22 sierpień 2010
-
-
IAR
O przyszłości politycznej Australii zdecyduje prawdopodobnie niewielka grupa niezależnych posłów.

We wczorajszych wyborach parlamentarnych żadne większe ugrupowanie nie zdobyło zdecydowanej większości. O ponowny wybór starała się premier Julia Gillard i jej Partia Pracy.
Ugrupowanie to może liczyć na 72 mandaty; narodowo-liberalni opozycjoniści na 73 miejsca. Do większości parlamentarnej potrzebnych jest 76 mandatów. Premier mówi, że na ostateczny wynik trzeba będzie jeszcze poczekać kilka dni; ale już rozpoczęły się negocjacje z czterema posłami niezależnymi, którzy także weszli do parlamentu. Komentatorzy przypominają, że takiej sytuacji w powojennej historii Australii jeszcze nie było. Kampania wyborcza skupiła się na walce z nielegalną imigracją i podatkami w tym na planowanych opłatach za emisję dwutlenku węgla.