Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Jędrzej Czerep: Białoruś - Rosja. Co z tą Unią Celną?


01 lipiec 2010
A A A

Porozumienie o utworzeniu wspólnej przestrzeni celnej przez Rosję, Białoruś i Kazachstan napotyka kolejne problemy. Białoruś próbuje dalej grać na zwłokę negocjując dla siebie korzystniejsze warunki. Taka taktyka jest jednak z definicji tymczasowa. Aby Unia Celna zaczęła działać, wszystkie karty muszą zostać odkryte. Pierwszego lipca 2010 roku agencje podawały sprzeczne informacje o tym, czy Białoruś przystąpiła do Unii Celnej z Rosją i Kazachstanem, czy też nie. Chodziło o uchwalenie przez parlament w Mińsku kodeksu celnego, który miał zacząć obowiązywać pomiędzy tymi państwami. Na wtorkową sesję Izby Reprezentantów, ostatnią przed wakacjami, przewidziano m.in. rozpatrzenie zmian w ustawie o ruchu drogowym i projektu ustawy o prawach autorskich. W rozpizce brakowało wzmianki o głosowaniu nad wspólnym kodeksem. Jakkolwiek się nie wyjaśni dzisiejsza zagadka, potwierdza ona znaną już wcześniej prawdę o stosunkach gospodarczych Białorusi z Rosją: im bardziej ogólnie – tym dla Mińska lepiej; im więcej konkretów – tym gorzej. Problem w tym, że nie zawsze można grać na zwłokę w nieskończoność.

Unia Celna to w skrócie: zniesienie wewnętrznych barier celnych w obrocie towarowym pomiędzy trzema państwami, oraz ustalenie zasad podziału zysków z ceł importowych. W praktyce, w większości przypadków – dostosowanie się Mińska i Astany do rosyjskich stawek, oraz stosowne zharmonizowanie z partnerami własnych porządków prawnych. O ile dla Rosji utworzenie wspólnej przestrzeni celnej oznacza szereg długoterminowych korzyści, mniejszym jej uczestnikom, zwłaszcza Białorusi zależy na odkładaniu tego projektu w niesprecyzowaną przyszłość. Dlaczego?

Po pierwsze zniesienie ceł pomiędzy państwami związkowymi oznacza zalew rynków białoruskiego i kazachskiego rosyjskimi towarami. Miejscowym wytwórcom niezwykle trudno będzie wytrzymać taką konkurencję. Białorusinom zależy też na utrzymaniu obecnych zasad importowania samochodów. Gdyby zaczęły obowiązywać stawki podobne do rosyjskich ten niezwykle popularny proceder stałby się nieopłacalny – byłby zbyt kosztowny. Rosja inicjując unię celną z sąsiadami opóźnia swoje negocjacje ze Światową Organizacją Handlu: oficjalnie do WTO miałby wejść razem cały nowopowstały organizm. Nieoficjalnie: opóźnienie stawia barierę dla towarów z UE w drodze na rynek rosyjski, który się przed tym broni.

Kolejna sprawa to lista towarów wyłączonych spod działania przepisów Unii Celnej. Wyjątków jest tak wiele, że trudno mówić o jednolitym mechanizmie, raczej o zbiorze porozumień traktujących każdą kategorię osobno. Nie znikną więc posterunki celne na granicach rosyjsko-białoruskiej czy rosyjsko-kazachskiej. Najważniejszym wyjątkiem jest ropa naftowa: Mińsk chciałby, żeby zgodnie z duchem wspólnej przestrzeni celnej Rosja nie pobierała ceł eksportowych wysyłając ten surowiec na Białoruś. Rosja godzi się na to tylko w odniesieniu do nafty przeznaczonej na rynek wewnętrzny tego kraju. Schody zaczynają się, gdy mówimy o produktach naftowych, które Białoruś odsprzedaje z zyskiem na zachód. Gdy wejdą w życie porozumienia Unii Celnej wyschnie (lub przynajmniej przyschnie) to intratne źródło dochodów naszego wschodniego sąsiada.

Białorusi opłacało się werbalnie popierać Unię Celną. Dzięki temu poprawiała swoją pozycję w doraźnych negocjacjach z Moskwą. A ostatnio nie brakowało punktów spornych (kolejny konflikt gazowy, nadchodzą następne: sanitarne – o białoruskie mleko i mięso eksportowane do Rosji). Pozycja zawieszenia, rozdwojenia, nie mówienia ani „tak” ani „nie” była ze wszech miar wygodna. Nie może ona jednak trwać wiecznie, gdy chodzi o uruchomienie konkretnych mechanizmów. Unii celnej nie może być i nie być jednocześnie.