Indyjskie władze oczyściły XVII Karmapę z podejrzeń o współpracę z Chinami
-
IAR
Przedstawiciele resortu spraw wewnętrznych Indii potwierdzili, że XVII Karmapa, jeden z najważniejszych przywódców religijnych buddyzmu tybetańskiego, nie jest chińskim szpiegiem.
Karmapa od dziesiąciu lat przebywa na wychodźstwie w Indiach, a odnalezienie w jego klasztorze znacznych sum pieniędzy, w tym chińskich juanów, zapoczątkowało spekulacje, iż może on mieć niejasne kontakty z Pekinem.Informacje pochodzące z ministerstwa spraw wewnętrznych Indii wskazują, że władze oczyściły XVII Karmapę z podejrzeń o współpracę z Chinami. Jednocześnie potwierdziły, iż pieniądze odnalezione w klasztorze Karmapy pochodzą z ofiar przekazywanych duchownemu przez buddystów z całego świata.
Przedstawiciele Karmapy już w chwili odnalezienia tych pieniędzy informowali, że właśnie darowizny są źródłem ich pochodzenia. "Ci wierni, którzy przybywają do Dharamsali z różnych krajów składają Karmapie ofiary." - wyjaśniał rzecznik Karmapy, Karma Topden. Podkreślał, jak życzliwy Indiom jest tybetański duchowny. "On jest bardzo wdzięczny władzom i społeczeństwu Indii za przyznanie mu statusu uchodźcy. Nigdy i niczego nie zrobił przeciw interesom Indii."
Władze indyjskie oczyszczając Karmapę z zarzutów zaleciły jednocześnie jego współpracownikom przestrzeganie indyjskiego prawa dewizowego, które mogło zostać przez nich naruszone.


Sydney: terrorysta przetrzymywał zakładników w kawiarni, dwie osoby zginęły