Stany Zjednoczone zdecydowanie potępiły publikację tajnych amerykańskich dokumentów związanych z wojną w Afganistanie. 90 tysięcy wojskowych akt opublikował portal Wikileaks, a treść dokumentów przytaczają także trzy zachodnie redakcje - amerykański "The New York Times", brytyjski "Guardian" oraz niemiecki "Der Spiegel".

Mapa Afganistanu: źródło wikipedia commons
Wśród opublikowanych dokumentów są meldunki żołnierzy i opisy poszczególnych akcji NATO w Afganistanie. Akta dotyczą ostatnich sześciu lat wojny z talibami. Według dziennikarzy, z dokumentów wynika, że śmierć wielu cywilów w Afganistanie to wynik błędów żołnierzy NATO. Akta pokazują także, że Pakistan prowadzi w tej wojnie podwójną grę, gdyż pakistański wywiad ISI, potajemnie wspiera talibów.
Redaktor "The New York Times" Chris Chivers podkreśla, że ujawnione dokumenty dają bardzo szeroki obraz wojny w Afganistanie. "Te dokumenty mówią wiele o cywilnych ofiarach wojny i pokazują, że większość takich ofiar to ludzie zabici podczas drobnych incydentów w trakcie rutynowych patroli w całym Afganistanie. Dokumenty pokazują też powiązanie afgańskich rebeliantów z operacjami prowadzonymi przez różne grupy partyzantów w Pakistanie. Pokazują również, jak trudna jest ta wojna i w jaki sposób walczą talibowie. Tak naprawdę jest tak wiele danych, że można w ich analizie pójść niemal we wszystkich kierunkach i zrozumieć niemal wszystkie schematy, którymi rządzi się ta wojna" - powiedział Chivers.
Ujawnienie dokumentów przez portal Wikileaks już teraz określa się jako jeden z najpoważniejszych przecieków w historii amerykańskiej armii.
Przedstawiciele Białego Domu oświadczyli, że opublikowanie takich informacji naraża na niebezpieczeństwo amerykańskich żołnierzy służących w Afganistanie. Z kolei władze w Pakistanie zaprzeczyły informacjom, jakoby ich wywiad potajemnie wspierał talibów.