W Pradze demonstrowali związkowcy
W Pradze demonstrowały tysiące związkowców przeciwko zaplanowanej przez rząd 10-procentowej obniżce płac. Protestowali przede wszystkim pracownicy sfery budżetowej.
Od rana demonstranci zjeżdżali do Pragi autobusami z całych Czech. Specjalny pociąg przywiózł też związkowców z Ostrawy. Według nieoficjalnych informacji, liczba protestujących sięgnęła 30 tysięcy. To największy tego typu protest od Aksamitnej Rewolucji 1989 roku. Protestujący przedarli się w południe do gmachu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Położyli tam symboliczne trumny i wieńce.
Protest zorganizował Niezależny Związek Zawodowy Policjantów, a przyłączyli się nauczyciele, lekarze i pielęgniarki, strażacy oraz sędziowie i prokuratorzy, a także artyści i muzycy filharmonii.
Demonstrację potępili politycy koalicji rządzącej. Protestujących poparli opozycyjni komuniści i socjaldemokraci, którzy mają odmienną od rządu koncepcję wprowadzenia koniecznych, niezbędnych wręcz oszczędności w budżecie państwa. Prezydent Vaclav Klaus powiedział, że protesty nic nie załatwią i odleciał do Nowego Jorku na sesję ONZ.


Saulius Skvernelis nowym premierem Litwy