Adam Balcer: Jaśminowa demokracja
-
Adam Balcer, demosEUROPA - Centrum Strategii Europejskiej
Jaśminowa rewolucja w Tunezji i powstanie ludowe w Egipcie brutalnie unaoczniły, że polityka UE wobec świata arabskiego potrzebuje jak najszybciej zmiany paradygmatu z stabilizacyjnego na demokratyczny, gdyż ten pierwszy przynosi skutki odwrotne od zamierzonych i nie nadąża za dynamiką zmian w Południowym Sąsiedztwie.Jednak, skuteczne wsparcie demokratyzacji naszych południowych sąsiadów zależy od stworzenia całościowej agendy modernizacyjnej i politycznej, uwzględniającej specyfikę świata islamu oraz każdego kraju arabskiego. Bez takiej agendy zakorzenienie formy demokracji w świecie arabskim będzie niezwykle trudne.
Tunisami -jak w świecie arabskim nazwano efekt domina wywołany przez rewolucję w Tunezji- zaskoczyła UE. To zaskoczenie wynikało z jej samozadowolenia opartego na przekonaniu, że polityczne status quo na południu (autorytaryzm) może trwać przez dekady. Nieco przejaskrawiając, można uznać, że hasło „ po pierwsze stabilizacja” stało się mottem unijnej polityki sąsiedztwa na Południu, niestety w efekcie prowadząc do akceptacji zasady „cel uświęca środki”.
Poparcie UE dla stabilizacji w świecie arabskim jest ściśle związane z lękiem przed wolnością czyli jego ewentualną demokratyzacją postrzeganą przede wszystkim, jako potencjalne zagrożenie. Wolne wybory miałyby doprowadzić do władzy antyzachodnich islamistów uważanych za niemal jednolitą masę radykałów. Rewolucja w Tunezji unaoczniła jednak, że stabilizacja na południu jest pozorna i na dłuższą metę nie do utrzymania. Nawet przejęcie władzy w Tunezji przez kolejnego satrapę nie zapobiegnie scenariuszowi erupcji niezadowolenia społecznego na wielką skalę- prędzej czy później- w kolejnym państwie arabskim.
Z perspektywy UE najważniejszą lekcją płynącą z ostatnich wydarzeń jest bankructwo autorytarnej modernizacji w świecie arabskim. Pomimo pewnych sukcesów długoterminowo jest ona jednak nieskuteczna, nie rozwiązując strukturalnych problemów państw arabskich. Co więcej, może ona przynieść skutki odwrotne od zamierzonych. Autorytarne reżimy niszczą bowiem opozycję nie zakorzenioną w islamie, radykalizują islamistów oraz pogłębiają frustrację niezadowolonych mas społecznych. Bezdyskusyjnie poszerzenie zakresu wolności wzmocni legitymizację władz, stworzy wentyl bezpieczeństwa dla niezadowolenia społecznego i rozmiękczy radykałów włączając ich w proces polityczny.
Warto jednak pamiętać, że diabeł tkwi w szczegółach. Strach Europy przed zawłaszczeniem demokracji przez radykalnych, totalitarnych islamistów nie jest zupełnie bezpodstawny. Dlatego kluczowe znaczenie dla powodzenia demokratyzacji ma równoczesne stworzenie dla niej sprzyjających warunków społecznych, gospodarczych i politycznych, czyli upraszczając skuteczna modernizacja. Dlatego także ważne jest znalezienie przez UE trafnych odpowiedzi na dwa fundamentalne pytania:
• dlaczego południowi sąsiedzi mają tak poważne problemy z demokratyzacją oraz modernizacją?
• Jaka powinna być nowa strategia UE dla Morza Śródziemnego?
Arabskie pięty achillesowe
Świat arabski jest niezwykle zróżnicowany. Katar, będący najbogatszym państwem na świecie (PKB per capita w sile nabywczej blisko 90 tys. USD) jest ponad 40 krotnie bogatszy od bardzo biednych państw arabskim (Jemen, Mauretania, Sudan). Nacjonalistyczne republiki koegzystują z fundamentalistycznymi monarchiami. Bogate szejkanaty Zatoki znajdują się na wysokich pozycjach w rankingach wolności gospodarczej (dane za Doing Business, Index of Economic Freedom opracowany przez Hertiage Foundation i Wall Street Journal) oraz charakteryzują się nierzadko poziomem korupcji nie odbiegającym od państw Europy Zachodniej (dane za Transparency International) i niskim poziomem analfabetyzmu.
Z drugiej strony gospodarki państw Zatoki Perskiej są „monotematyczne” (ropa, gaz i od niedawna sektor finansowy) i w efekcie mało konkurencyjne i innowacyjne. Powierzchowność ich bogactwa pokazują znacznie gorszy współczynnik rozwoju ludzkiego (Human Development Index opracowywany od dekad przez ONZ) w porównaniu z krajami zachodnimi posiadający identyczny dochód narodowy na głowę. Zupełnie inne są kraje arabskie położone nad Morzem Śródziemnym. W zdecydowanej większości biedne i bardzo skorumpowane, charakteryzujące się ograniczoną wolnością gospodarczą. W niektórych z nich występuje wysoki poziom analfabetyzmu. Bardzo poważne są także w świecie arabskim różnice światopoglądowe. Zdecydowanie najbardziej liberalni są muzułmanie z Libanu. Natomiast na drugim biegunie znajdują się Saudowie, zaś w przypadku basenu Morza Śródziemnego Egipcjanie.
W badaniach przeprowadzonych w 2010 r. przez Pew Research Centre blisko 85% egipskich muzułmanów poparło idee: legalizacji kary śmierci za apostazję islamu oraz kamieniowania cudzołożnic. Dla porównania wśród libańskich muzułmanów pierwszy pomysł poparło jedynie 5% natomiast drugi ponad 20%. Pomiędzy tymi dwoma skrajnościami mamy szeroki wachlarz różnych światopoglądów. Do Libanu najbliżej jest Tunezji oraz w mniejszym stopniu Syrii. Natomiast społeczeństwo jordańskie przypomina bardzo pod względem systemu wartości egipskie. Marokańczycy i Algierczycy lokują się bliżej Tunezyjczyków niż Egipcjan.
Pomimo wielu różnic kraje arabskie łączy brak wolności oraz wyraźnych sukcesów modernizacyjnych. Kraje arabskie od kilkudziesięciu lat próbują dokonać modernizacji i nie można odmówić niektórym z nich pewnych sukcesów (wzrost zamożności, zmniejszenie się analfabetyzmu, poprawa statusu kobiet, wydłużenie się średniej długości życia). Jednak, niestety tempo tych zmian w kontekście wielkich potrzeb jest zbyt powolne. Porównanie Egiptu z Koreą Południową, które 50 lat temu znajdowały się na bardzo podobnym poziomie rozwoju boleśnie unaocznia ten fakt. Żaden kraj arabski nie został w ostatniej dekadzie uznany przez Bertelsman Stiftung w jego rankingu transformacji politycznej i ekonomicznej (Transformation Index) za zawansowany w transformacji. Żaden z nich nie został uznany za państwo rządzone przez elitę polityczną, która posiada zdolności reformatorskie (Management Index).
Rewolucja w Tunezji nastąpiła w najczarniejszym momencie dla wolności w krajach arabskich. Według rankingu Freedom in the World od blisko 40 lat przygotowywanego przez Freedom House, który dzieli państwa świata na wolne, częściowo wolne i niewolne tylko trzy kraje arabskie są obecnie częściowo wolne (Kuwejt, Liban, Maroko). W efekcie świat arabski jest najmniej wolnym regionem na świecie. Na początku lat 90. XX sytuacja była znacznie lepsza. W basenie Morza Śródziemnego większość państw arabskich była częściowo wolna. Co więcej, w ostatnich 30 latach zdecydowana większość państw arabskich, co najmniej przez kilka lat była częściowo wolna. Jednak, równocześnie w tym okresie żadne państwo arabskie nie zbliżyło się do granicy uznania za w pełni wolne. Te przygnębiające zjawisko można wytłumaczyć kilkoma przyczynami. Zacznijmy od „ niepoprawnej politycznie” konstatacji, że w rankingu Freedom in the World wolne kraje poza Zachodem są w mniejszości. Jeśli odejmiemy członków Brytyjskiej Wspólnoty Narodów to okazuje się, że w przypadku pozostałych krajów pełna wolność jest raczej wyjątkiem niż regułą. Deficyt wolności jest silnie skorelowany z:
• niskim dochodem narodowym na głowę,
• monogospodarką (surowce)
• analfabetyzmem
• niską pozycją kobiet w społeczeństwie
• negatywnym bagażem kulturowym (min. brak wolności religijnej)
• niekorzystnymi uwarunkowaniami politycznymi (konflikty zbrojne, terroryzm, ingerencja zewnętrzna- brak pozytywnej i obecność negatywnej).
W przypadku świata arabskiego niestety występuje każdy z tych negatywnych czynników. Wszystkie one stanowią równocześnie przeszkody dla modernizacji, co pokazuje ścisły związek między nią i demokratyzacją. Średni światowy dochód narodowy na głowę w sile nabywczej wynosi obecnie ponad 10 tys. USD. Wśród państw poniżej tego progu zdecydowana mniejszość jest w pełni wolna, wiele krajów jest nie wolnych. W przypadku państw arabskich – wyłączając szejkanaty - jedynie Libia oraz Liban są powyżej tego progu. W najludniejszym Egipcie dochód na głowę w sile nabywczej wynosi 6 tys. USD, w najbiedniejszej Mauretanii 2 tys. USD.
Wyższy dochód na głowę nie sprzyja jednak demokracji, jeśli fundament gospodarki stanowi eksport ropy i gazu. Te surowce są przekleństwem świata arabskiego, gdyż stanowią podstawę gospodarki dużej części państw: szejkanaty, Irak, Sudan, Libia i Algieria. Jeśli kraj jest biedny w ustanowieniu demokracji może pomóc mu wysoki poziom skolaryzacji. Niestety w świecie arabskim w niektórych krajach analfabetyzm dochodzi do 45% (Jemen, Maroko, Mauretania). W Egipcie zdecydowanie najludniejszym kraju arabskim przekracza jedną trzecią. W kilku krajach wynosi około 25% (Tunezja, Algieria).
Ranking Global Gender Index publikowany co rocznie przez Światowe Forum Ekonomiczne pokazuje, że społeczeństwa gwarantujące równe szanse obu płciom są w olbrzymiej większości wolne. W przypadku świata muzułmańskiego w tym szczególnie arabskiego niestety pozycja kobiet jest jedna z najgorszych na świecie. (Choć, są nie muzułmańskie kraje w Afryce, gdzie jest ona jeszcze gorsza.) Ta niska pozycja kobiety ma kontekst kulturowo-społeczny (patriarchalne struktury rodowe) ale także religijny (większy patriarchalizm islamu niż chrześcijaństwa).
Według rankingu wolności religii stworzonego w 2010 roku przez Pew Research Centre brak rozdziału miedzy sacrum i profanum opartego na poszanowaniu obu sfer sprzyja deficytowi wolności. W tym rankingu spośród krajów arabskich jedynie Liban został uznany za państwo, w którym władze nie wywierają większej presji na wyznawców jakieś religii lub światopoglądu. Islam charakteryzuje się mniejszym naciskiem na rozdział religii od państwa niż na przykład chrześcijaństwo, co wywołuje obecnie w jego ramach ostre konflikty wewnętrzne przyjmujące nierzadko charakter zbrojny. Specyfika islamu powoduje, że- jak pokazuje ranking Freedom House- nawet wśród nie-arabskich krajów muzułmańskich, nie posiadających ropy poziom wolności jest niższy niż nie-zachodnia średnia światowa. Choć nie można mówić o dużych różnicach między wymienionymi krajami muzułmańskimi a Afryką subsaharyjską.
Kolejnym handicapem świata arabskiego są niekorzystne uwarunkowania polityczne. Jest to jeden z najbardziej niestabilnych regionów świata, traktowany jak geopolityczna szachownica przez wielu graczy. Konflikt izraelsko-arabski, liczne wojny w tym domowe i zamachy terrorystyczne w ostatnich dekadach, wsparcie Iranu dla Hamasu, Hezbolahu, radykalnych szyitów w Iranie i Jemenie czy dyktatury w Syrii, oddziaływanie fundamentalizmu z Zatoki i Egiptu na inne kraje arabskie nie sprzyjają stabilizacji politycznej i w efekcie demokratyzacji. Niestety także Europa powinna uderzyć się w pierś. W wielu regionach świata presja zewnętrzna przyniosła demokratyzację. Wystarczy przywołać przykład Bałkanów Zachodnich, Turcji, Słowacji czy Rumunii, aby zobaczyć jak zaangażowanie UE wywołało demokratyzację. W świecie arabskim paradoksalnie UE odegrała odwrotną rolę wspierając autorytaryzm.
Europejskie mocne i słabe punkty
Świadoma pasywność i zachowawczość dotychczasowej polityki UE wobec krajów arabskich jest szokująca, biorąc pod uwagę olbrzymie znaczenie basenu Morza Śródziemnego dla przyszłości Europy oraz stojące przed nim poważne wyzwania.
Śródziemnomorze należy do tych nielicznych miejsc na świecie, gdzie szczególnie boleśnie widać przepaść cywilizacyjną między bogatą Północą i biednym Południem. Jeden z najbardziej stabilnych i demokratycznych obszarów na świecie sąsiaduje z najmniej wolnym i jednym z najbardziej niestabilnych, młodych, biednych i skorumpowanych regionów świata. Problemy tego regionu nie znikną także w najbliższych dekadach. Co więcej, niektóre z nich mogą narastać zamiast słabnąć. Europa nie może oddzielić się od świata arabskiego kordonem sanitarnym czy też żelazną kurtyną. Ponad 5 milionów imigrantów pochodzenia arabskiego lub berberskiego mieszka już w Europie.
UE podejmując się wsparcia demokratyzacji i modernizacji świata arabskiego, będzie musiała dokonać audytu swoich polityki zagranicznej wobec niego, aby sprawdzić, jakie są jej mocne i słabe strony. UE posiada zdecydowanie najmniejszy potencjał oddziaływania na kraje Zatoki Perskiej, najbardziej odmienne kulturowo, oddalone geograficznie, najmniej powiązane ekonomicznie z nią i co więcej nierzadko bogatsze. Jednak, duże wpływy ekonomiczne i społeczne krajów Zatoki Perskiej w regionie Morza Śródziemnego powodują, że rozwój wydarzeń w tych pierwszych nie powinien zniknąć z unijnego radaru. Osłabnięcie lub wzmocnienie się fundamentalizmu w szejkanatach znajdzie bowiem oddźwięk w innych krajach arabskich.
W przypadku południowego wymiaru Europejskiego Sąsiedztwa Unia posiada zdecydowanie większe związki i w efekcie wpływy w krajach Maghrebu niż Maszreku (arabski właściwy Bliski Wschód). UE jest dla krajów Maghrebu – szczególnie dla Maroka i Tunezji- zdecydowanie najważniejszym partnerem ekonomicznym (bardzo duży udział w ich bilansie handlowym i inwestycyjnym, duże transfery finansowe z diaspory żyjącej w Unii, turystyka, duża unijna pomoc rozwojowa). Wyjątkowym pomostem między UE i Maghrebem jest liczna diaspora maghrebska żyjącą w Europie, liczącą około pięć milionów. Społeczność pochodzenia marokańskiego w Europie, najliczniejsza z nich, stanowi aż 10% mieszkańców Maroka. Warto także przypomnieć, że na uniwersytetach w Europie studiuje wielu studentów z Maroka i Tunezji. Diaspora z Maghrebu jest jednak postrzegana w Europie przeważnie jako problem, a nawet zagrożenie.
Nie negując istotnych kłopotów z integracją muzułmanów z Maghrebu można postrzegać ich obecność w Europie także jako szansę dla modernizacji i demokratyzacji tego regionu. Warto przypomnieć, że kilkadziesiąt lat życia w Europie sprawiło, że ci muzułmanie są bardziej świeccy i liberalni od swoich rodaków w Maghrebie Biorąc pod uwagę, te wszystkie mocne karty dające UE pozycję niekwestionowanego najsilniejszego gracza w Maghrebie zaskakująca jest skala deficytu demokracji i modernizacji tego regionu.
W Maszreku UE jest jednym z kilku ważnych graczy. Mimo wszystko UE jest najważniejszym- na poziomie około 1/3 ich bilansów handlowych- partnerem handlowym krajów Maszreku, ważnym inwestorem i kluczowym donatorem w Autonomii Palestyńskiej, posiada wyjątkowe wpływy w Libanie (liczna mniejszość chrześcijańska). Co więcej, w kluczowych kwestiach politycznych (niepodległość Palestyny, zabezpieczenie istnienia Izraela, sprzeciw dla wejścia przez Iran w posiadanie broni atomowej, integralność federalnego Iraku, uznanie za organizację terrorystyczne Hamasu i Hezobollahu) w UE panuje konsensus, o którym można by pomarzyć na Bałkanach Zachodnich czy też na Wschodzie. Niestety UE na Bliskim Wschodzie jest graczem drugoligowym.
Najjaskrawiej słabość UE pokazują wirtualne misje unijne w Iraku i Palestynie. Kluczową rolę w tej części świata odgrywają wciąż Stany Zjednoczone, natomiast ważnymi graczami spoza Maszreku są Iran, Turcja i Arabia Saudyjska.
Z perspektywy Brukseli bardzo interesującym nowym zjawiskiem i jednocześnie wyzwaniem jest radykalny wzrost wpływów Turcji- będącej kandydatem do UE. Obecnie jest ona obiektem niezwykle silnej sympatii społeczeństw arabskich. „Turkomania” wynika z:
• podziwu Arabów dla demokracji tureckiej, która choć nie doskonała, zapewnia zakres wolności zdecydowanie większy niż w świecie arabskim
• postrzegania Turcji jako wzoru do naśladowania ze względu na w miarę udaną próbę łączenia islamu z demokracją przez post-islamistyczną Partię Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP)
• twardej polityki Ankary wobec Izraela.
Wnioski i praca domowa dla UE
1. UE musi stworzyć nową całościową agendę dla południowego sąsiedztwa. Jej fundamentem powinna być demokratyzacja, ściśle powiązana z modernizacją i zmianami w polityce zagranicznej i wewnętrznej UE. Agenda powinna uwzględniać specyfikę świata arabskiego i każdego kraju arabskiego (dlatego konieczne jest stworzenie specjalnej agendy dla każdego z nich). Na przykład musimy zaakceptować, że w świecie arabskim ochrona wartości religijnych będzie ograniczała granice wolności słowa w większym zakresie niż w Europie. UE powinna także przyjąć perspektywę ewolucyjnych reform.
Fundamentami programu demokratyzacji powinny być: warunkowość w relacjach z partnerami (uzależnienie od reform demokratycznych skali pomocy finansowej i integracji instytucjonalnej- liberalizacji systemu wizowego dla wybranych grup, otwarcia europejskiego rynku) i oddolne podejście, czyli wsparcie dla społeczeństwa obywatelskiego (stypendia, pomoc dla niezależnych mediów i NGO). UE musi odrzucić opinię, że jej poparcie dla demokratyzacji mogłoby być postrzegane jako neokolonializm i wywołać negatywną reakcję Arabów. Badania opinii publicznej pokazują, że choć społeczeństwa arabskie różnią się zdecydowanie od europejskich pod względem stosunku do religii oraz pozycji kobiety) to w kwestiach politycznych (zakaz tortur, sprzeciw dla używania przemocy w polityce, wolne wybory, opozycja, możliwość krytykowania władzy przez media) istnieje między nami zgoda. Po drugie, sami Arabowie deklarują poparcie dla zaangażowania UE w demokratyzację ich krajów.
2. UE powinna zacząć odgrywać rolę mediatora między różnymi skonfliktowanymi środowiskami w krajach arabskich i być otwarta na współpracę niemal ze wszystkimi aktorami politycznymi. Wówczas demokratyzacja nie będzie następować w wyniku krwawych rewolucji, ale w efekcie obrad okrągłego stołu prowadzących do technokratycznych rządów jedności narodowej w okresie przejściowym W tym wymiarze doświadczenia nowych członków UE, a szczególnie Polski mogą być bardzo inspirujące. Otwarcie się na niemal wszystkich aktorów politycznych oznacza ustanowienie przez UE oficjalnych relacji z islamistami, których Bruksela powinna włączyć w proces polityczny Ta ostatnia kwestia jest w polityce unijnej wciąż tematem tabu. Natomiast UE musi sobie zdać sprawę, że islamiści nie tworzą monolitu i istnieją wśród nich środowiska bardziej umiarkowane. UE powinna mieć tylko jedno bezwarunkowo przestrzegane kryterium przy doborze rozmówców: nie stosowanie przez nich przemocy.
3. W przypadku modernizacji musimy wybrać kilka najważniejszych sfer, w których postęp jest kluczowy dla stworzenia warunków sprzyjających demokratyzacji oraz szczególnie istotny dla dokonania skoku cywilizacyjnego. Dlatego modernizacyjny wymiar agendy unijnej powinien skupić się szczególnie na:
• walce z korupcją
• wolnorynkowych reformach
• poprawie statusu kobiet
Zmniejszenie korupcji wymaga wsparcia przez UE finansowo i organizacyjnie reform policji i wymiaru sądownictwa w krajach arabskich. Natomiast liberalizacja gospodarki powinna polegać na radykalnym zmniejszeniu biurokratyzacji oraz protekcjonizmu w krajach arabskich.
Piłeczka jest także po naszej stronie. Jeśli zależy nam na zwiększeniu tempa wzrostu w południowym sąsiedztwie powinniśmy bardziej otworzyć nasz rynek niż dotychczas na eksport ze świata arabskiego. Choć kraje Maghrebu mają preferencyjny dostęp do rynku UE to dalsza liberalizacja handlu mogłaby według szacunków hiszpańskich ekonomistów zwiększyć nawet o 1,5% ich tempo wzrostu.
4. Najważniejszym wyzwaniem dla sukcesu demokratyzacji i modernizacji, w której istnieją najpoważniejsze różnice światopoglądowe między społeczeństwem arabskim i europejskim jest niski status kobiet. Jak w soczewce ogniskują się w nim najważniejsze problemy świata arabskiego. Spowalnia on proces zmniejszenia się przyrostu naturalnego, będącego wyzwaniem dla rozwoju gospodarczego. Utrudnia zwiększenie się zatrudnienia, bez którego trudno zapewnić przyspieszenie tempa wzrostu gospodarczego. Dyskryminacja kobiet działa także niekorzystnie na proces walki z analfabetyzmem, znacznie wyższym wśród nich niż wśród mężczyzn oraz wzmacnia wpływy fundamentalistów. UE musi przyjąć bardzo wyrafinowaną strategię promocji awansu społecznego kobiet opartą na:
• zdecydowanym wsparciu finansowym i organizacyjnym dla walki z analfabetyzmem kobiet oraz na rzecz zwiększenia ich zatrudnienia
• budowie szerokiej koalicji arabskich środowisk- wbrew obiegowej opinii nie będących marginalnymi - zainteresowanych poprawą statusu prawnego kobiet programie stopniowych reform prawnych poprawiających pozycję kobiet, który czerpałby inspirację z prawodawstwa tunezyjskiego i marokańskiego
5. Maghreb, najbardziej powiązany z UE region świata arabskiego ma jednocześnie największy potencjał dla demokratyzacji. Tunezja jest najbardziej świeckim państwem w świecie arabskim, zapewniającym najbardziej „progresywny” status prawny kobietom. Maroko jest od lat krajem częściowo wolnym gwarantującym w świecie arabskim, które kilka lat temu przeprowadziło reformy poszerzające zdecydowanie prawa kobiet. UE potrzebuje krajów modelowych, prymusów, extra nagradzanych, którzy mogliby stać się wzorami do naśladowania dla innych. Dlatego powinna wspierać obecnie szczególnie transformację w Tunezji, aby stała się ona także najbardziej demokratycznym państwem arabskim. W idealnym scenariuszu pociągnęłaby ona następnie za sobą Algierię i Maroko. UE powinna wesprzeć demokratyzację Maghrebu poprzez utworzenie specjalnego funduszu na rzecz demokratyzacji. W jego działalność powinna zostać włączona diaspora maghrebska żyjąca w Europie.
6. W wymiarze polityki zagranicznej także UE musi skorygować znacząco swoją dotychczasową postawę. Szczególnie ważne jest poważne włączenie się UE w rozwiązanie konfliktu arabsko-izraelskiego poprzez:
• wyznaczenie specjalnego przedstawiciela „wagi ciężkiej” ds. procesu pokojowego
• zdecydowane powiększenie liczebności misji unijnych w Palestynie, aby potwierdzić gotowość UE do realizacji jej nie oficjalnej propozycji objęcia dowództwa nad siłami rozjemczymi po podpisaniu porozumień pokojowych
• objęcie nad Palestyną (Zachodni Brzeg) przez UE protektoratu na wzór Kosowa
UE musi także w kontekście nowej agendy zagranicznej dla Bliskiego Wschodu przedefiniować swoje podejście do akcesji Turcji. Biorąc pod uwagę jej rosnący potencjał, wielką popularność w świecie arabskim oraz możliwość odgrywania przez nią roli modelu warto mieć ją po naszej stronie niż na pozycji trudnego partnera, a czasami wręcz rywala. Warto abyśmy zdali sobie sprawę, że dla Arabów nasz stosunek do Turcji stał się papierkiem lakmusowym naszego nastawienia do islamu per se. Maghreb jest zdecydowanie najważniejszym i najbardziej perspektywicznym regionem z perspektywy UE. Dlatego bardzo ważne jest wsparcie przez UE współpracy regionalnej (Unia Maghrebu), co wymaga od Brukseli zaangażowania mediacyjnego w rozwiązanie konfliktów dwustronnych (Sahara Zachodnia).
Adam Balcer jest Dyrektorem programu "Polityka rozszerzenia i sąsiedztwa UE" w demosEUROPA - Centrum Strategii Europejskiej


Jak Andaluzja stała się prawicowa
Pragmatyzm wygrywa w amerykańsko-chińskich relacjach
Trudne zadanie Rumena Radewa
Péter Magyar wzbudza pierwsze kontrowersje