|
Baskijsko-hiszpański konflikt nadal nie znajduje rozwiązania. W Hiszpanii znów wybuchają bomby, a ludzie protestują na ulicach przeciwko przemocy. Ruch separatystyczny związany z Euskadi Ta Askatasuna wciąż jest aktywny, mimo delegalizacji kolejnych organizacji politycznych i społecznych.
REKLAMA
Strona 1 z 6 Rok temu premier Hiszpanii José Luis Rodríguez Zapatero ogłaszał, że sukces jest już bliski i proces pokojowy w Kraju Basków niebawem się rozpocznie. W lutym 2006 roku pojawiła się kolejna szansa na rozejm ze strony ETA. Najpierw powiadomiły o tym dwa katalońskie dzienniki: La Vanguardia i El Periódico, powołując się na tajne źródła [1]. Jednak liczne zamachy terrorystyczne przeczyły zapowiedziom premiera. Jeszcze 20 marca 2006 roku ETA przyznała się do dziewięciu ataków, a za pośrednictwem gazety Gara [2] potwierdziła, że nie ma zamiaru rezygnować z terroru. „Mylą się ci, którzy sądzą, że skończą z walką wyzwoleńczą, wsadzając do więzienia bojowników lewicy baskijskiej i delegalizując ich partie” [3] „ Tylko drogą walki stworzymy szansę na Euskal Herria”. [4] Wielkim zaskoczeniem dla wszystkich był więc kolejny komunikat ETA z 22 marca 2006 roku, wysłany do wszystkich mediów hiszpańskich o stałym zawieszeniu terroru. ETA wyraziła również chęć podjęcia dialogu z wszystkimi partnerami politycznymi i oświadczyła, iż zaprzestaje walki zbrojnej na rzecz dialogu [5]. W komunikacie zaapelowała do rządów Francji i Hiszpanii, by nie utrudniały procesu demokratycznego w Kraju Basków. [6] Nie rezygnowała przy tym ze swoich dotychczasowych żądań. W „przesłaniu do narodu baskijskiego” ETA mówiła, że o ostatecznym kształcie Kraju Basków i jego politycznej sytuacji powinni zdecydować sami Baskowie [7], bez ingerencji Hiszpanii i Francji. W Kraju Basków rozpoczęły się więc dyskusje na temat przyszłości Euzkadi. Obóz nacjonalistyczny dążył do podjęcia dialogu, gdyż miało to pomóc w rozstrzygnięciu konfliktu [8]. Rozwiązania siłowe, które miałyby unicestwić ETA, we współpracy hiszpańskiej policji z francuskimi służbami, nie wchodziły w grę. Nawet jeśli ETA nie postrzegana była do tej pory jako partner polityczny, to przecież jej żądania samostanowienia dla Basków pokrywają się z tymi, które głoszą mniej radykalne ugrupowania nacjonalistyczne. Rozmowy dotyczące ewentualnego rozszerzenia autonomii, czy nowego statutu dotyczyły jednak tylko hiszpańskiej części Baskonii. [9] Francja w ogóle nie brała pod uwagę możliwości oddania części swojego terytorium pod władanie Basków.
|