Grzegorz Mazurczak: Granice sztuki
Władze Malezji nie wydały zgody na planowany tu od dawna i mający odbyć się w piątek (18.02) koncert wybitnego piosenkarza irańskiego, Mohsena Namjoo.
Cenzura, monitorująca wszelkie występy zagranicznych artystów w Malezji, nie wyraziła zgody na koncert, ponieważ wydało się, że w 2009 r. irański sąd skazał Namjoo za ośmieszanie i lekceważenie świętości religijnych w jednym ze swoich utworów, poprzez niewłaściwe używanie wersetów z Koranu.
Faktycznie, dwa lata temu irański sąd zaocznie skazał piosenkarza na pięć lat więzienia po tym, jak jego utwór wyciekł z sieci. Namjoo wprawdzie przeprosił publicznie za ten incydent, ale i tak został oskarżony i skazany za obrazę Koranu. Artysta nie został zatrzymany tylko dlatego, że w tym czasie przebywał w Austrii.
Cenzorzy malezyjscy stwierdzili, że jeśli piosenkarz już raz obraził islam, taka sytuacja mogłaby się znowu powtórzyć. A to z kolei mogłoby wywołać niezadowolenie tutejszej społeczności muzułmańskiej. Zatem bezpieczniejsze dla wszystkich będzie zrezygnowanie z planowanych występów kontrowersyjnego artysty.
Piosenkarz, który chcąc nie chcąc, osiadł na stałe w USA, nie czuje się jednak winny całego malezyjskiego zamieszania. Nie zamierza też nikogo ponownie przepraszać, podkreślając, że jego piosenka nigdy nie była przeznaczona do rozpowszechniania.
Namjoo, wirtuoz sitary i gitary, znany jest miłośnikom muzyki orientalnej z emocjonalnego wykonywania tradycyjnych perskich pieśni ludowych, w które wplata klasyczną poezję, często o zabarwieniu satyrycznym.
Lubi też i wykorzystuje w swojej twórczości inne gatunki i style muzyczne, jak chociażby blues i rock. W ostatnich latach z powodzeniem występował w Stanach Zjednoczonych, odnosząc tam niemałe sukcesy. Opiniotwórczy New York Times nazwał go nawet irańskim Bobem Dylanem.
Nie od dzisiaj wiadomo, że świat muzułmański nie jest tolerancyjny dla artystów. Przynajmniej tych, którzy nie stosują się do zasad i wychodzą poza ustalone granice. Nawet talent i sława nie mogą być usprawiedliwieniem dla „ekscesów”, przez które cierpi prawdziwa wiara.
Teokraci irańscy nie mają poczucia humoru. Ta cecha jest już powszechnie znana. Jednak teraz, dołączyła do nich Malezja, gdzie muzułmanie stanowią niecałe 60% populacji. To jednak wystarcza, by wyroki sądów irańskich miały realny wpływ na życie kulturalne odległej monarchii.



Jak Andaluzja stała się prawicowa
Pragmatyzm wygrywa w amerykańsko-chińskich relacjach
Trudne zadanie Rumena Radewa
Péter Magyar wzbudza pierwsze kontrowersje