|
Zwolennicy likwidacji siedziby PE w Strasburgu przygotowują nową petycję |
|
|
|
IAR
|
|
09.09.2010. |
|
Zwolennicy likwidacji siedziby Parlamentu Europejskiego w Strasburgu zwierają szyki. Przygotowują nową petycję dotyczącą przeniesienia działalności europosłów do Brukseli. REKLAMA
Chcą skorzystać z inicjatywy obywatelskiej zapisanej w Traktacie Lizbońskim. Zapisy traktatowe umożliwiają złożenie propozycji legislacyjnej, jeśli petycję podpisze milion obywateli Unii Europejskiej. Szacuje się, że roczne utrzymanie siedziby w Strasburgu kosztuje ponad 200 milionów euro, a deputowani, ich asystenci i pracownicy Parlamentu wyjeżdżają tam tylko 12 razy w roku na 4-dniowe sesje. Likwidacja siedziby w Strasburgu wymaga zmian w unijnym traktacie i co się z tym wiąże - zgody wszystkich krajów. Do tej pory nikt poważnie nie zajął się tym pomysłem z powodu sprzeciwu Francji.
Ekspert brukselskiego Centrum Studiów nad Polityką Europejską Piotr Kaczyński podkreśla jednak, że jeśli taka inicjatywa obywatelska pojawi się, będzie musiała rozpocząć się formalna debata. "Nawet w tak kontrowersyjnej sprawie Komisja Europejska powinna to przekazać właściwym organom czyli unijnym przywódcom" - powiedział Polskiemu Radiu brukselski ekspert. Kosztowna karuzela i obwoźny cyrk - tak mówi się o siedzibie Parlamentu Europejskiego w Strasburgu. Siedzibie, która została wybrana w latach 50., ale ....przypadkowo. Andre Riche, wieloletni korespondent belgijskiej gazety "Le Soir powiedział Polskiemu Radiu, że miał to być Luksemburg, jednak brakowało tam dużej sali plenarnej. "Szukano więc innego miejsca na mapie i wybór padł na budynek Rady Europy w Strasburgu" - dodaje. Wybrano więc to miejsce bo było najbliżej, a nie - jak mówi się obecnie - ze względu na symboliczne pojednanie francusko-niemieckie. To Rada Europy wybrała to miasto jako symbol pojednania. |
|
|