07 sierpień 2010
-
-
IAR
W Czechach już dwie osoby zginęły w wyniku dzisiejszej powodzi

Do pomocy skierowano wojsko. Najtrudniejsza sytuacja jest w okręgu Liberec, w pobliżu polskiej Bogatyni. W ciągu kilku godzin spadła ogromna ilość wody. Ocenia się, że było to około 190 litrów na metr kwadratowy. Meteorolodzy określają tę lokalną powódź jako "tysiącletnią wodę". W Chrastawie rzeka zerwała most i zburzyła jeden dom.
Do pomocy strażakom skierowano wojsko oraz ratowników górskich. Sztab kryzysowy w Libercu zwrócił się o pomoc do polskich i niemieckich strażaków. Miasteczko Frydland i kilkanaście wsi oraz osad są całkowicie odcięte od świata. Prognozy meteorologów nie są optymistyczne. Będzie padać z różną intensywnością aż do jutra, do południa.
Powódź zagraża też Dolnej Austrii. W rejonie Weinviertel, słynnym z uprawy winorośli, ogłoszono stan klęski żywiołowej. Na wałach pracuje 2500 osób. W ciągu 24 godzin w Dolnej Austrii spadło 60 litrów wody na metr kwadratowy. Najgorsza sytuacja utrzymuje się przy granicach z Czechami. Wylała rzeka Pulkau. W miejscowości Zellerndorf pod wodą znalazło się 90 domów. Ewakuowano kilkuset mieszkańców. Woda zalała także okolice Kremsu, Tullinu, Mistelbachu i Kroneuburgu. Tysiące gospodarstw nie ma prądu. Pod wodą znalazły się ulice drogi i pola. Straty materialne są astronomiczne. Wichura, ulewny deszcz i grad zniszczyły tegoroczne uprawy winorośli. Ludzie są coraz bardziej zdesperowani. Na wałach ułożono już 100 tysięcy worków z piaskiem.