Amerykański ambasador w Libii wezwany do Waszyngtonu
Amerykański ambasador w Libii, Gene Cretez wrócił ostatnio do stolicy Stanów Zjednoczonych na specjalną prośbę sekretarz stanu Hillary Clinton. Powodem jego podróży do Waszyngtonu stały się, opublikowane ostatnio przez portal wikileaks, dokumenty mogące mieć negatywny wpływ na stosunki amerykańsko-libijskie. Data powrotu ambasadora pozostaje nieznana.
Konsultacje z sekretarz stanu dotyczyć będą nie tylko problemu stworzonego przez wyciek informacji. Inne ważne sprawy, które będą omawiane podczas tego spotkania to przyszłość bilateralnych stosunków na linii Waszyngton-Trypolis oraz rozwój regionalny wspomagany przez amerykańskie pieniądze. Rzecznik departamentu stanu nie ujawnił jednak żadnych szczegółów dotyczących tych dwóch kwestii.
Opublikowane niedawno przez serwis wikileaks, tajne depesze przesyłane z amerykańskiej ambasady w Libii stawiają władze tego kraju w bardzo złym świetle. Według większości amerykańskich ekspertów spowodują one pogorszenie się stosunków z państwem rządzonym przez Muammara Kadafiego. Na razie libijskie media milczą na temat ujawionych informacji.
Według jednej z tych depesz libijski lider spowodował panikę wśród amerykańskiej administracji zwlekając z oddaniem materiałów radioaktywnych Rosji. Wywołało to wiele krytycznych i nieprzychylnych Kadafiemu komentarzy.
Źródło:
middle-east-online.com, reauters.com



Amerykańska ambasada na Kubie ponownie otwarta