Białoruscy anarchiści: To my zaatakowaliśmy rosyjską ambasadę
( 0 głosów)
IAR
02.09.2010.
Białoruscy anarchiści twierdzą, że to oni wrzucili „koktajle Mołotowa” na teren ambasady rosyjskiej w Mińsku.
REKLAMA
Do incydentu doszło w nocy z 30 na 31 sierpnia. Nieznani sprawcy obrzucili budynek ambasady butelkami z łatwopalną substancją. W wyniku pożaru spłonął jeden z samochodów należących do rosyjskich dyplomatów. Oficjalnie białoruskie władze poszukują sprawców chuligańskiego wybryku, a Rosjanie wspierają te działania udostępniając nagrania z kamer monitorujących teren wokół ambasady. Nieoficjalnie obie strony oskarżają się o prowokację, której autorami mogli być funkcjonariusze służb specjalnych.
Tymczasem na stronach internetowych rosyjskich i białoruskich anarchistów pojawił się krótki film internetowy sugerujący, że sprawcami próby podpalenia ambasady rosyjskiej w Mińsku byli właśnie anarchiści. Na filmie słychać hałasy i widać jak ktoś rzuca płonące butelki. Pojawiają się również informacje sugerujące, że była to akcja białoruskich anarchistów, którzy w ten sposób wsparli swoich kolegów z Rosji walczących o zaprzestanie wycinki lasu w Himkach pod Moskwą. -„Jesteśmy solidarni z naszymi towarzyszami i popieramy metody walki wprost bo władze boją się tylko siły” - głosi oświadczenie opublikowane na stronie internetowej białoruskich anarchistów.
Komisja Europejska (KE), poinformowała w piątek (03.02) o ograniczeniu dostaw gazu przez rosyjski Gazprom. Powodem są mrozy jakie utrzymują się w na wschodzie Europy. Niemieckie koncerny E.ON i RWE skarżą się, że podaż gazu może spaść nawet o 30 proc.
Mądrzy ludzie powiadają, że krowa która dużo ryczy mało mleka daje. Od kilku tygodni przysłowie to można rozważać analizując zmiany na ukraińskiej scenie politycznej, zarówno te zapowiadane, jak i te, które już zostały przeprowadzone.