|
Mój krótki, półtoramiesięczny pobyt w Norwegii dobiega końca. Przyjechałem do tego skandynawskiego kraju sławnego z pięknych fiordów i porażającej drożyzny by zarobić na studia magisterskie. Główny cel mojej wakacyjnej wyprawy został spełniony, udało mi się odłożyć założoną wcześniej kwotę pieniędzy i za dwa tygodnie ruszam w dalszą podróż. Celem tym razem będzie Maastricht gdzie spędzę rok ucząc się w miejscu narodzin współczesnej Unii Europejskiej, ale o Holandii napiszę z pewnością jeszcze nie raz. Wracając jednak do Norwegii... REKLAMA
Moim zajęcięm w kraju Wikingów i czarnego złota, było dostarczanie gazet do mieszkań i na farmy, w jednej z lokalnych firm na obrzeżach Oslo. Praca nie wymagała żadnych większych kwalifikacji ponad znajomość podstaw angielskiego i posiadania prawa jazdy. Dzięki niej miałem codzienny kontakt z norweską prasą. Jedną z pierwszych rzeczy, którą zauważyłem po około tygodniu pracy, była ilość wydawanych w Norwegii gazet i czasopism. W żadnym innym kraju, w którym dotychczas mieszkałem, lub który odwiedzałem nigdy nie widziałem tylu tytułów. Powyższa obserwacja, nie tylko moja, ale również moich znajomych znalazła odzwierciedlenie w artykule BBC, w którym to napisano, że Norwegowie to najchetniej czytający gazety naród. Liczba i zróżnicowanie prasy jest tu wprost imponująca, biorąc pod uwagę małą populację Norwegii (ok. 4,5 miliona mieszkańców). Osobiście, najbardziej odczuwałem to norweskie zamiłowanie do prasy pod koniec każdego tygodnia, kiedy to wydania weekendowe były szczególnie obszerne i ciężkie. Niestety, mój brak znajomości norweskiego uniemożliwił mi korzystanie z tego prasowego dostatku, więc by zaczerpnąć jakichkolwiek informacji o tym co dzieje się w Norwegii używałem internetowego portalu angielsko-języcznej gazety The Norway Post. Gazeta ta opisuje się jako drzwi do Norwegii i rzeczywiście pomaga w zrozumieniu tego ciekawego kraju. Publikuje ona bowiem przetlumaczone artykuły ze wszystkich znaczących norweskich gazet. Przeglądając artykuly na łamach The Norway Post nieraz miałem uśmiech na twarzy, czułem się jakbym czytał artykuły mistrzów propagandy z Trybuny Ludu, z tą zasadniczą różnicą, że to co jest tutaj napisane jest prawdą. Zaczynając od ropy: The Norway Post informuje, że Norwegia w czerwcu zwiększyła wydobycie o ponad 50 tys baryłek ropy w porównaniu z majem. Norweski niezależny fundusz oszczędnościowy był drugi pod względem wielkości na świecie w 2010 roku, a jego szacunkowa wartość wg. CIA World Fact Book to 500 miliardów dolarów, to aż o 100 miliardów więcej niż w 2009 roku wg danych BBC. Dane z tego roku roku wskazują, że norweski fundusz inwestycyjny, znany jako narodowy fundusz ropy, wyprzedził fundusz inwestycyjny Abu Dhabi i obecnie jest najwiekszym tego typu funduszem na świecie o wartości 560 miliardów dolarów. Próbowałem tą kwotę podzielić na 4,5 miliony mieszkańców Norwegii ale kalkulator w moim telefonie odmówil mi posłuszeństwa. Pomimo tego gigantycznego bogactwa Norwegia i Norwegowie nie są obwieszeni złotem i nie mieszkają w pałacach, rozsądnie i spokojnie oszczędzają na przyszłość. Jeden z głównych sporów politycznych, który trapi Norwegię dotyczy tego co z zrobić z taką sumą pieniędzy. Prawicowi politycy chcą wiecej inwestycji w infrastrukturę, lewica z kolei chce odkładać petro dolary na czarną godzinę. Infrastruktura w Norwegii jest bardzo dobra, ale nie doskonała, dziury w lokalnych drogach są mniejsze od polskich ale daleko im do drogowego ideału. Jak mówi popularny dosyć żart, Norwegia najlepsze drogi ma w Afryce, gdzie aktywnie wspiera akcje humanitarne i inwestycje rozwojowe. Czytając dalej The Norway Post można się dowiedzieć, iż w ciągu ostatniej dekady przestępczość spadła o ponad 17%, a liczba włamań do mieszkań o ponad 40%, jednym z czynników, który przyczynił się do tego stanu rzeczy jest rozbudowana policja. W przeciewieństwie np. do Danii Norwegia ma restrykcyjne prawo antynarkotykowe, a o wyskościach mandatów za przekroczenie prędkości krążą tu mniej lub bardziej prawdziwe legendy. Wracając do kwestii gospodarczych, w czerwcu bezrobocie nieznacznie spadło i oficjalna stopa bezrobocia wg. NAV (norweski urząd pracy i pomocy społecznej) wynosi 2.5%. Natomiast najwyższe bezrobocie panuje w sektorze budowlanym i wynosi 3.5%. Dziennikarze Trybuny Ludu i moskiewskiej Prawdy pozielenieliby z zazdrości. Dalsze informacje gospodarcze The Norway Post opisywały rekordowy eksport łososia do Polski i Rosji oraz budowę dwóch nowych platform wiertniczych zamówionych przez Statoil, które będą wydobywać gaz lub ropę ze złóż znajdujących się na norweskich wodach terytorialnych. Informacje ze świata polityki również napawają optymizmem. Demokracja w Norwegii jest zbudowana na zasadach konsensusu i kooperacji międzypartyjnej. Partia Pracy jest u władzy ponad szesnaście lat, a po wyborach w 2005 roku rządzi w koalicji z socjalistami, zielonymi i partiami centrum. Obecnie opozycja co prawda domaga się dokładnego kosztorysu nabycia 56 nowych myśliwców F35, ale nie jest przeciwna zakupowi tych nawoczesnych maszyn, ciekawe jest tylko to czy Norwegowie kupią nowe samoloty za gotówkę, tej informacji nie udało mi się znaleść. Można więc stwierdzić, że polityka w Norwegii jest rownie spokojna i poukładana co sytuacja finansowa państwa. Norwegia z pewnością jest pięknym i bagatym krajem, gdzie jednym z większych dylematów jest co zrobić z ogromną ilością pieniędzy podarowanymi przez naturę, nie jest chyba jednak miejscem, które przypadło mi do gustu. Drożyzna bije ze sklepowych półek, a w porównaniu z siłą nabywczą pensji minimalnej (pensja minimalna zależy od sektora w którym się pracuje) Norwegia przegrywa z innymi krajami unii europejskiej. Według NAV ma ona średnio o 39% wyższe ceny produktów spożywczych niż średnia europejska. Dla niektórych to raj na ziemi, z tym że piekielnie drogi. Z The Norway Post, BBC.co.uk i CIA World Fact Book
Dawid Brajta, Lillestrom Norwegia |