Hanna Rogowska: Wikileaks - jaki obraz Europy wyłania po dyplomatycznym 11 września?
-
Hanna Rogowska
Rozczarowany systemem 23-letni pracownik amerykańskiej armii w połączeniu z demaskatorskim portalem Wikileaks spowodowały największy i najbardziej fascynujący kryzys w historii światowej dyplomacji. Opublikowane w ubiegłym tygodniu tajne dyplomatyczne depesze administracji Obamy przez Wikileaks ośmieszyły amerykańską dyplomację i wywołały oburzenie na całym świecie. Publikacja tajnej dokumentacji poważnie może wpłynąć na stosunki pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Europą .
Cynizm, finezja stylu i uszczypliwe komentarze charakteryzują wiadomości wymieniane przez wysoko postawionych urzędników. Choć w dużej części mało kontrowersyjne, w odróżnieniu od poprzednich wycieków informacji amerykańskiego rządu, ujawnianie niewybrednych depesz porównywalne jest do wybuchu dyplomatycznej bomby atomowej. Po ujawnieniu informacji stało się jasne, że Stany Zjednoczone widzą Europę w dość niekorzystnym świetle.
Opublikowane między innymi na łamach "Guardian'a" dokumenty nie były z pewnością najprzyjemniejszą lekturą dla brytyjskiego premiera Davida Camerona. Z dyplomatycznych depesz wyłania się bowiem obraz polityka, który nie jest zbytnio poważany w Waszyngtonie. Stany Zjednoczone były rozbawione brytyjską "paranoją" dotyczącą chęci utrzymania specjalnej więzi pomiędzy Wielką Brytanią a USA.
Amerykańscy dyplomaci w dość nieprzychylny sposób komentowali inne głowy europejskich państw. Niezbyt pochlebne recenzje dostała niemiecka kanclerz Angela Merkel. Z ujawnionych dokumentów wynika, że jeszcze w 2009 roku Merkel określana była jako "teflonowa" i przedstawiona została jako osoba mało kreatywna, która nie lubi podejmować ryzyka. Z dyplomatycznej korespondencji wynika, że Stany Zjednoczone uważały ją za najważniejszą z europejskich przywódców, bo jako jedyna całkiem nieźle prezentowała się na tle słabej reszty europejskich liderów. Sam Sarkozy został ochrzczony przez administracje Obamy mianem nagiego cesarza i odebrany przez amerykańskich dyplomatów jako "gruboskórny"i "władczy".
Frustracje w Europie dotyczące blokowania tureckiego członkostwa w Unii Europejskiej przez Francję i Austrię również zostały odzwierciedlone w tajnej korespondencji. W jednej z depesz wyszczególniono specjalną krytykę Nikolasa Sarkozy'ego. W notatce pomiędzy amerykańskimi i tureckimi ambasadami określony jest on jako odpowiedzialny za pogłębianie kulturowego podziału pomiędzy chrześcijańską Europą i muzułmańskim światem.
Amerykańskim urzędnikom na pewno nie można zarzucić braku zdolności słowotwórczych i kreatywności z jaką wyrażali się o niektórych głowach państw europejskich. Wiele depesz administracji dotyczyło Rosji, którą określono jako skorumpowaną, autokratyczną i skupioną wokół rządów Władimira Putina. W depeszach Putin określany jest jako "samiec alfa" i "Batman" a Miedwiediew porównany jest do jego mniej znaczącego pomocnika "Robina".
W ubiegłym tygodniu Brytyjski dziennik "Guardian" pisał o jednej z depesz ambasady USA w Madrycie, w której Rosja została określona przez hiszpańskiego specjalistę ds. przestępczości zorganizowanej Jose Grindę Gonzalesa jako "dosłownie państwo mafijne". Według eksperta skład skorumpowanej autokracji wchodzą rosyjscy urzędnicy państwowi, oligarchowie i przestępczość zorganizowana.
Amerykańscy dyplomaci zaniepokojeni byli również bliską zażyłością Silvo Berlusconiego i Władimira Putina. Dyplomaci mówią o wymienianiu drogich prezentów, wspólnych imprezach i podejrzanych inwestycjach. Berlusconi określony został mianem "rzecznika" Putina. Pełne depesze z amerykańskiej ambasady w Rzymie ujawnione przez WikiLeaks nasiliły krytykę Berlusconiego, którego reputacja i tak już bardzo ucierpiała przez niezliczone skandale. Z niepokojem mówiono też o znaczącej pozycji włoskiego koncernu energetycznego ENI i sugerowano, że Berlusconi mógł czerpać korzyści z energetycznych układów z Rosją.
O ujawnieniu tajnych informacji przez portal Wikileaks wiele krajów europejskich wiedziało jeszcze przed ich przeciekiem do opinii publicznej. Rzecznik Pentagonu Bryan Whitman określił publikacje tajnych informacji, jako "bezmyślne i niebezpieczne". Choć w ustach wielu europejskich polityków pojawia się zdecydowany niesmak, reakcje Europy są nadal raczej stonowane.
Londyn zachowuje dyplomatyczny dystans do publikacji WikiLeaks. Z ostrożnością o depeszach wypowiedziała się również Moskwa krytykując jedynie amerykański cynizm. Zdaniem ekspertów na prawdziwy bilans tych publikacji trzeba będzie poczekać.
Jak określił brytyjski "Economist" "Ameryka nie potrafi chronić swoich i cudzych sekretów. Jak na razie ujawniona została tylko część tajnych dokumentów. Jak powiedział David Leigh z "Guardian'a" ujawnianie tajnych informacji dopiero się zaczęło. Teraz to portal Wikileaks i jego zwierzchnicy regulują ilość i jakość nowych informacji.


Politycy chwalą, rolnicy ganią. Umowa Unii Europejskiej z Australią wzbudza kontrowersje
Holandia chce się zbroić, ale bez unijnych planów
Europejscy rolnicy mierzą się z wieloma problemami
Zatrzymanie imigracji przez Tunezję to nie tylko koszt finansowy