Grzegorz Mazurczak: Palestyna liczy na nowy plan pokojowy
Już ponad dwa miesiące temu Palestyńczycy przedstawili swój nowy plan pokojowy amerykańskiemu wysłannikowi na Bliski Wschód, Georgowi Mitchellowi, z prośbą o przekazanie go Izraelowi. Jednak do tej pory nie otrzymali od Izraela żadnej wiążącej odpowiedzi.
Saeb Erekat, główny palestyński negocjator twierdzi, że aktualny plan pokojowy, którego autorem jest Autonomia Palestyńska, obejmuje wszystkie najważniejsze zagadnienia będące od lat źródłem konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Są to takie kwestie jak granice, Jerozolima, uchodźcy, woda i bezpieczeństwo. Erekat, wypowiadając się w niedzielę dla izraelskiego radia wojskowego oświadczył, że aktualny plan jest najlepszy z tych, jakie do tej pory udało się opracować.
I chociaż premier Izraela, Beniamin Netanjahu, oficjalnie nie odniósł się jeszcze ani do nowego pomysłu, ani do przekazanej dokumentacji palestyńskiej określającej między innymi nowy status Palestyny, to autorzy planu mają nadzieję, że tym razem uda się znaleźć rozwiązania optymalne dla dwóch państw i dwóch narodów.
Pomimo wyraźnego ociągania się z oficjalnym wyjściem naprzeciw palestyńskim propozycjom, na niedzielnym posiedzeniu rządu Netanjahu w końcu zapowiedział, że bezpośrednie negocjacje z Palestyńczykami, rozpoczną się w połowie sierpnia. Próbując przejąć inicjatywę w tej sprawie, wezwał też Abbasa do rozpoczęcia rozmów pokojowych.
Chociaż palestyński prezydent Mahmud Abbas niejednokrotnie zaprzeczał, że stosunki między USA i Palestyną pogorszą się w przypadku niepodjęcia rozmów pokojowych z Izraelem, to jednak liderka Organizacji Wyzwolenia Palestyny, Hanan Ashrawi potwierdziła, że amerykański nacisk na autonomię jest w tej sprawie bardzo duży.
Waszyngtonowi bardzo zależy nad podjęciem kolejnych już rozmów pokojowych, dlatego też, zresztą nie po raz pierwszy, grozi zerwaniem wszelkich stosunków z autonomią, jeśli palestyński prezydent nie zgodzi się na podjęcie bezpośrednich negocjacji pokojowych z Izraelem. Taka sama presja wywierana jest na Izrael. Jeśli negocjacje nie rozpoczną się, USA straszy, że rozpocznie odcinanie wszelkich więzów łączących obydwa kraje, co jednak na wstępie brzmi fałszywie.
Temat negocjacji pokojowych między Palestyną i Izraelem wraca co jakiś czas. Pomimo, że wszystkie strony deklarują dobre chęci, nigdy nie dochodzi do konkretnych ustaleń. Również presja tradycyjnego negocjatora jakim usiłuje być USA, okazuje się niezbyt przekonująca. Nie zdarzyło się jeszcze, by groźby werbalne kierowane do stron konfliktu, skończyły się czymś bardziej konkretnym niż słowa.
Obecny plan pokojowy ma szanse podzielić los wszystkich poprzednich. Brak zdecydowania USA i niechęć do faktycznego odcięcia się od Izraela w przypadku braku konkretnych ustaleń, nie daje specjalnych złudzeń co do najbliższej przyszłości Autonomii Palestyńskiej. Pomimo że Waszyngton jest tylko negocjatorem, to jego rola w realnym zakończeniu tego żenującego konfliktu jest decydująca.
Niemniej jednak długotrwałe ważenie amerykańskich zysków i strat bez podejmowania konkretnych decyzji sprawia, że konflikt izraelsko – palestyński utrzymuje się od lat na tym samym poziomie a wypowiadane słowa nie mają już żadnej realnej wartości. Czy aktualny plan pokojowy przyniesie jakieś efekty, najwcześniej okaże się na jesieni.



Jak Andaluzja stała się prawicowa
Pragmatyzm wygrywa w amerykańsko-chińskich relacjach
Trudne zadanie Rumena Radewa
Péter Magyar wzbudza pierwsze kontrowersje