|
Po sobotnim spotkaniu kanclerz Niemiec Angeli Merkel z prezydentem Rosji Dmitrijem Miedwiediewem w Mesebergu, w Europie zawrzało na myśl o wprowadzeniu ruchu bezwizowego. REKLAMA
Wschodni prezydent skrytykował dotychczasowy reżim wizowy pomiędzy Rosją a UE. Wbrew oczekiwaniom Moskwy Europa nie chce zobowiązywać się na razie do wyznaczenia konkretnej daty zniesienia wiz. Czy można jednak mówić o prawidłowym rozwoju partnerstwa między Unią a jej wschodnim sąsiadem, jeżeli chęć przekroczenia granicy może wiązać się z dosyć długim, mudnym, a w końcu kosztownym procesem?
Angela Merkel nie dała konkretnej odpowiedzi. Nie udzieliła jej, bo co mogła właściwie obiecać? Albo czy mogła się nie zgodzić na wstępie? Dyplomatycznie zauważyła, że państwa UE rozumieją argumenty strony rosyjskiej i nie zamierzają zapominać o tej sprawie. Jak podkreśliła, należy jednak porozumieć się najpierw co do "konkretnych działań, jakie należy podjąć", by możliwa była organizacja ruchu bezwizowego. Jakie to miałyby być działania, tego też nie wiemy. W Polsce opinia publiczna nie zawrzała z powodu propozycji Miedwiediewa. Dlaczego? Bo sami nie odczuwamy potrzeby podróżowania do Rosji. To raczej ze wschodnich terenów przybywają do nas nowi pracownicy, czy studenci. Sami też uciekamy na zachód. To dlatego tak ważna dla nas jest kwestia wiz amerykańskich. Nawet istnieje specjalna strona, na której możemy odnaleźć gotowy apel skierowany do prezydenta Obamy, w celu usunięcia utrudnień. Czytamy w nim m.in. o nieodwzajemnionej miłości Polski do Stanów, która przecież nie wymaga wiz od Amerykanów, wysyła swoich żołnierzy na wojny Busha, a jej obywatele muszą płacić niemałe pieniążki za proces ubiegania się o dokument, którego finalnie mogą nie otrzymać. Z tej perspektywy kwestia zniesienia zezwoleń na przejazd przez granicę wydaję się dla nas oczywista. Subiektywnie oceniając nasz stan, dochodzimy do wniosku, że najwyraźniej jesteśmy oszukiwani przez Wielkiego Sojusznika, który z jednej strony deklaruje przyjaźń, a z drugiej wypina się niegrzecznie, demonstrując, że z masowo przybywającymi Polakami nie chce mieć do czynienia.
Może w ten sam sposób należy wytłumaczyć relacje UE – Rosja. Mimo, że Miedwiediew podkreślił, że jego kraj zmienił swoje przepisy, zawarł wiele umów o readmisji a teraz wprowadza paszporty biometryczne, to nie może liczyć na szybkie rozwiązanie trudnej kwestii wiz. Może Unia boi się tego samego, czego obawiają się Stany? A może po prostu naprawdę chce ustalić „konkretne działania, jakie należy podjąć”. Cokolwiek miałoby to znaczyć, nie dane jest nam w najbliższym czasie ujrzeć efektów tych działań. No chyba, że kanclerz Merkel nagle dostanie olśnienia i skonkretyzuje swoje plany. Musimy czekać.
|