem Bożych przykazań), który był w końcu przywódcą czasu zmian. Jeśli już – to Jozuem, który rozpoczętą przez Mojżesza drogę dokończył. Takiego porównania w odniesieniu do samego prezydenta Obamy użył w „The New Yorker” David Remnick – późniejszy autor jego biografii zatytułowanej „The Bridge”.

Owszem, nowa strategia musi kontynuować pewne elementy strategii poprzedniej – choćby w związku z Irakiem i Afganistanem, lecz i tutaj widoczna jest zmiana ujęcia problemu: USA nie toczą już wojny z islamizmem czy islamem, lecz – pomimo tego, że są aktualnie de facto w stanie wojny ze światem muzułmańskim, tym, co naprawdę muszą zwalczać, jest „groźny ekstremizm”.

Pomimo braku wyrażenia możliwości ataku wyprzedzającego przeciwko państwom, jak i pozapaństwowym aktorom stosunków międzynarodowych (tak, jak to było napisane w strategii bezpieczeństwa z 2002 roku), Obama nie wykluczył wyraźnie możliwości uderzenia przez USA jako  pierwsi.

Największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych jest  broń masowego rażenia, zwłaszcza broń jądrowa. Jednak wyraźnie zarysowane zostały w nowej strategii zagrożenia związane ze zmianami klimatu czy cyberterroryzmem.

Susan Rice, amerykańska ambasador przy ONZ, nazwała nową strategię: „Wyraźnym odejściem od głównych założeń strategii prezydenta Busha”.

Mimo wszystko, elementy założeń strategii poprzednika widać – np. w przypadku kwestii powoływania się na ustawę o tajemnicy państwowej, zgodnie z którą pewne informacje – mające kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa państwa wobec zagrożenia terrorystycznego – mogą być wstrzymane przed udostępnieniem ich sądom.

Dodatkowo w strategii znalazła się jasna deklaracja „utrzymania globalnej przewagi militarnej, która gwarantowała nam bezpieczeństwo w minionych dekadach, a także była podstawą bezpieczeństwa globalnego”.

Krytycy – bo i tych nie brakuje – zarzucają nowej strategii, że w tym odchodzeniu od wizji poprzednika obecny prezydent poszedł za daleko w odżegnywaniu się od roli Ameryki jako dominującej potęgi, czyniąc zbytnie ustępstwa na rzecz zaproszenia na scenę innych aktorów, a co więcej – uzgadniając z nimi ważne decyzje!

Także decyzje związane z użyciem siły. Jak już wiemy – nowa strategia takiego użycia nie wyklucza (nawet nie stwierdza jednoznacznie, że USA nie uderzą jako pierwsze), lecz obwarowuje je wyczerpaniem innych dróg rozwiązania problemu – przede wszystkim – działań Rady Bezpieczeństwa ONZ czy NATO.

Dokładne sformułowanie brzmi następująco: „Stany Zjednoczone rezerwują sobie prawo do jednostronnych akcji, jeśli okaże się to konieczne do obrony bezpieczeństwa naszego państwa i naszych interesów, jednak będziemy szukać możliwości użycia siły w ramach przyjętych standardów, które tym rządzą”.

Ale bezpieczeństwo militarne to tylko jeden element składowy bezpieczeństwa narodowego USA – co Barack Obama podkreśla znacznie bardziej wyraźnie niż jego poprzednik. W nowej strategii przeczytać możemy na przykład, że kluczowe znaczenie dla potęgi USA ma kwestia redukcji deficytu!
Jako dziedziny o kluczowym znaczeniu dla bezpieczeństwa narodowego, podkreślane są również – oprócz gospodarki – edukacja, zmiany klimatyczne, energetyka i nauka.

„Nasze bezpieczeństwo narodowe zaczyna się już w domu” – oznacza to, że polityka wewnętrzna jest ściśle związana z bezpieczeństwem USA – ba, stanowi jego podstawowy fundament!
Warto również zwrócić uwagę na odejście od „szerzenia demokracji” jako podstawowego celu amerykańskiej polityki zagranicznej – jednak nie jest to tak dalekie odejście, jak można by sądzić: USA będą bowiem popierać „wszystkie demokratyczne ruchy” i wspierać „rozwój instytucji demokratycznych w kruchych demokracjach”.  Przypomina to nieco założenia sformułowane w doktrynie Trumana.
Co więcej – Barack Obama idzie dalej – włącza bezpieczeństwo gospodarcze i rozwój do praw człowieka.

Nowa strategia nie przechodzi milcząco wobec rosnącego potencjału wojskowego Chin (zapowiedź monitorowania), zapowiada zbudowanie „wielowymiarowych i stabilnych” stosunków z Rosją, ale przy zapewnieniu o „promowaniu rządów prawa w tym państwie oraz  wspieraniu uniwersalnych wartości”.
Nie zapomniano także o sąsiadach Rosji i o ważnym zapewnieniu wspierania ich suwerenności.
Nowym strategicznym partnerem USA mają stać się Indie, a wschodząca pozycja Brazylii na arenie międzynarodowej jest „przyjmowana z wielkim zadowoleniem” przez Stany Zjednoczone.

Kto jest głównym wrogiem Stanów Zjednoczonych?
Odpowiedzi na to pytanie udzielił  John Brennan doradca prezydenta ds. walki z terroryzmem:

„USA nie toczą wojny z terroryzmem, bo terroryzm to nic więcej, niż po prostu taktyka. Nie toczymy też wojny z terrorem, bo terror to stan umysłu – a my, jako Amerykanie, odmawiamy życia w strachu”.

Wrogiem, z którym USA toczą walkę, jest Al-Kaida i jej terrorystyczne przybudówki.

Ciągłość niektórych kwestii – pomimo ważnego zerwania w innych – wydaje się w nowej strategii znacząca. Jednak wynika to z założeń, które wpisano wprost do nowego dokumentu: chodzi o zapewnienie lepszego świata dla przyszłych pokoleń.

W amerykańskiej nauce taka wrażliwość na los przyszłych pokoleń – zwłaszcza swoich dzieci i wnuków – określana jest jako generativity. Co więcej – socjologowie podkreślają często, że to specyficznie amerykańska cecha.
 
I – co niezwykle cenne – jest ona wspólna dla osób o różnych orientacjach politycznych.  Dlatego kontynuacja pewnych linii strategii bezpieczeństwa George’a W. Busha nie wynika ani ze słabości, ani z oportunizmu obecnej administracji, lecz ze wspólnego dla obu prezydentów celu: zapewnienia lepszego świata dla przyszłych pokoleń. Zasadnicza różnica istnieje „tylko” co do sposobów, jakimi można to osiągnąć.

Drukuj Email
 
Powiązane tagi:

Panstwa:  Stany Zjednoczone  
Inne:  Bezpieczeństwo  
Wszystko dobrze, ale zapomniałaś dodać o jeszcze jednej ważnejj rzeczy, co stanowi novum strategii bezpieczeństwa. Nie było tego za prezydentury Clintona i Busha Juniora. Zwrócono szczególną uwagę na zagrożenie bezpieczeństwa ze strony "wewnętrznego terroryzmu", co jest nawiązaniem do ostatnich wydarzeń na Time Square/NY.
Landromeda, 2010/05/29 06:56
Dodaj swój komentarz do tego artykułu...
Imię (wymagane)
Komentarz
Zaloguj lub zarejestruj się aby móc dodawać komentarze.

W trakcie nieformalnego spotkania Rady Europejskiej w Brukseli (23.05) przywódcy państw UE nie znaleźli porozumienia w sprawie środków koniecznych do osiągnięcia wzrostu gospodarczego w Europie.
więcej...
Unia Europejska zaskarżyła Argentynę przed Światową Organizacją Handlu (WTO), zarzucając krajowi z Ameryki Południowej stosowanie niedozwolonych ograniczeń w imporcie.
więcej...
Fala kryzysu finansowego, która w 2009 roku przelała się ze Stanów Zjednoczonych na kontynent europejski uderzyła w najsłabsze punkty gospodarek państw Unii Europejskiej, pogarszając sytuację w sektorze bankowym i/lub powodując zadłużenie finansów publicznych ponad progi...
więcej...
 AnalizySystemy polityczne  Imigracja  Cywilizacje  Konflikty  Ekologia  Terroryzm  Polityka zagraniczna  Dyplomacja  Emigracja  Separatyzm  Stosunki międzynarodowe 
 GospodarkaWaluty  Ropa naftowa  Sektor bankowy  Giełdy  Rynek pracy  Nieruchomości  Surowce  Gaz ziemny  Media  Technologie  Przemysł samochodowy 
 OrganizacjeNATO  OBWE  OPEC  ONZ  Al-Kaida  G-20  MFW  WNP  ASEAN  WTO 
 PaństwaNiemcy  Francja  Izrael  USA  Wielka Brytania  Indie  Chiny  Rosja  Irlandia  Ukraina  Turcja  Hiszpania  Brazylia  Iran  Sudan  Włochy  Afganistan  Gruzja  Informacje dla wyjeżdżających 
 Po godzinachRecenzje  Film  Wywiady  Książka 
 RegionyUnia Europejska  Bałkany  Afryka  Bliski Wschód  Daleki Wschód  Kaukaz  Azja  Darfur  Krym  Kaszmir 
 StylSavoir vivre 
 Unia EuropejskaSłownik UE  Komisja  Prezydencja  Strefa Euro  Traktat lizboński  Strefa Schengen  Partnerstwo Wschodnie  Europejska Polityka Sąsiedztwa 
Zaloguj sie
         
     
SERWIS SPECJALNY
Dyplomacja_specjalny