Ukraina wydaliła do Rosji pierwszego prezydenta Krymu, Jurija Mieszkowa
Sąd Administracyjny w Symferopolu zadecydował 13 lipca 2011r. o wydaleniu pierwszego (i zarazem ostatniego) prezydenta Krymu oraz o ograniczeniu mu prawa do wjazdu na terytorium Ukrainy na 5 lat. Jurija Mieszkowa przewieziono na granicę prosto z gmachu sądu.
Z wnioskiem o wydalenie J. Mieszkowa zwróciła się do sądu Służba Bezpieczeństwa Ukrainy uzasadniając go faktem, że wzywał on do zmiany ustroju konstytucyjnego Ukrainy. Ponieważ J. Mieszkow odmówił podporządkowania się nakazowi SBU by opuścił kraj w ciągu 24 godzin, służba musiała się zwrócić do sądu o uzyskanie odpowiedniego nakazu wydalenia. Jednocześnie SBU stwierdziła, że nie wszczęła sprawy przeciwko deportowanemu, gdyż nie wzywał on do zmiany ustroju siłą.Byłego prezydenta Krymu wydalono promem przez Cieśninę Kerczeńską w nocy z 13 na 14 lipca.
Jurij Mieszkow przybył na Krym 2 lipca. Oficjalnym powodem wizyty była tragiczna śmierć jego byłej żony w maju tego roku. Powodem jego zatrzymania i deportacji stał się jednak fakt, że 7 lipca 2011r. wezwał on na konferencji prasowej do przeprowadzenia referendum w sprawie przywrócenia konstytucji Krymu z 1992r. (która w praktyce była konstytucją niepodległego państwa) oraz do zmiany władz Krymu. Premier Autonomicznej Republiki Krym Wasilij Dżarty stwierdził, że podobne wezwania mogą stanowić podstawę do wszczęcia przeciwko J. Mieszkowowi sprawy karnej.
Z kolei współpracownik byłego prezydenta Krymu, przewodniczący organizacji społecznej „Russkoje obszczeistwo Kryma”, Anatolij Łoś oświadczył, że metody jakich użyto dla pozbycia się z Krymu J. Mieszkowa są „gorsze od tych stosowanych przez tak zwanych rewolucjonistów z 1917 r. i zbieżne są z faszystowskimi metodami Hitlera”. Ambasada FR ograniczyła się do stwierdzenia, że byłego Jurija Mieszkowa "należało wydalić z Ukrainy bardziej humanitarnym sposobem", jednocześnie jednak „nikt nie podważa działań oficjalnych ukraińskich władz ani organów ochrony porządku wobec działalności Jurija Mieszkowa."
W rozmowie z dziennikarzem ukraińskiego dziennika "Korrespondent" urzędnik ambasady rosyjskiej dodał też, że deportacja Mieszkowa świadczy o tym, że władze Ukrainy nie uznają jego ukraińskiego obywatelstwa. Problem prawny polega na tym, że choć J. Mieszkow nigdy nie posiadał ukraińskiego paszportu, to po rozpadzie ZSRR mieszkający na terytorium ukraińskiej SRR stawali się automatycznie obywatelami Ukrainy, a zdaniem ambasady Rosji uchwalona potem na Ukrainie ustawa z 13 listopada 1991r. tylko potwierdzała ten stan rzeczy.
źródło: korrespondent.net


Wspólna platforma dyskusyjna Ukrainy, Gruzji i Mołdawii