|
Stało się coś nieprawdopodobnego. W Kurdystanie wydano właśnie pierwszy i to od razu 40 stronicowy magazyn o seksie i seksualności, nazwany „Khud”. Magazyn ten, w założeniu ma ułatwić czytelnikom obiektywne spojrzenie na problem płci, również w aspekcie społecznym, psychologicznym i religijnym. REKLAMA
Nie jest to oczywiście magazyn podobny, przynajmniej w szacie graficznej, do zachodnich periodyków, epatujących wyłącznie nieskrępowaną nagością i seksem. W założeniu, pismo ma w przystępnej formie wyjaśniać meandry szeroko pojętej seksualności człowieka. Wprawdzie społeczność kurdyjska generalnie nie jest jeszcze gotowa do pełnego zmierzenia się z tematem tabu, jakim od wieków było życie seksualne, ale zdecydowano się jednak na ten, swego rodzaju eksperyment naukowy, z nadzieją na stopniowe eliminowanie analfabetyzmu seksualnego Kurdów. Częstą bowiem przyczyną rozpadu związków kurdyjskich, co powoli staje się problemem społecznym, bywa nieuzasadniona agresja, wzmożone i niekontrolowane uczucie zazdrości, brak zrozumienia wzajemnych potrzeb seksualnych oraz oczekiwań, niedopasowanie psychiczne i fizyczne a także tradycyjna instrumentalizacja kobiet. Nowy magazyn ma wyjść naprzeciw ukierunkowanym na seks potrzebom edukacyjnym czytelników i doprowadzić do większego otwarcia się na sprawy uważane do tej pory za wstydliwe, prywatne i niemogące funkcjonować w przestrzeni publicznej. Zrobiono pierwszy krok w stronę przełamania tabu. Nie jest przypadkiem, że magazyn ten wydano w Suleymanii, drugim co do wielkości, 1, 5 milionowym mieście Kurdystanu. Suleymanija od dawna uważana jest bowiem za najbardziej świeckie miasto tego regionu, niekiedy nazywane nawet (trochę na wyrost), Paryżem Iraku. Wydanie pisma o tak śmiałej tematyce nie byłoby możliwe w żadnym innym kurdyjskim mieście. Suleymanija, zawsze była miastem otwartym, zamieszkanym przez elity, dzięki którym te ciekawe miejsce stało się prawdziwym ośrodkiem życia kulturalnego i naukowego Kurdystanu. Należy mieć nadzieję, że dalsze wydawanie tak potrzebnego tu magazynu, nie będzie napotykało oporu co bardziej konserwatywnych kręgów społeczeństwa i kleru. Byłoby szkoda, gdyby jego edycja zakończyła się już na pierwszym numerze. |