Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Grzegorz Mazurczak: Irak a prawa człowieka


25 październik 2010
A A A

Zbliża się koniec 2010 roku. Można więc pokusić się, wspomagając niekiedy raportami ONZ i organizacji pozarządowych monitorujących przestrzeganie praw człowieka, o zwięzłe podsumowanie tegorocznych dokonań Iraku, głównie w aspekcie przestrzegania tych praw.

Chroniczny stan zagrożenia

Ten duży obszarowo, zróżnicowany etnicznie, 30 milionowy kraj, od lat balansuje na krawędzi samozniszczenia. Interwencja amerykańska nie stała się skutecznym lekarstwem na przeprowadzenie realnej i bezbolesnej demokratyzacji państwa, ani nie uzdrowiła trudnych relacji wewnętrznych, etnicznych i religijnych.

To, co do tej pory scalał reżim Saddama Husajna, zostało skutecznie rozbite a budowanie nowych, stabilnych więzi i nowych zależności polityczno – religijno - etnicznych, mogących utrzymać kraj na powierzchni, nie bardzo się udaje. Zresztą nie bardzo ma kto to wszystko ogarnąć, biorąc pod uwagę chroniczny kryzys polityczny.

Pomimo posiadanego bogactwa, jakim jest ropa naftowa, miliony Irakijczyków nadal borykają się z głębokim ubóstwem, dużym bezrobociem, wszechobecną korupcją, przestępczością a także z powszechnym strachem przed zamachami bombowymi. Z danych ONZ wynika, że 5,6 miliona Irakijczyków żyje poniżej granicy ubóstwa, czyli o 35% więcej niż w okresie sprzed amerykańskiej inwazji z 2003 roku. Fakty te mówią samo za siebie.

Nie będę przytaczał danych mówiących o ilości ofiar cywilnych, które od 2003 r. zginęły lub ucierpiały w wyniku wszelkiego rodzaju zamachów, bombowych lub samobójczych. Jest ich już tysiące. Nadal też wiele zbrojonych grup prawie bezkarnie gwałci podstawowe prawa człowieka porywając, torturując i mordując.

Liczne ataki terrorystyczne organizowane są zarówno przez iracką odnogę Al-Kaidy jak i uzbrojone bojówki sunnickie czy szyickie. Ofiarami ich przestępczych działań są przedstawiciele mniejszości etnicznych, religijnych czy seksualnych, dziennikarze, co aktywniejsze kobiety czy po prostu przypadkowi cywile.

Nieświadome swojej bezsilności państwo

Niezależnie od bezprawnych działań powyższych grup, również samo państwo ma na swoim koncie sporo na sumieniu. Chodzi o nieuzasadnione przetrzymywanie aresztowanych, bez postawienia zarzutów, uzyskiwanie przyznania się do określonych czynów przy pomocy tortur, niesprawiedliwe i nierzetelne postępowania sądowe.

Zbyt często, wręcz beztrosko zapadają wyroki śmierci, po których szybko i potajemne wykonuje się karę śmierci, nie informując o tym nawet rodziny skazanego. Swoją drogą, z tego co wiadomo, na wykonanie egzekucji nadal oczekuje ok. 1100 więźniów. Ilu z nich jest skazanych niewinnie, nigdy się nie dowiemy.

Również i obecne irackie służby bezpieczeństwa niezbyt różnią się od sił byłego reżimu. Tak samo dokonują, i to bezkarnie, wielu naruszeń praw człowieka, wliczając w to bezprawne – bez wyroku sądowego – egzekucje a także stosując nagminnie tortury, gwałty, arbitralne aresztowania i inne zagrażające życiu traktowanie. Tak naprawdę w tej kwestii nic się nie zmieniło.

Amerykańskie grzechy i grzeszki

Mówiąc o nieprawidłowościach firmowanych przez Irakijczyków, nie można zapomnieć, o Amerykanach, którzy w ciągu 7 lat pobytu, zbyt często dawali przykład jak nie należy postępować lub po prostu przymykali oczy na różnego rodzaju nieprawidłowości czy nawet przestępstwa.

Na ich konto można również zaliczyć sporo nagannych czynów, zabójstw dokonywanych na cywilach czy gwałtów. Wojskowy Trybunał USA przeprowadził szereg dochodzeń w sprawach udziału żołnierzy amerykańskich w przestępstwach popełnionych w Iraku od 2003 r., jednak wiele z tych wyczynów nich nigdy nie ujrzy światła dziennego.

Amerykanie zbyt często i zbyt nerwowo otwierali ogień do subiektywnie podejrzanych osób, zabijając niewinnych cywilów. W styczniu zabito kobietę, która z nieznanych powodów nie reagowała na ostrzeżenia a we wrześniu zabito prawdopodobnie chorego umysłowo, który rzucił butem w stronę żołnierzy.

W maju natomiast skazano na dożywocie kolejnego żołnierza amerykańskiego, który w marcu 2006 r. zgwałcił 14 letnią dziewczynkę, zabił jej matkę, ojca oraz 6 letnia siostrę. Trzech jego kolegów, biorących udział w tej zbrodni, już wcześniej skazano na dożywocie.

Kobieta – gorsza strona człowieka

Istotnym problemem Iraku jest specyficzny stosunek, przede wszystkim męskiej części społeczeństwa do kobiet, które zbyt często muszą zmagać się z przemocą i dyskryminacją. Niektóre, szczególnie te bardziej aktywne, stają się celem bezpośrednich ataków uzbrojonych bojówek lub otrzymują groźby ze strony radykalnych ugrupowań, domagających się przestrzegania surowych praw islamu.

Rząd w niewielkim stopniu chroni też kobiety przed ich własnymi rodzinami. Chodzi tu przede wszystkim o tzw. zabójstwa honorowe, które z honorem mają niewiele wspólnego. Duża jest również presja społeczna, by kobiety nie brały udziału w życiu politycznym i społecznym.

Na przykład w listopadzie 2009 r. niezidentyfikowany mężczyzna ciężko zranił Safę Abd al-Amir al-Khafajj, dyrektorkę szkoły dla dziewcząt w jednej z dzielnic Bagdadu. Atak nastąpił zaraz po tym, jak kobieta ogłosiła zamiar wzięcia udziału w wyborach z ramienia Komunistycznej Partii Iraku. Podobnych przypadków jest więcej.

Te, które przetrzymywane są w więzieniach i innych miejscach odosobnienia, nie mogą liczyć na ochronę administracji więziennej. Są permanentnie gwałcone i upokarzane. Fakty te potwierdziła nawet specjalna komisja parlamentarna ds. praw człowieka, która w maju wizytowała więzienie w al-Kadhimiys. Jednak oprócz przyjęcia do wiadomości tych znanych od lat faktów, komisja nic w tej sprawie nie uczyniła.

Migracja znaczy bezradność

Dużym problemem kraju są też migracje Irakijczyków. Setki tysięcy, z powodu działań wojennych albo zwykłego braku poczucia bezpieczeństwa musiało wyjechać do Syrii, Jordanii, Libanu, Turcji lub innych państw, a co najmniej 1,5 mln zostało zmuszonych do przesiedlenia się wewnątrz Iraku.

Pomimo że w 2009 r. około 200 tys. osób powróciło do kraju, licząc na jego stabilizację i wzrost bezpieczeństwa, to jednak zastało tu nowe wyzwania związane z prozaicznym brakiem miejsca do zamieszkania. Ich domy w międzyczasie ulegały zniszczeniu lub rozgrabieniu a te które ocalały, zostały zasiedlone nowymi, często dzikimi lokatorami.

Poważnym problemem dużej części społeczeństwa irackiego, włączając w to migrantów, jest też brak wystarczającej ilości wody, pożywienia i energii. Tej skali problemu nie było nawet podczas sankcji nałożonych przez ONZ na reżim Saddama Husajna po 1991 roku.


KURDYSTAN – LEPSZA STRONA IRAKU

Osobnym tematem, jednak bardzo związanym z iracką rzeczywistością, jest region Kurdystanu. Napisałem do tej pory wiele pozytywnych słów na temat kurdyjskiej autonomii i samych Kurdów, którzy w pełni zasługują na szacunek za konsekwentne dążenie do politycznego i gospodarczego celu, jednak tym razem muszę zauważyć nieco ciemniejsze strony tego autonomicznego organizmu.

Ciągle niewygodne prawa człowieka

Przede wszystkim w tym roku zostały zgłoszone, chociażby w dorocznym raporcie Amnesty International, nowe nadużycia w kwestii praw człowieka. Wprawdzie w kwietniu tego roku premier rządu kurdyjskiego Nechirvan Barzani oświadczył wizytującej Kurdystan delegacji AI, że osobiście poinstruował służbę bezpieczeństwa zwaną tu Asaish oraz inne instytucje porządku publicznego, aby działały, mając na względzie prawa człowieka, to jednak w rzeczywistości za instrukcją niekoniecznie poszła jej realizacja.

Bowiem jak wiadomo, w Kurdystanie ciągle można się doliczyć co najmniej dziewięciu aresztowanych, którzy przetrzymywani są bez postawienia im zarzutów czy rozpoczęcia procesu. Przykładem takich arbitralnych zatrzymań jest przypadek Walida Yunisa Ahmeda, członka mniejszości turkmeńskiej, który został aresztowany w lutym 2000 roku, torturowany a następnie przetrzymywany aż dziewięć lat w odosobnieniu, bez rozpoczętego procesu w jego sprawie.

Premier, na spotkaniu z delegacja AI wyszczególnił też środki, jakie zostały podjęte przez państwo, aby zwalczać wspomniane już wcześniej zabójstwa honorowe i inne akty przemocy wobec kobiet, a także bezprawne działania służb bezpieczeństwa. Jednak i tu, pomimo dużo większego zainteresowania władz kurdyjskich prawami człowieka niż ma to miejsce we właściwym Iraku, nadal rejestrowano przypadki zarówno zabójstw honorowych jak i arbitralnych aresztowań.

Kobiety – zabójcza tradycja

Niestety, nawet w tym dążącym do demokratycznych standardów kraju, ciągle utrzymuje się, podobnie jak w całym regionie, wstydliwie wysoki poziom przemocy wobec kobiet, w tym niestety notuje się nie tak znowu rzadkie przypadki wspominanych już wcześniej zabójstw honorowych, dokonywanych przez krewnych kobiet.

Dla przykładu, w październiku, we wsi Qadafari, leżącej w pobliżu miasta Suleymanija, znaleziono zwłoki Jian Ali Abdel Qadar. Leżały po prostu w pobliżu jej rodzinnego domu. Kobieta już wcześniej zgłaszała, że jest ofiarą przemocy ze strony rodziny i już w lipcu szukała schronienia w specjalnym azylu dla kobiet w Suleymaniji.

Jian wróciła jednak do domu po tym, jak rodzina zapewniła ją, że będzie tam bezpieczna. Kobieta uwierzyła i opłaciła swoją wiarę tragiczną śmiercią. Krewni, którzy dokonali tego haniebnego czynu, w tym jej ojciec, zostali zatrzymani jako podejrzani w sprawie jej morderstwa, jednak wiadomo, że ani kara za takie czyny zwykle nie jest zbyt wysoka, ani potępienie społeczne takich zachowań jest bliskie zeru.

Właśnie takie przypadki uświadamiają, jak długą drogę musi jeszcze przebyć ten ambitny kraj, by faktycznie zbliżyć się do standardów, o których jego elity polityczne tak często mówią.

Służby wszędzie są takie same

Odnotowano też oskarżenia o stosowanie tortur i innych form złego traktowania zatrzymanych, szczególnie przez agencje Parastin i Zayari, odpowiednio służby bezpieczeństwa Demokratycznej Partii Kurdystanu oraz Patriotycznej Unii Kurdystanu, które niepodzielnie rządzą tu od lat.

Kurdystan jest też miejscem zbyt częstego występowania tajemniczych incydentów czy wręcz ataków kierowanych wobec aktywistów Ruchu na Rzecz Zmian, zwanego też Listą Zmian (Change List) z siedzibą w Erbilu oraz niezależnych dziennikarzy. Byli oni adresatami gróźb, zastraszania a w niektórych przypadkach również czynnej przemocy, przede wszystkim za krytykowanie autonomicznego rządu kurdyjskiego oraz niektórych wyższych urzędników.

Pomimo wprowadzenia dużo większej niż miało to miejsce kiedykolwiek w historii, wolności prasy, w 2008 roku, dziennikarze pracujący dla niezależnych mediów byli prześladowani, wydaje się, że z czysto politycznych powodów. Niektórzy z nich byli po prostu napadani i bici przez tajemniczych cywilów. Wszystko wskazuje na to, że sprawcami tych ataków byli dający się już poznać od tej strony, funkcjonariusze Parastin lub Zanyari.

Na poparcie występowania takich zdarzeń można przywołać chociażby przykład Nabaza Gorana, wydawcy niezależnego magazynu „Jihan”, który w październiku został zaatakowany przez trzech zamaskowanych mężczyzn przed biurem tej gazety w Erbilu.

Epilog

Jak widać z powyższego, Irak ciągle stoi w miejscu lub ciągle jest na początku drogi do szeroko pojętej normalności. Poszanowanie praw człowieka tradycyjnie nie cieszy się tu zbytnim poważaniem i gdyby nie presja międzynarodowa, włączając w to aktywność ONZ i NGO w tym względzie, nikt tym tematem tu by się nie zajmował.

Wydaje się jednak, że ciągłe akcentowanie potrzeby zmian mentalności, głównie wśród elit politycznych, jest jedyną drogą doprowadzenia Iraku do celu, jaki pierwotnie założyli sobie - i nie osiągnęli - Amerykanie, wchodząc do tego kraju w 2003 r. Jasne jest bowiem, że proces demokratyzacji, bez przestrzegania praw człowieka, jest po prostu niemożliwy.