|
Z badania opinii społecznej, przeprowadzonego między 24 marca a 7 kwietnia na grupie tysiąca Egipcjan przez amerykańskie centrum badawcze Pew Research Center wynika, że większość, bo 62% respondentów nie ma nic przeciwko obowiązywaniu w Egipcie prawa islamskiego, opartego na naukach płynących z Koranu. Jedynie 27% uważa, że prawo religijne powinno odzwierciedlać tylko ogólne wartości i zasady islamu, nie regulując odgórnie każdej sfery życia obywateli. REKLAMA
Wyniki badań, podane do wiadomości w ostatni poniedziałek, pojawiły się na pięć miesięcy przed planowanymi wyborami prezydenckimi i parlamentarnymi, pierwszymi od czasu obalenia długoletniego autorytarnego przywódcy Hosniego Mubaraka. Wyniki badań potwierdzają, że Egipcjanie, którzy w ciągu ostatnich 40 lat przesunęli się nieco w kierunku konserwatyzmu religijnego, są bardziej niż kiedyś, otwarci na włączenie partii religijnych do systemu politycznego kraju i co za tym idzie, ich udziału w przyszłych rządach. Jednak pomimo tego, ciągle nie oznacza to akceptacji i otwarcia się na ruchy typowo fundamentalistyczne. Ogólnie rzecz biorąc, wyniki badania pokazują obraz Egipcjan jako ludzi, którzy pamiętając o tradycji i religii, chcieliby też bardziej poznać zasady i plusy demokracji. Opowiadają się więc jednocześnie za umiarkowanym konserwatyzmem religijnym jak i za niektórymi wartościami, jakie niesie demokracja, nawet za cenę niestabilności politycznej, jaką taka postawa może generować. Czy można będzie pogodzić te dwa, dosyć odległe od siebie pomysły i dążenia, pokaże czas. Z zaistniałej sytuacji z pewnością chcą skorzystać ugrupowania islamskie, liczące na znaczny wzrost poparcia w wyborach elektoratu uważającego, iż bardzo ważne jest, by ugrupowania religijne miały większy wpływ na przyszłe rządy. Duże szanse na zaistnienie mają więc wszelkie grupy islamskie, na czele z największym i najlepiej zorganizowanym Bractwem Muzułmańskim. Wyniki badania ujawniają też nastroje w Egipcie, w trudnym czasie niepewności i politycznej niestabilności. Zarówno trwanie jak i zakończenie 29 letnich rządów Mubaraka okazało się dla niektórych porónywalnym stresem i ciężkim doświadczeniem. Okres który minął, przez wielu oceniany jest jako czas politycznych represji, korupcji i pogłębiania się różnic społeczno-gospodarczych. Jednak nowy Egipt też przynosi wiele niewiadomych. Można jednak powiedzieć, że odejście Mubaraka wymuszone 18 dniowymi protestami przyniosło więcej plusów niż minusów. Przede wszystkim dało Egipcjanom szansę na jedyne w swoim rodzaju, swobodne wyłonienie przyszłych władz a także pozwoliło na ujawnienie się nowych sił społecznych i politycznych, pozostających do tej pory w ukryciu. Chodzi tu przede wszystkim o ugrupowania islamskie, dyskryminowane do tej pory przez władze, które wreszcie uzyskały swobodę działania i możliwość publicznego wyrażania swoich racji. Badanie wykazało jednak i coś, co niezbyt dobrze wróży na przyszłość, jeśli chodzi o kwestie stosunku Egipcjan do innych religii. Bowiem tylko 36% respondentów zdaje sobie sprawę, jak ważna jest dla chrześcijan i innych mniejszości religijnych możliwość swobodnego praktykowania swojej religii, zauważając potencjalne niebezpieczeństwo, jakie niesie ze sobą fundamentalizm islamski i głoszona przez niego nienawiść do innych religii. Egipt po erze Mubaraka cierpi też z powodu próżni w sferze bezpieczeństwa, co doprowadziło do dramatycznego wzrostu przestępczości. Pogłębiają się też problemy gospodarcze. Doszło do tego, że konieczne stało się zaciągnięcie pożyczki z Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego. Przewrót polityczny, kilkumiesięczne zakłócenia w komunikacji społecznej i sferze gospodarczej obniżyły wydajność pracy, produkcji, zmniejszyły eksport i co ważne, odstraszyły od Egiptu życiodajnych turystów. Niepokojące jest, iż badanie wykazało, że więcej niż połowa respondentów chciałby anulowania porozumienia pokojowego z Izraelem z 1979 r. wskazując na dużą niepopularność tego traktatu w społeczeństwie. Trzeba podkreślić, że układ ten ciągle ma zasadnicze znaczenie dla polityki USA w regionie i do tej pory był skrupulatnie przestrzegany przez Mubaraka. Przy wzroście sympatii do konserwatyzmu religijnego, daje się też zauważyć wzrost aktywności demokratycznych ruchów młodzieżowych, które starają się oddziaływać na środowisko polityczne Egiptu. Zmieniła się też ogólna postawa ludzi. Sondaż wskazuje, że wzrósł poziom optymizmu i zmieniły się niektóre priorytety. W 2007 r. główne priorytety Egipcjan były równomiernie rozłożone pomiędzy to co uważali wówczas za ważne, czyli zarówno poparciem silnego lidera jak i demokrację, bez względu na to jak była ona rozumiana. Jednak w ostatnim sondażu już 64% respondentów dało wyższą ocenę demokracji. Wydaje się jednak, że jest to tylko efekt ostatnich wydarzeń a nie przemyślany do końca wybór. Demokracja bowiem w dużej mierze pozostaje tylko wygodnym hasłem, za którym nie ma nic. Spośród polityków, których nazwiska upubliczniono jako potencjalnych kandydatów w przyszłych wyborach prezydenckich, były szef Ligi Arabskiej Amr Moussa okazał się najpopularniejszym politykiem, bo aż 89% respondentów wystawiło mu bardzo dobre lub dobre oceny. Były kandydat na prezydenta Ayman Nour uzyskał 70% poparcia a laureat Nagrody Nobla i lider reform Mohamed El Baradei uzyskał tylko 57% poparcia. Natomiast Stany Zjednoczone, najsilniejszy, przynajmniej od połowy lat 70-tych, sojusznik Egiptu, nie cieszy się szczególną sympatia Egipcjan, uzyskując bardzo niskie wyniki. Bowiem tylko 20% respondentów widzi go w pozytywnym świetle. Pocieszające jest jedynie to, że i tak stanowi to lekki wzrost pozytywnych uczuć do tego kraju w porównaniu z 17% w 2010 roku. Zapewne najblizszy rok pokaże w którą strone skieruje się Egipt. Kogo mianuje wrogiem i gdzie zobaczy nowych przyjaciół. Nastapi trudny okres kształtowania się nowych realcji wewnętrznych i zewnetrznych. Dopiero po jakimś czasie można będzie ocenić, czy nowy Egipt stanie sie krajem lepszym od tego, który już przeszedł do historii wraz z Mubarakiem. Wyzwanie jest wielkie, więc z niepokojem bedziemy obserwowali dokonujące się tam zmiany, mając naiwną nadzieję, że będą to wyłacznie zmiany na lepsze. |