Vladimir Wolff: Stalowa Kurtyna
Książka Vladimira Wolffa pod tytułem „Stalowa Kurtyna” wydana przez wydawnictwo WarBook może być zaliczona do gatunku political-fiction. Ten rodzaj literatury zyskał sobie popularność na całym świecie za sprawą Toma Clanciego. Jednakże książka Wolffa bliższa jest realiom polskiego czytelnika. Autor, historyk zajmujący się głównie Rosją i Niemcami, nakreślił w swojej książce hipotetyczny konflikt, w którym to Białoruś atakuje Polskę.
Wolff rozpoczyna swoją opowieść powoli i spokojnie. Czytelnik nie doświadczy tutaj trzęsienia ziemi, jak u Hitchcocka. Na początku powieści poznajemy, młodego polskiego chłopaka, który dopiero co dostał się do elitarnej jednostki 1 Pułku Specjalnego Komandosów z Lublińca. W tym samym czasie dochodzi do niewielkiego wybuchu w białoruskiej elektrowni. Ten mało znaczący incydent staje się impulsem do zrodzenia się w głowie Aleksandra Łukaszenki planu ataku na Warszawę. Autor dokładnie nakreśla przyczyny rozpoczęcia akcji „Stalowa kurtyna”, czyli inwazji białoruskich wojsk na Polskę w celu zdobycia Warszawy i Łodzi. Wolff w bardzo ciekawy sposób opisuje, działanie białoruskiego Speccnazzu na polskim terytorium. Siły specjalne Łukaszenki bardzo często wykorzystując typową wschodnioeuropejską cechę, jaką jest skłonność do przyjmowania łapówek, czynią ogromne szkody w polskiej infrastrukturze jeszcze przez rozpoczęciem konwencjonalnych działań. Pierwszy etap wojny jest oczywiście zaskoczeniem dla wojsk Rzeczpospolitej i mimo bohaterstwa i szaleńczej odwagi staje się pasmem klęsk. Jednak później sytuacja ulega zmianie.
Wielka zaletą książki Wolffa jest realizm nakreślonego starcia. Opisy jednostek i ich działania wydają się być wzięte żywcem z map sztabowych. Przy czym autor pisząc o walkach używa dość lekkiego i zrozumiałego dla każdego języka. Zresztą całą książką jest w ten sposób napisana, nadając się świetnie do czytania do poduszki. Wolff nie przesadza również z natłokiem informacji oraz nazwisk, a nawet, jeżeli czytelnik zagubi się w imionach poszczególnych postaci, może w każdej chwili sięgnąć po spis najważniejszych aktorów dramatu. Ten znajduje się na samym początku książki, znacznie ułatwiając lekturę i czyniąc ją przyjemniejszą. Kolejnym atutem tej pozycji, jest bardzo dobre zobrazowanie skali makro i mikro konfliktu. Wolff bardzo dobrze radzi sobie opisując walki między dużymi jednostkami wojsk białoruskich i polskich, jak również doskonale obrazuje losy poszczególnych bohaterów. Polscy żołnierze w „Stalowej Kurtynie” pokazani są aż nadto pozytywnie, jako mili, pomocni, bohaterscy, nie ma wśród nich żadnej czarnej owcy. Oczywiście obraz polityków jest diametralnie różny. W książce to oni są współodpowiedzialni za kryzys polskiego wojska. Okazują się tchórzliwi w obliczu konfliktu. Białoruscy żołnierze, co może zaskakiwać, wcale nie są uosobieniem zła. Oczywiście większość generałów oraz sam Łukaszenko są opisani bardzo negatywnie, to jednak zwykli szeregowcy wydają się być zwykłymi ofiarami dyktatorskiej polityki prowadzonej przez autokratę z Mińska.
Książka Wolffa nie jest pozbawiona słabych punktów. Rzeczą, która dla mnie jest najsłabsza w tej powieści jest jej otoczka polityczna, a raczej jej brak. Autor skupił się na opisie samego konfliktu, pomijając grę państw na arenie międzynarodowej. Wolff tylko wspomina o amerykańskiej i węgierskiej pomocy dla walczących Polaków. Brak bardziej szczegółowych opisów reakcji NATO czy Unii Europejskiej. Co więcej autor nie wspomniał w ogóle o państwach bałtyckich czy Ukrainie. W szczególności trudno mi sobie wyobrazić, żeby Litwa, Łotwa i Estonia nie podjęły żadnej kontrakcji przeciwko Białorusi, nie tylko wypełniając natowskie zobowiązania, co bardziej dbając o własną pozycję w regionie. Inną wadą, która może przeszkadzać w czytaniu książki jest brak pokazania grozy wojny. Niby autor stara się ją zobrazować, jednak ukazanie tragedii cywilów oraz cierpienia głównych bohaterów nie wychodzi mu zbyt dobrze. Również zakończenie było dla mnie trochę rozczarowujące. Sprawia wrażenia dopisanego na siłę.
Podsumowując, książka Vladimira Wolffa jest bardzo interesującą pozycją dla wszystkich osób zainteresowanych historią oraz obecną sytuację polityczną. Porusza bardzo ciekawy z perspektywy polskiego czytelnika temat. Autor w bardzo przejrzysty i lekki sposób opisuje działania wojenne jak i perypetie bohaterów książki. Jego praca jest czymś w rodzaju XIX wiecznej polskiej literatury pisanej ku pokrzepieniu serc. Oczywiście, autorowi daleko do geniuszu Henryka Sienkiewicza. Mimo, iż jest to książka typowo rozrywkowa płynie z jej jednak bardzo ważny morał. Polacy nie powinni zapomnieć lekcji z września 1939 roku, sojusze są bardzo ważne i istotne, jednakże często zawodzą. W książce jest to bardzo dobrze ukazane, jak państwa uznane za przyjazne kalkulują czy pomóc Polsce czy też nie, mimo traktatowych zobowiązań.



"Laboratorium Palestyna. Jak Izrael eksportuje technologię przemocy na cały świat" - Antony Loewenstein
"Inna strona świata" – Wojciech Jagielski
"Odurzeni. Naziści, CIA i sekretna historia psychodelików" - Norman Ohler
"Kissinger" - Walter Isaacson