Francuzi dyskutują nad miejscami, w których narkomani mogliby używać narkotyków
( 1 głos)
IAR
12.08.2010.
Francuska prawica jest podzielona w kwestii stworzenia miejsc, w których narkomani mogliby używać narkotyków. Propozycji Ministerstwa Zdrowia w tej sprawie przeciwny jest premier François Fillon.
REKLAMA
Propozycję stworzenia we Francji miejsc, gdzie narkomani mogliby wstrzykiwać sobie narkotyki w lepszych niż na ulicy warunkach higienicznych, wysunęła minister zdrowia Roselyne Bachelot. Miałoby to pomóc w walce z epidemią AIDS. Bachelot została jednak przywołana do porządku przez premiera Fillona. Jego biuro oświadczyło, że tego typu miejsca „nie są potrzebne” i że priorytetem władz jest „ograniczanie użycia narkotyków, a nie jego wspieranie, a nawet organizowanie”.
Tego samego zdania jest czternastu deputowanych prawicowych, którzy w specjalnym oświadczeniu opowiedzieli się przeciwko propozycji swojej partyjnej koleżanki. Propozycję Roselyne Bachelot poparła natomiast sekretarz stanu do spraw rodziny Nadine Morano, a także prawicowy mer Marsylii Jean-Claude Gaudin. Niektórzy komentatorzy uważają, że minister zdrowia padła ofiarą „zakrętu w prawo” Nicolasa Sarkozy’ego, który przygotowuje się już do wyborów prezydenckich 2012 roku.
Ten projekt tylko wygląda na absurdalny. W Holandii istnieją specjalne miejsca dla narkomanów, którzy mogą za specjalnym pozwoleniem z nich korzystać. Wszystko odbywa się pod okiem armii. Według pracownika miejscowej policji zmniejszyło to poziom przestępstw spowodowany zażyciem narkotyków, przede wszystkim opiatów (jak heroina), nie zwiększyło to też ilości uzależnionych, chyba tylko najbardziej oderwani naiwni wierzą, że takie miejsca "zachęcą" do dawania sobie w żyłę!
Komisja Europejska (KE), poinformowała w piątek (03.02) o ograniczeniu dostaw gazu przez rosyjski Gazprom. Powodem są mrozy jakie utrzymują się w na wschodzie Europy. Niemieckie koncerny E.ON i RWE skarżą się, że podaż gazu może spaść nawet o 30 proc.
Mądrzy ludzie powiadają, że krowa która dużo ryczy mało mleka daje. Od kilku tygodni przysłowie to można rozważać analizując zmiany na ukraińskiej scenie politycznej, zarówno te zapowiadane, jak i te, które już zostały przeprowadzone.