Jakub Kędzior: Osiedle Travellers zlikwidowane
Po prawie dziesięcioletniej sądowej batalii, w połowie października rozpoczęła się likwidacja położonego w hrabstwie Basildon osiedla Dale Farm, zamieszkałego przez grupę nazywaną Travellers. Doszło do bardzo brutalnych starć z brytyjską policją, ponieważ zamieszkali tam ludzie nie chcieli opuścić swoich kwater, mimo iż większość z nich została wybudowana nielegalnie.
Owo Dale Farm jest, lub raczej powinno być, chronionym pasem zieleni, należącym do położonego nieopodal Londynu hrabstwa. Przez wiele lat było traktowane jednak jako wysypisko śmieci, do czasu, kiedy pod koniec lat 60–tych zaczęli wprowadzać się tam osadnicy. W latach 80–tych na to miejsce zaczęli przybywać tak zwani Travellers, czyli współcześni nomadowie posiadający irlandzkie pochodzenie. Prowadzą oni tryb życia podobny do Romów, toteż często bywają nazywani Gypsies (jednak w brytyjskim spisie mniejszości etnicznych są obie te grupy są traktowane osobno).
Część z nich wybudowało swoje domostwa, które jednak nie do końca przypominają tradycyjne budownictwo, legalnie jednak duża grupa Travellersów postanowiła po prostu zagospodarować wolny teren i osiedlić się w Dale Farm. Szacuje się, że w momencie, kiedy rozpoczęto eksmisję mieszkało tam około tysiąca osób.
Travellers to bardzo specyficzna grupa, która charakteryzuje się nie tylko koczowniczym trybem życia ale także całą gamą odrębnych zwyczajów i praktyk. Ich liczebność szacuje się na około 30 tysięcy, zamieszkują głównie Irlandię oraz Wielką Brytanię. Mówią językiem Shelta, który wywodzi się z języków irlandzkiego i gaelickiego. Ich pochodzenie nie jest do końca jasne, ponieważ nie spisują oni swojej historii. Większość z nich jest wyznania rzymskokatolickiego, jednak zachowuje pewną odrębność wyznaniową. Przez swój koczowniczy styl życia mają bardzo duże problemy żeby zaaklimatyzować się w społeczeństwie, duży problem stanowi także fakt, że większość dzieci Travellersów pozostaje poza głównym systemem edukacji, jednak należy zaznaczyć, iż czynione są wysiłki, żeby ta sytuacja uległa zmianie.
Niestety podobnie jak w innych krajach, są traktowani jako obywatele gorszej kategorii. Bardzo często posądza się ich o kradzieże oraz pobicia. Na ich korzyść nie działa też to, że jednym z głównych źródeł dochodu jest zbieractwo odpadów, (dlatego większość ich osiedli znajduje się obok wysypisk śmieci) a także duża niechęć do ujawniania swojego statusu majątkowego. Często żyją poza systemem, podobnie jak Romowie w krajach europejskich.
Władze hrabstwa Basildon przez dziesięć lat próbował wygrać sądową batalię o usunięcie Travellersów z Dale Farm. Kiedy się to udało, rozpoczęły brutalną eksmisję 49 z 54 działek znajdujących się na tym obszarze. Jednak pochodzący z Irlandii wędrowcy nie czekali biernie na wyrzucenie ze swoich domostw i próbowali walczyć z brytyjską policją. Wsparcia udzieliły im organizacje anarchistyczne, które nie chciały dopuścić do wysiedlenia ich z tego obszaru, a także grupa Dale Farm Solidarity, obrońcy praw mniejszości etnicznych. W starciach kilka osób zostało rannych a ponad 20 zatrzymała policja. W ruch poszły butelki z benzyną, spalono przyczepę kempingową, żeby pokrzyżować szyki policjantom, a z osiedla Dale Farm zrobiono małą fortyfikację.
Największe kontrowersje, poza użyciem siły, budzi fakt, że spora część rodzin zamieszkujących to osiedle, przebywała tam legalnie. Według szacunków tylko 80 rodzin osiedliło się tam nielegalnie. Dlatego też budzi to spore oburzenie w kręgach obrońców praw człowieka oraz mniejszości etnicznych. Po drugie istotną kwestią jest fakt, że pomimo iż miał to być pas zieleni, tak naprawdę było to wysypisko śmieci, a dopiero Travellersi zrobili z tego miejsca osiedle mieszkalne. Fakt, że przebywali tam od ponad 30 lat także powinien dać do myślenia władzom Basildon. Wielu argumentuje także, iż tereny te stały się bardzo atrakcyjnym miejscem do inwestycji i władze hrabstwa postanowiły po prostu pozbyć się niewygodnych lokatorów, aby z zyskiem odsprzedać teren Dale Farm.
Jak zwykle w takiej sytuacji pojawia się pytanie o tolerancje i poszanowanie mniejszości etnicznych oraz odrębnego stylu życia. Z całą pewnością problem ten nie dotyczy tylko Brytyjczyków, ale także mieszkańców całej Europy. Wszyscy pamiętamy choćby masowe wysiedlenia Romów z Francji, czy też chociażby problemy z tą mniejszością zamieszkałą w Polsce. Dużo mówi się o ksenofobii i rasizmie, a obrońcy praw człowieka cały czas starają się naciskać na rządy państw Unii Europejskiej, aby te wprowadziły stosowne ustawy, pozwalające poprawić status życia tych mniejszości. Jednak trzeba też zadać sobie pytanie, czy wszystkie grupy etniczne dążą do poprawy swojej sytuacji i większej asymilacji ze społeczeństwem, czy też starają się utrzymać status quo i nadal korzystać z dobrodziejstw socjalnych państwa, które aktualnie zamieszkują. Z całą pewnością w przypadku Travellersów ich niechęć do podejmowania stałej pracy a także do ujawniania swoich dochodów sprawia, że są postrzegani raczej jako ludzie wyciągający rękę po publiczne pieniądze. A jak wiadomo w czasach kryzysu poziom altruizmu spada.



Politycy chwalą, rolnicy ganią. Umowa Unii Europejskiej z Australią wzbudza kontrowersje
Holandia chce się zbroić, ale bez unijnych planów
Europejscy rolnicy mierzą się z wieloma problemami
Zatrzymanie imigracji przez Tunezję to nie tylko koszt finansowy