|
Ostatnie wybory odbyły się w Jordanii cztery miesiące temu. Nie przyniosły większej zmiany. Powróciło nowe - nowym premierem został „stary” premier Samir Rigai. Jednak kiedy demonstranci wyszli na ulice w Tunezji, a później Kairze widmo rewolucji zaczęło krążyć i nad Ammanem. Na ulice stolicy wyszło tysiące demonstrantów domagających się zmian i ustąpienia premiera Rigaiego. REKLAMA
Już 1 lutego Abdullah II zdymisjonował cały gabinet Rigaiego i nominował na stanowisko premiera Maroufa al-Bakhitiego. Był on ambasadorem w Turcji i Izraelu, jednak o nominacji na stanowisko zadecydowały nie umiejętności dyplomatyczne, lecz wojskowe. Bakhiti, który kształcił się między innymi w King’s College w Londynie, przeszedł w stan spoczynku jako generał major.
Nominacja generała jest jasnym znakiem dla opozycji, że rząd nie zawaha się użyć siły wobec demonstrantów. Tak czynił już wielokrotnie. W ciągu ostatnich kilku lat wojsko i siły rządowe regularnie tłumiły demonstracje na południu kraju – w Ma’an, Karak i Dhiban. Przyczyną niezadowolenia bynajmniej nie był brak wolności politycznej, ale bieda i bezrobocie. Teraz wśród postulatów demonstrantów znalazły się żądania ograniczenia władzy króla i wprowadzenia poprawek do konstytucji.
W tej niespokojnej atmosferze Bakhiti przystąpił do formowania nowego rządu już drugiego lutego. Przed nowym premierem zostało postawione zadanie „przeprowadzenia szybkich i konkretnych reform politycznych”. Pomimo zaproszenia do udziału w rządach Bractwa Muzułmańskiego - odrzuciło ono propozycję premiera. „Domagamy się rządu wybranego przez większość parlamentarną, a nie wyznaczonego przez króla”, powiedział przywódca Bractwa Zaki Bani Ersheid.
Król nadal wyznacza premiera, a większość parlamentarną udaje się pozyskać za pomocą skomplikowanej i kontrowersyjnej ordynacji wyborczej.
W rękach króla znajduje się niezwykle ważny instrument – armia. Armia, która jest niezwykle lojalna wobec niego. Złożona jest w całości z Beduinów, podpory monarchii. Abdullah II, który nie wahał się użyć siły wobec mieszkańców południa kraju, nie będzie tego czynił również wobec opozycji i Palestyńczyków. Stu tysięczna armia, z dużym doświadczeniem jest argumentem niezwykle mocnym. Zwłaszcza teraz monarchia może nie obawiać się zbyt stanowczego potępienia jeżeli zdecyduje się na rozwiązanie siłowe.
Drugi Egipt?
Czy w Jordanii dojdzie do podobnych zmian jak w Tunezji i Egipcie? „Egipt to Egipt” jak uważa Oded Eran z dziennika Haaretz. Sytuacja polityczna w Jordanii jest inna. Około 70 proc. mieszkańców Jordanii jest z pochodzenia Palestyńczykami. Są politycznie zmarginalizowani. Przykładem może być, że jedynie 20 proc. miejsc w parlamencie przypada Palestyńczykom. Wśród niemal wszystkich opcji politycznych (poza Palestyńczykami, chociaż i tutaj są wyjątki) panuje consensus – ten stan ma trwać. Obalenie monarchii jest postawione na równi z przejęciem władzy w kraju przez Palestyńczyków.
Dlatego nikt bezpośrednio nie krytykuje króla. Można dodać, że za taką krytykę można trafić do więzienia. Obiektem ataku stała się jego małżonka. To że jest Palestynką z pochodzenia ułatwiło atak. Nadszedł on ze strony podpory monarchii – jordańskich Beduinów ze Wschodniego Brzegu Jordanu.
Ten bezprecedensowy w dziejach monarchii „atak” miał miejsce 8 lutego. 36 przywódców plemiennych wystosowało do króla petycję, w której krytykują niegospodarność królowej i jej mieszanie się do polityki. Królowa, która jest aktywna w życiu publicznym kraju, jest obiektem niechęci zdecydowanej większości jordańskich polityków. Uważają oni, że faworyzuje Palestyńczyków, co według autorów listu, może stanowić podstawę odmowy tzw. „prawa do powrotu” przez Izrael.
„Zlekceważenie naszego stanowiska doprowadzi nas do tego co wydarzyło się w Tunisie i Egipcie i do tego co wydarzy się w innych krajach arabskich”, możemy przeczytać w liście. Nowy premier już po tygodniu od nominacji utworzył nowy rząd i przejął władzę. Sytuacja jest dynamiczna, czy Jordania stanie się drugim Egiptem? Czas pokaże. Niemniej w tym świetle nominacja Bakhitiego jest wydarzeniem ważnym – jeżeli generał nie uspokoi kraju drogą reform politycznych, to uciszy go za pomocą siły. Warto przeczytać: http://www.haaretz.com/print-edition/opinion/is-jordan-next-1.341727 http://www.haaretz.com/news/international/jordan-tribes-threaten-revolution-over-country-s-palestinian-queen-rania-1.342072 http://www.jpost.com/MiddleEast/Article.aspx?id=207531 http://www.jpost.com/Opinion/Editorials/Article.aspx?id=206286 |