Aleksandra Żebrowska: Europejskie rozbieżności w sprawie Palestyny
-
Aleksandra Żebrowska
Zgodnie z przewidywaniami 23 września br. prezydent Palestyny Mahmud Abbas oficjalnie złożył wniosek o nadanie Autonomii Palestyńskiej pełnego członkostwa w ONZ. Zgodnie z Kartą Narodów Zjednoczonych Sekretarz Generalny jest zobowiązany do przeprowadzenia weryfikacji wszystkich próśb o uznanie członkostwa zaraz po przekazaniu ich Radzie Bezpieczeństwa oraz Zgromadzeniu Ogólnemu.
Poparcie ze strony większości państw Zgromadzenia Ogólnego jest niewystarczające do uznania państwowości Autonomii Palestyńskiej. Dopiero głosowanie w Radzie Bezpieczeństwa mogłoby do tego doprowadzić. Warunkiem koniecznym do spełnienia jest oddanie głosu "za" przez większość (dziewięć z piętnastu państw) przy braku weta. Data przeprowadzenia głosowania nie została jeszcze ustalona, jednak jak powiedział sekretarz generalny Ban Ki-Moon powinno to nastąpić tak szybko, jak tylko będzie możliwe.
Kolejny krok to seria dyskusji za zamkniętymi drzwiami. Rozmowy oraz lobbing mają na celu doprowadzenie do jak najbardziej pokojowego i zgodnego rozwiązania zaistniałej sytuacji. Zdaniem specjalistów do czasu braku konkretnych ustaleń ze strony piętnastu państw zasiadających w Radzie Bezpieczeństwa nie będzie możliwe przeprowadzenie głosowania.
Debata rozpoczęła się już 26 września w Radzie Bezpieczeństwa. Niezależnie od toczących się rozmów kwartet bliskowschodni (USA, UE, ONZ, Rosja) wezwał Palestynę i Izrael do rozpoczęcia rozmów pokojowych. Zaproponowano spotkanie obu stron, które miałoby się odbyć w ciągu miesiąca od daty złożenia wniosku i stanowiłoby początek serii dyskusji. Prezydent Abbas wyraził sceptycyzm wobec projektu kwartetu, argumentując to brakiem widocznych efektów (i.e. zaprzestania budowy osiedli żydowskich na Zachodnim Brzegu Jordanu) idących za tego typu inicjatywą.
Kwestią budzącą największe obawy ze strony Palestyny jest zapowiedziane przez prezydenta Baraka Obamę weto ze strony Stanów Zjednoczonych – jednego z pięciu stałych członków. W przypadku uzyskania wymaganej większości w Radzie Bezpieczeństwa (tj. dziewięć głosów) Waszyngton skorzysta z prawa weta, a co za tym idzie wniosek nie przejdzie.
Swój sprzeciw wyraził także Izrael. Zdaniem premiera Benjamina Netanjahu Palestyńczycy nie przybyli do siedziby ONZ z zamiarem prowadzenia rozmów. Podkreślił także, że pokój nie może zostać osiągnięty za pomocą rezolucji, ale koniecznym jest jego wypracowanie w procesie negocjacji. Słowa te są jedynie potwierdzeniem stanowiska prezydenta Obamy, który opisał działania na rzecz pokoju jako ciężką pracę, która nie może zostać zastąpiona rezolucją.
Strona Palestyńska zaprzecza, jakoby unikała rozmów i spotkań prowadzących do rozwiązania sytuacji na Bliskim Wschodzie. Wielokrotnie powtarza, że pomimo 20 lat zintensyfikowanych działań na rzecz pokoju sytuacja Autonomii nie uległa poprawie. Przeciwnie, obserwuje się rozbudowę izraelskich osiedli na Zachodnim Brzegu Jordanu. Przy takim rozwoju wydarzeń nie pozostaje jej nic innego, jak rozpoczęcie starań o uznanie państwowości na drodze prawa międzynarodowego.
Przed przywódcami państw europejskich stoi trudne zadanie. Jak podaje dziennik „the Guardian” zapewne Wielka Brytania i Francja wstrzymają się od głosu. Posunięcie to, mające na celu uniknięcia jednoznacznego poparcia na rzecz uznania państwowości Palestyny, może zostać odczytane przez kraje arabskie jako opowiedzenie się po stronie Izraela.
Catherine Ashton wyraziła wsparcie dla uzyskania państwowości przez Palestynę. W swoim przemówieniu wygłoszonym 27 września w Strasburgu zawarła oficjalne oświadczenie potępiające budowę osiedli żydowskich na Zachodnim Brzegu Jordanu, podkreślając, że czyniła to zawsze, gdy tylko była ona ogłaszana. Jednoznacznie wskazała nielegalność tych działań według prawa międzynarodowego. Wysoka przedstawiciel pochwaliła natomiast naród palestyński za wyznawanie wartości podzielanych przez Unię Europejską. Jako najskuteczniejsze rozwiązanie podała negocjacje, które jednak wymagają zaangażowania obu stron.
Nie wszystkie państwa członkowskie podzielają ten pogląd. Pro-izraelska Holandia ocenia Ashton jako mało neutralnego pośrednika w rozmowach dotyczących potencjalnego poparcia udzielonego Palestynie przez Unię. Rozłam we Wspólnocie nie jest widoczny jedynie wśród krajów UE. Różnica zdań zauważalna jest także wśród partii politycznych, gdzie socjaliści opowiadają się za całkowitym nadaniem państwowości Palestynie, podczas gdy liberałowie popierają otrzymanie statusu państwa nieczłonkowskiego.
Już teraz widać silny podział pomiędzy krajami. Dziesięć, w tym (Belgia, Finlandia, Grecja, Hiszpania, Irlandia, Luksemburg, Malta, Portugalia i Szwecja), wydaje się stawać po stronie zwolenników palestyńskiego wniosku, podczas gdy sześć (Bułgaria, Czechy, Rumunia, Wielka Brytania i Włochy) zapowiedziały oddanie głosu przeciw. Pozostałe nie podjęły jeszcze ostatecznej decyzji.
Największe różnice widoczne są pomiędzy reakcjami ze strony Niemiec i Francji. Berlin dość chłodno odniósł się do złożenia wniosku nadającego państwowość Palestynie, podkreślając konieczność wznowienia rozmów i negocjacji z Izraelem. Pomimo poparcia rezolucji zakazującej budowy osiedli żydowskich na Zachodnim Brzegu Jordanu, niemiecki min. spraw zagranicznych Guido Westerwelle zapowiedział, że nie zagłosuje za wnioskiem o członkostwo w ONZ. Jednak już ten gest świadczyć może o szansach na lobbowanie Niemiec podczas rozpoczynających się rozmów i dyskusji. Z drugiej strony priorytetem RFN jest zapewnienie bezpieczeństwa Izraelowi. Dopóki warunek ten nie zostanie spełniony, nie można mówić o zmianie stanowiska strony niemieckiej.
Zaistniała sytuacja jest idealnym momentem do sprawdzenia jedności polityki zagranicznej Unii Europejskiej. W tym przypadku Unia miałaby szansę zaprezentowania wspólnego stanowiska i zaznaczenia swojej roli w relacjach międzynarodowych. Niestety, już teraz widać, że różnice między państwami członkowskich są tak duże, a opinie dotyczące państwowości Palestyny na tyle rozbieżne, że prawdopodobieństwo uzgodnienia wspólnego stanowiska wydaje się znikome.
Francja silnie popierająca demokratyczne dążenia Palestyny stanowi przeciwieństwo wobec polityki niemieckiej. Prezydent Nicolas Sarkozy zaproponował 21 września podniesienie statusu Autonomii Palestyńskiej do tytuły obserwatora oraz rozpoczęcie rocznych prac mających na celu ustanowienie jej państwowości. Decyzja prezydenta Francji nie została pozytywnie odebrana przez polityków europejskich, oskarżających go o wygłaszanie swoich poglądów przed podjęciem wspólnych działań przez Unię. Nie tylko polityczne, ale i społeczne poparcie jest to widoczne. Powstają liczne organizacje wspierające ruchy wyzwoleńcze i solidaryzujące się z narodem palestyńskim żyjącym pod rządami Izraela, jak chociażby Euro-Palestine.
Wydarzeniem mogącym wpłynąć na wynik głosowania nad państwowością Palestyny jest nadanie jej 4 października statusu obserwatora przez Radę Europy. W głosowaniu zdecydowana większość poparła wniosek. Zaledwie 10 członków przy 120 wstrzymało się od głosu. Głównym celem tej decyzji jest wzmocnienie państwa, podniesienie jego znaczenia, jak również udzielenie mu pozwolenia na uczestniczenie w obradach, zabierania głosu, przy zastrzeżeniu braku możliwości głosowania. Podczas gdy Unia Europejska pozostaje podzielona wobec kwestii państwowości Palestyny, sygnał płynący z Rady Europy jasno stwierdza, że podjęcie działań przez społeczność międzynarodową w tej sprawie będzie konieczne.
Pomimo niewielkich szans na nadanie pełnego członkostwa ONZ decyzja o złożeniu wniosku stanowi przełomowy moment w relacjach między sąsiednimi krajami oraz sytuacji geopolitycznej. Pośrednim rozwiązaniem może okazać się nadany przez Zgromadzenie Ogólne status obserwatora, który obecnie posiada Watykan.


Jak Andaluzja stała się prawicowa
Pragmatyzm wygrywa w amerykańsko-chińskich relacjach
Trudne zadanie Rumena Radewa
Péter Magyar wzbudza pierwsze kontrowersje