|
Baqa Alsharqea, Tulkarm. Zachodnia część Palestyny. To jeszcze nie jest Strefa Gazy, ale bez większych starań można poczuć tu atmosferę konfliktu. 14 - letni Ahmed Janim idzie z przyjacielem do szkoły. Starają się nie zatrzymywać po drodze, aby nie prowokować stacjonujących tu wojsk. REKLAMA
„To jest moje miejsce!” Mimo wszystko zostają zatrzymani, tak samo jak kilkanaście innych osób znajdujących się w tym miejscu. Izraelscy żołnierze zbierają dokumenty tożsamości i zadają pytania, jedno po drugim. Ahmed odpowiada, że idzie do szkoły, że tędy jest najszybciej, że nie ma broni. To jednak nie koniec pytań. W pewnym momencie chłopiec traci cierpliwość, krzyczy po hebrajsku – to jest moje miejsce! - Izraelski oficer oddaje mu z ironicznym uśmiechem dokument i każe uciekać do domu. Chłopak cofa się, ale żołnierz przywołuje go ponownie. Ahmed wraca i znowu słyszy, że ma uciekać. Kolejny raz wykonuje polecenie, ale nagle dostaje w twarz. – Czułem uderzenia z każdej strony. Do dziś mam uraz i pamiętam tę sytuację, jakby się zdarzyła wczoraj.- Wspomina chłopak. Na tym kończy się jego bunt. Musi poddać się brutalnemu systemowi. Tak wiele i tak niewiele
Dziś, jako 26 - letni informatyk, Ahmed w inny sposób buntuje się wobec cierpienia zwyczajnych obywateli w Palestynie. Do wyrażenia swojego protestu używa globalnych mediów, takich jak facebook. - Aplikacja Free Palestine(Wolna Palestyna) pozwala na łączenie się ludzi z całego świata, których przeraża cierpienie niewinnych spowodowane trwającym od tylu lat konfliktem. – Tłumaczy Ahmed. - Stworzyłem ją tylko po to, aby ludzie pamiętali o Palestynie i mówili o niej innym.- Do tej pory zapisanych jest ponad 5,5 tysiąca fanów aplikacji. Tak wiele i tak niewiele. Aż tyle ludzi stara się zjednoczyć z mieszkańcami podzielonego państwa. - Niewiele jednak mówi się w mediach o istocie problemu, w związku z czym przeciętny człowiek nie wie nawet, na czym właściwie ten spór polega. - Tłumaczy wykładający na Uniwersytecie Warszawskim dr Łukasz Szurmiński, zajmujący się zagranicznym systemem medialnym. Może właśnie dlatego na forum Global Changemakers, gdzie piszą młodzi aktywiści, czytamy: „Proszę wytłumaczcie mi, o co chodzi w Gazie, nie rozumiem kto zaatakował kogo i po co?” Pytanie „naomimupondy” pozostaje bez odpowiedzi.
 fot. Ahmed spokojnie szedł do szkoły, kiedy został zatrzymany przez żołnierzy. (AFP/Hrvoje Polan) Bez odpowiedzi pozostaje również kalectwo 12-letniej Hudet Darweesh, postrzelonej w szkolnej ławce w szkole formalnie istniejącej pod nadzorem ONZ. Dziewczynka straciła wzrok i nigdy nie zostanie nauczycielem, o czym zawsze marzyła. Hudet to kolejna ofiara brutalnego systemu. Nie zrobiła nikomu krzywdy, nie miała broni, nie rzucała też kamieniami. Jej główkę przeszyła kula w momencie, w którym pisała w zeszycie. – Nie wydaje mi się, żeby Europa nie dostrzegała powagi problemu. Na ulicach w Palestynie co rusz można natknąć się na akcje charytatywne ONZ, czy NATO. – przyznaje Ahmed. Jednak czy w samej Europie mamy do czynienia z takimi samymi akcjami? Czy istnieje siła, która tłumaczyłaby Europejczykom więcej niż: „Jeden z przywódców Hamasu zginął podczas izraelskiego nalotu” (taka informacja została zamieszczona w kalendarium konfliktu prowadzonym przez portal gazeta.pl), „Dlaczego nigdy nie wspomina się o zabitych cywilach” oburza się dziennikarka Sandra Jordan, reżyserka dramatu wojennego „Gaza The Killing Zone (Gaza, strefa śmierci).”
„Chrystus bez karabinu”
Powagę konfliktu z pewnością dostrzegł człowiek, nazwany przez Artura Domosławskiego „Chrystusem bez karabinu”. Kontrowersyjna nazwa odnosząca się do Jana Pawła II została wyjaśniona we wstępie do książki o tym samym tytule. W latach 60 XX wieku Carlo Alonso namalował wizerunek „Chrystusa z karabinem na ramieniu”. „Obraz miał symbolizować bojownika, który w imię godności człowieka i jego praw, często z inspiracji ewangelicznej walczy o sprawiedliwy, lepszy świat.” Tłumaczy dziennikarz. Karol Wojtyła miał być według niego innym Chrystusem, tym bez karabinu. Miał być człowiekiem, który „biorąc za punkt wyjścia godność i nadrzędność osoby ludzkiej, głosząc ewangelię miłości, zmagał się z niesprawiedliwymi, łamiącymi prawa człowieka systemami.”
 fot. Palestyńska szkoła. To właśnie w jednej z nich została postrzelona Hudet Darweesh Zawodowy dyplomata (jak nazywał papieża Jean – Bernard Raymond, Ambasador Francji) bardzo zdecydowanie wypowiadał się na temat konfliktu bliskowschodniego. Zachowywał się jednocześnie bardzo obiektywnie, dostrzegając cierpienie obu stron. 5 X 1980 r. w Otranto jego analiza podstaw dramatu Ziemi Świętej była prosta: „Naród żydowski, po tragicznych doświadczeniach związanych z eksterminacją wielu synów i córek, powodowany pragnieniem bezpieczeństwa, utworzył państwo Izrael; równocześnie powstały bolesne warunki, w jakich znalazł się naród palestyński, w znacznym stopniu usunięty ze swojej ziemi”. Mimo, że możliwości dyplomatycznej działalności Stolicy Apostolskiej były ograniczone, Papież wykazywał się niezwykłą cierpliwością i odwagą w celu łagodzenia konfliktu. Jako pierwszy w historii biskup Rzymu rozmawiał z rabinem Elio Toaffem. Mimo protestów spotkał się również z Jaserem Arafatem. Czy działalność Ojca Świętego zmieniła jednak cokolwiek? – Słyszałem o nim, ale nikt nie jest przecież w stanie zatrzymać izraelskich czołgów. – Irytuje się Ahmed. Nadzieję na pozytywne zakończenie sporu dostrzega jednak Ambasada Izraela w Warszawie. - Istnieją realne szanse na zakończenie konfliktu. Mamy nadzieje, że tym razem wznowienie negocjacji doprowadzi do oczekiwanego rozwiązania.- Mówi Michał Sobelman, rzecznik prasowy ambasady. Nadzieje dostrzegła również Beata Fastyn, autorka książki „Jan Paweł II wobec konfliktu izraelsko – palestyńskiego”. „Czy ziarno orędzia pokoju przez tyle lat rozsiewane przez Papieża w sercach mieszkańców Ziemi Świętej nie przyniesie żadnego owocu?(…)Choć nic dziś na to nie wskazuje, (…) pozostaje nam dzielić ufność (Jana Pawła II) i wierzyć, że będzie można jeszcze kiedyś usłyszeć słowa Chrystusowego testamentu z Korozain Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.” Do działalności Jana Pawła II nie nawiązałam bezcelowo. Chciałam w ten sposób zaprezentować, jak niemożliwe wydają się wszelkie próby zaprowadzenia pokoju na Bliskim Wschodzie.
Ukryty karabin
Izraelski żołnierz niesie karabin. Broń jest naładowana. Ma na celu zapewnienie bezpieczeństwa, likwidację terrorysty, który swoim zachowaniem mógłby spowodować śmierć wielu obywateli. Karabin może mieć jeszcze inny cel. Może służyć do unieszkodliwienia potencjalnego terrorysty, który mógłby stanowić potencjalne zagrożenie mimo nieposiadania broni. W ten sposób ucierpiała nie tylko 12 – letnia Hudet Darweesh, ale też dziennikarze Fadel Shana z agencji Reuters, który zginął w izraelskim nalocie, czy też Brytyjczyk Tom Hurndall, zastrzelony przez izraelskiego snajpera.  fot. Palestyńskie dziewczynki spoglądają na wojska (AP Photo/ Nasser Ishtayeh) Karabinu nie posiadał Jan Paweł II, który starał się rozwiązać konflikt dobrym słowem i zaangażowaniem. Ale może to właśnie jego działanie miało służyć za Karabin, ten ukryty i niegroźny, taki który potrafi zdziałać cuda.
Ukryty Karabin, to coś, co nie istnieje fizycznie. To coś, co jest ukryte głęboko w świadomości człowieka. Mimo, że wielu Palestyńczyków nie posiada broni, to w myśli Izraelczyków tkwi przekonanie, że mogą oni stanowić zagrożenie. Bo przecież na pewno schowali gdzieś Karabin. Mimo, że Karol Wojtyła nie posiadał karabinu, to jego słowo miało tak samo silne działanie. Może to właśnie była jego broń.
Czy Media mimo wszystko prezentują Karabin, którego nie ma? Czy media celowo manipulują opinią publiczną i nie poruszają ‘trudnych’ dla jednej ze stron konfliktu informacji? Szukając odpowiedzi, zupełnie przypadkowo trafiłam na fragment demaskujący całkowicie pozbawione obiektywizmu zachowanie dziennikarzy w Bagdadzie w 2003 r. Pamiętamy doskonale zwycięstwo demokracji i tłum szczęśliwych Irakijczyków obalających pomnik Saddama Husajna. „Być może jednak gdybyśmy obserwowali całe wydarzenie z dalszej odległości, z górnego piętra jednego z pobliskich wieżowców, to zobaczylibyśmy coś innego: prawie pusty plac, dochodzące do niego ulice zaryglowane przez czołgi, wokoło żołnierze amerykańscy czuwający, aby nikt nie zakłócił manifestacji, obok posągu reporterzy telewizyjni z kamerami i wpuszczona na plac grupa ok. 100-200 Irakijczyków-emigrantów z milicji Ahmada Chalabiego przywiezionych do Bagdadu.” – Przeczytałam w Raporcie o Wojnie w Iraku sporządzonym przez Zespół Studiów i Analiz, którego kierownikiem był Tomasz Fabiś. Zastanowiłam się w tym momencie – czy prezentowanie informacji w Strefie Gazy nie odbywa się często w ten sam sposób? Jak mogłam być na tyle naiwna, aby nie dostrzec naturalnego procesu, jakim jest subiektywna prezentacja problemu. Mimo, że czytając „Autoportret reportera” Kapuścińskiego, co rusz natykałam się na zdanie, że nie istnieje coś takiego jak obiektywizm w czasie wojny, to wciąż miałam nadzieję, że w rzeczywistości jest inaczej. Być może bezpodstawnie. Ciężko być obiektywnym dziennikarzem, kiedy odnosi się do konfliktu pomiędzy dwoma, od tak wielu lat skłóconymi narodami. To nie subiektywizm zatem stanowi problem. Jest nim natomiast niezauważanie cierpienia niewinnych ludzi.„Ludzie czasem potykają się o prawdę, ale z reguły podnoszą się, otrzepują i idą dalej jakby nic się nie stało” – Słowa Winstona Churchilla w tym kontekście nabierają szczególnego znaczenia. Reportaż powstał dzięki uprzejmości:
- Ahmeda Janima, - Doktora Łukasza Szurmińskiego, Zastępcy Dyrektora ds. dydaktycznych Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego - Michała Sobelmana, rzecznika prasowego Ambasady Izraela w Warszawie- Portalu Viva Palestyna, który udostępnił zdjęcia z rejonu konfliktu (http://viva-palestyna.pl/galeria/index.php) - Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie, która udostępniła książki na temat omawianego tematu.
Przy pisaniu pracy korzystałam również z informacji zaprezentowanych przez:
- Sandrę Jordan w dokumencie „Gaza The Killing Zone” (Channel 4's Dispatches and Unreported World UK, 2003)
- Zespół Studiów i Analiz pod kierownictwem Tomasza Fabisia w “Raporcie o Wojnie w Iraku”
- portal gazeta.pl w „kalendarium konfliktu izraelsko - palestyńskiego” (http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,96693,6131551,Kalendarium_konfliktu_izarelsko_palestynskiego.html)
- Beatę Fastyn w utworze „Jan Paweł II wobec konfliktu izraelsko – palestyńskiego” (Dom Wydawniczy ELIPSA, Warszawa 2004)
- Artura Domosławskiego w książce „Chrystus bez karabinu. O pontyfikacie Jana Pawła II” (Prószyński i S-ka SA, Warszawa 1999)
- Jeana - Bearnarda Raymonda w przedmowie do książki „Jan Paweł II. Papież w samym sercu Historii.” (Prymasowskie Wydawnictwo GAUDENTUM, Gniezno 2000) |