|
I niby wszystko już wiadomo – kolejnym prezydentem Rosji będzie Putin albo Miedwiediew. Takie generalnie opinie spotykamy zwłaszcza wśród polskich ekspertów zajmujących się Rosją. Tymczasem, mało kto zwraca uwagę, iż może pojawić się jeszcze jeden pretendent do najwyższego urzędu w Rosji. Jednym z tych niewielu autorów jest Grigorij Amnuel, dyrektor Otwartego Klubu „Dialog Międzynarodowy”, który w 5 numerze (2011) pisma „Посев”, pisze, iż wiele wskazuje na to, iż Putinowi wcale może nie zależeć na powrocie na urząd prezydenta, a Miedwiediew, mimo chęci, niekoniecznie musi uzyskać akceptację Putina. Amnuel twierdzi, iż bardzo wiele wskazuje na to, że prezydentem zostanie zupełnie inna osoba, niż jeden z tandemu Putin-Miedwiediew. REKLAMA
Miałby to być Wiaczesław Wołodin, postać w Polsce mało znana, a w samej Rosji jak na razie trzymająca się w cieniu, ale mająca bardzo duże wpływy i łącząca administrację prezydenta z rządem. Dlaczego Wołodin? Odpowiedź na to pytanie w dużej mierze Amnuel zawiera w jego biografii. Wołodin był twórcą sukcesów wyborczych i budowniczym „Jednej Rosji” Putina. Obecnie jest kierownikiem kancelarii premiera FR w randze wicepremiera rządu FR i zastępcą przewodniczącego (przewodniczącym jest sam Miedwiediew) komisji przy prezydencie ds. modernizacji technologicznego rozwoju gospodarki oraz kilku innych jednostek administracji. To, na co należy zwrócić szczególną uwagę, to fakt, że jest on także jednym z ideologów i twórców „Naszych”, „Młodej Gwardii” i innych pro-kremlowskich ruchów młodzieżowych. Swoją karierę zaczynał jako kandydat na deputowanego z „Rosyjskiego Związku Oficerów Rezerwy”.
Pogląd Amnuela na to kto będzie przyszłym prezydentem Rosji wbrew pozorom jest dosyć racjonalny. Zwrócił on bowiem uwagę na jedną bardzo ważną rzecz dla przyszłości systemu politycznego w Rosji, a mianowicie sprawę legitymizacji władzy w Rosji. Amnuel pisze, że Putin może nie chcieć być po raz kolejny prezydentem, gdyż nie jest mu to po prostu do niczego potrzebne. To, co interesuje Putina, to sprawa legitymizacji władzy w Rosji, szczególnie w oczach opinii międzynarodowej. Amnuel pisze więc, iż Putin może pozostać na stanowisku premiera, natomiast w niedalekiej przyszłości zacząć ubiegać się o wysoki urząd w organizacjach międzynarodowych (np. MKOl). Dało by to bardzo dobrą legitymizację elitom władzy w Rosji wywodzącym się w dużej mierze z KGB i jej następczyń. Tym samym środowisko to uzyskałoby uznanie w społeczności międzynarodowej.
Przewidywanie rozwoju sytuacji politycznej w Rosji to często wróżenie z fusów, jednak w rozumowaniu Amnuela jest głęboka logika. Można je także rozwinąć o kolejne elementy. Jeśli bowiem prześledzimy zachowanie Putina na scenie politycznej, to dochodzimy do wniosku, iż w dużej mierze dąży on do zyskania akceptacji dla obecnego systemu w Rosji i jego elit w oczach opinii międzynarodowej oraz społeczeństwa rosyjskiego już od momentu, gdy zajął miejsce Jelcyna. Na przykład, Putin w 2008 roku nie zdecydował się zmienić konstytucji by móc kandydować po raz trzeci na prezydenta Rosji, potem nie doprowadził do szybkiej rezygnacji Miedwiediewa z zajmowanego fotela prezydenckiego, mimo, że wielu takie scenariusze rozwoju sytuacji przewidywało. Wydaje się, iż celem tych działań było zbudowanie w miarę jasnych i spójnych mechanizmów przekazywania władzy w Rosji i uzyskania akceptacji dla nich na scenie wewnętrznej oraz zewnętrznej (Rosja stara się bowiem o uznanie przez społeczność międzynarodową jako wiarygodny partner w sprawach gospodarczych, politycznych i bezpieczeństwa).
Dlaczego Wiaczesław Wołodin a nie na przykład Miedwiediew? Wydaje się, iż z tych samych powodów, dla których Putin sam nie kandydował w 2008 roku. Amnuel przytaczając pokrótce karierę Wołodina wskazuje na fakt, iż jest on człowiekiem Putina, „kadrowcem”. Dodajmy do tego, człowiekiem Putina, ale zupełnie innym niż Miedwiediew. Obecny władca Kremla to bowiem papierowy prezydent, ogłaszający programy modernizacji kraju i walki z korupcją, które w rzeczywistości nie są realizowane. Nie ma on realnej władzy, nie stoją za nim także żadne poważne struktury, a jego poparcie jest efektem „naznaczenia” przez Putina. Do twierdzeń Amnuela dodać należy niepokojące, z punktu widzenia szeregu grup z otoczenia Putina, ruchy Miedwiediewa uzależnienia się od obecnego premiera i budowy własnego zaplecza, złożonego z bardziej pro-liberalnie nastawionych polityków i urzędników. Wołodin jest także uzależniony od Putina, ale równocześnie silnie umocowany w strukturach organizacji pro-putinowskich. Posiada ogromną wiedzę na temat funkcjonowania systemu władzy w Rosji i ma wpływ na grupy popierające obecne elity władzy. Ideologicznie jest bliski premierowi. Putin dążył, jak już wspomniano, do zbudowania zaplecza politycznego oraz stworzenia mechanizmów przekazywania władzy w Rosji.
Wołodin jest gwarantem bezpieczeństwa ekipy Putina, gdyż jest jednym z nich, jednocześnie wytworem polityki Putina, a wręcz jego produktem finalnym. Może zabezpieczać interesy otoczenia obecnego premiera Rosji, podczas, gdy ten zajmie miejsce w organizacji międzynarodowej lub na stare lata odejdzie z polityki. Ponadto, prezydentura Wołodina pokazuje światu i Rosjanom, iż w Rosji istnieją inni kandydaci, niż Miedwiediew i Putin a Rosja nie jest skazana na wieloletnich przywódców. Putin ze swej strony w jednym z wywiadów stwierdził nawet, że nie chciałby, aby odbierano jego i Miedwiediewa jak starzejących się kierowników Biura Politycznego KC KPZR Breżniewa i Susłowa, którzy kurczowo trzymają się u władzy. Inna sprawa, to jakie konsekwencje niosłaby ze sobą prezydentura Wołodina. Przytaczana przez Amnuela kariera tego polityka, jako budowniczego struktur Jednej Rosji, „Naszych” i „Młodej Gwardii” jest wystarczającą odpowiedzią na to pytanie.
|