Inwestea Konsultea Wschod24 Afryka24 Pe24
Strona główna
Paweł Feręszkiewicz: Szczyt G-20 Cannes: Festiwalowe miasto gościło reżyserów światowej gospodarki Drukuj Email
( 0 głosów)




Paweł Feręszkiewicz   
09.11.2011.
Spotkanie przywódców najbogatszych gospodarek świata i Unii Europejskiej, które odbyło się 3-4 listopada w Cannes, miało odpowiedzieć na wiele pytań. Jednak dramatyczna akcja i burzliwe rozmowy zakończyły się bez happy endu, a ważne ustalenia zostały odłożone na przyszłość.
REKLAMA

Oczekiwania wobec 19 państw i UE były bardzo duże. Szczególnie w sytuacji, gdy na świecie obserwuje się wystąpienia ruchu „Oburzonych”, a w samej Europie oczy zwrócone są na południe. Grecja i Włochy to gospodarki najbardziej zagrożone upadłością, a ich deficyty grubo przekraczają rozsądną granicę. O ile greckie kłopoty mogą być dość łatwo przełknięte przez gospodarki państw eurolandu, o tyle problemy Włoch – trzeciej gospodarki strefy euro – nie koniecznie. Stąd też turbulencje w Europie, miały stanowić meritum spotkania w Cannes. Świadczył o tym list wysłany przez szefa Komisji Europejskiej Jose Manuel’a Barosso i szefa Rady Europejskiej Herman’a van Rompuy’a. Pisali w nim o ośmiu priorytetach na które należy zwrócić szczególną uwagę, zaliczyli do nich m.in. przywrócenie globalnego wzrostu gospodarczego, reformy rynku finansowego, uelastycznienie działań Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW), czy wzmocnienie społecznego wymiaru globalizacji. Jednak owe wzniosłe hasła nie mogły przesłonić naprawdę ważnych problemów, które należy podejmować w multilateralnym gronie.

Dwudniowe rozmowy najważniejszych przywódców państw świata, były dla wielu wisienką na torcie. Spotkanie w Cannes dało możliwość zaaranżowania rozmów w nieco mniejszym gronie, z których najbardziej korzystali przywódcy spoza Europy. Przedstawiciele grupy BRICS (wschodzących gospodarek, do których zalicza się Brazylię, Rosję, Indie, Chiny i RPA) spotkali się przed francuskim szczytem i uzgodnili jednolity punkt widzenie. Ustalono przede wszystkim, iż kraje BRICS będą optować za zmniejszeniem krajowych deficytów budżetowych, co umożliwi zabezpieczenie finansów publicznych przed katastrofą. Poza tym była to okazja dla przywódcy Chin Hu Jintao do przeprowadzenie rozmów bilateralnych, choćby w Austrii, gdzie dyskutowano o perspektywie dalszych stosunków gospodarczych i świętowano czterdzieści lat współpracy.

Pouczenie zamiast kary

Zakończony w piątek szczyt grupy G-20 można rozpatrywać w dwóch kategoriach. Po pierwsze przyniósł rozwiązania, które będą wdrożone w najbliższym czasie i pomogą Europie przejść przez kryzys. Po drugie, nie zamknięto ważnych kwestii, jak podatek od transakcji finansowych, przesuwając w czasie rozwiązanie tego problemu. Czwartkowo-piątkowe spotkanie miało charakter bardziej pouczający i dyscyplinujący niż konkretyzujący. Prezydenci Stanów Zjednoczonych i Francji oraz kanclerz Niemiec zwrócili uwagę Grecji i Włochom na to, iż muszą uporządkować swoje finanse publiczne. Niemieckie media określiły sytuację krajów południa, jako prawienie kazań niesfornym łobuziakom, którymi są premierzy Grecji i Włoch – Georgios Papandreou i Silvio Berlusconi.

Premier trzeciej gospodarki strefy euro poinformował, że wdrażanie reform będzie kontrolowane przez MFW. Z jednej strony to pozytyw, gdyż pozwoli na śledzenie sytuacji bezpośrednio przez instytucję, której głównym zadaniem jest stabilizacji finansów publicznych. Jednak z drugiej strony, pojawia się mała niedorzeczność, w tym, iż jedna z dwudziestu potęg gospodarczych będzie obserwowana przez instytucję zewnętrzną. Przypomina to sytuację, w której niesforne dziecko po kilku wybrykach nie ma szlabanu na wychodzenie z domu, a rodzice dalej obserwują jego naganne zachowanie. Na całe szczęście Włochy odrzuciły przynajmniej pomoc finansową z MFW, pokazując tym samym cień niezależności swojej gospodarki.

Niewielki protektorat MFW

Z pewnością jako istotne, jak nie najistotniejsze ustalenie, można odnotować zwrócenie się przywódców państw w kierunku zwiększenia roli MFW w przezwyciężaniu kryzysu w Europie i poza nią. Chodzi bezpośrednie zaangażowanie szefowej Christine Lagarde, która powinna uczestniczyć we wszystkich spotkaniach, gdzie omawiana jest problematyka finansów światowej gospodarki borykających się z kryzysem. Poza tym fundusz walutowy otrzymał zapewnienie, iż zostanie wzmocniony, aby jeszcze efektywniej wpływać na rozwiązanie problemów zadłużenia w Europie. Decyzja o przyznaniu dodatkowych środków, ma zapaść w gronie ministrów finansów państw członkowskich do końca lutego 2012 r. W tym kontekście można doszukać się drugiego dna, czy decydenci mają na myśli państwa w Europie, czy stricte UE i budowany w jej ramach nowy fundusz ESM. Wydaje się jednak, że to pierwsze, a wszystkie spekulacje ucina szefowa MFW, mówiąc „MFW pożycza pieniądze państwom, a nie stowarzyszeniom państw”.

Szczyt G-20 może odnotować sukces również na polu banków komercyjnych, wobec których postanowiono, iż dwadzieścia dziewięć z nich musi zwiększyć kapitał własny do 2016 r. Chodzi o ochronę podatników przed dodatkowymi kosztami, w przypadku ewentualnego upadku któregoś z banków. Poza tym chodzi też o zwiększenie odpowiedzialności banków za prowadzone operacje finansowe, a dodatkowe gwarancje pieniężne mają być buforem zabezpieczającym. Świeżo mianowany prezes Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghi zwraca uwagę, iż wprowadzane regulacje dla instytucji finansowych muszą być spójne. Ową niekoherencję widać na przykładzie banków anglosaskich, które nie wykonywały postanowień umów kapitałowych – Basel II – opracowanych przez Bazylejski Komitet Nadzoru Bankowego. Dlatego w tak ważnych kwestiach nie można zapominać o jednolitości i przestrzeganiu przez wszystkich ustalonych regulacji.

Prezydent Francji poinformował również, że podczas szczytu zostały poczynione konkretne ustalenia w sprawie rajów podatkowych, które nie będą czerpały już tak ogromnych korzyści z oszczędności swoich klientów. Dość anemicznym, ale jednak sukcesem, pozostaje deklaracja Chin, które zobowiązały się przyśpieszyć działania w kierunku wymienialności własnej waluty. Gdyż obecny stan uniemożliwia gospodarkom zachodnim konkurowanie w ramach polityki handlowej.

Przyćmione konkrety

Wartościowe i istotne decyzje szczytu w Cannes zostały przesłonięte przez niedogadanie się w kwestiach naprawdę istotnych dla gospodarki europejskiej. Najbardziej widoczny okazał się brak porozumienia w sprawie podatków od transakcji finansowych. Głównymi oponentami były Stany Zjednoczone i Wielka Brytania, czyli przedstawiciele dwóch największych rynków kapitałowych. Zgoda zapadła jedynie w gronie europejskich potęg z mglistym poparciem Brazylii i Argentyny. Prezydent Francji i kanclerz Niemiec zobowiązali się uczynić wszystko, żeby podatek od transakcji finansowych został wprowadzony do końca przyszłego roku, jednak tylko wśród państw strefy euro.

Europa nie pozostała dłużna USA i jak te nie zgodziły się na podatek od transakcji finansowych, tak włodarze europejscy nie podpisali się pod pomysłem, aby to Europejski Bank Centralny był gwarantem euroobligacji. Strefa euro pozostała przy swoim zdaniu, że nie zamierza aby wartość takich państw jak Niemcy i Francja była zrównana z wartością Grecji. Gdyż de facto do tego prowadzą wspólne obligacje, a nie do podniesienia zaufania, twierdzą europejscy przywódcy.

Odnosi się wrażenie, że spotkanie państw G-20, odbyło się w najgorszym możliwym momencie dla strefy euro, bo w epicentrum kryzysu eurolandu. Dodatkowych emocji dodawały „wybryki” premiera Grecji, który ogłosił pomysł referendum w sprawie pomocy dla swojego państwa, podburzając tym samym ideę ratowania ojczyzny demokracji przez inne państwa europejskie. W tym kontekście za pozytywne należy uznać odcięcie się gospodarek wschodzących od ewentualnej pomocy. Dzięki temu stawia to Europę przed ambitnymi celami i pokazuje stary kontynent w pozytywnym świetle. Mianowicie poradzenia sobie z męczącymi problemami.

Warta odnotowania jest postawa Francji, która będąc gospodarzem szczytu bardzo starała się o jak najlepsze efekty zakończonego szczytu. Na gardle ma oczywiście nóż agencji ratingowych, które bacznie obserwują sytuację strefy euro i poszczególnych państw strefy. Francja jako jedna z lokomotyw, ciągnących europejskie wagony, skupia na sobie dodatkową uwagę.

Preludium problemów, czy wychodzenia na prostą?

Patrząc na rozwój wydarzeń trudno przewidywać jak potoczy się scenariusz opery mydlanej pod tytułem „Mitologia Grecka w zarysie”. Wydaje się, że rynki finansowe coraz mniej ufają strefie euro i patrzą z niepokojem na coraz to nowe rozwiązania, które nie przynoszą oczekiwanych rezultatów, czyli zmuszenia zadłużonych państw do konkretnych reform. To właśnie największa niewiadoma jaką pozostaje rozwiązać, czy możemy liczyć na zdyscyplinowanie południa Europy? Bez echa nie mogą zostać problemy Włochów, które określa się mianem najbardziej podatnych na „wirus grecki”. Pozostaje odpowiedź na pytanie, czy zaangażowanie w monitoring finansów MFW to dobra decyzja? Można twierdzić, że owszem, gdyż pomysł ten pochodzi od wewnątrz. Może to zabieg czysto polityczny, ale pokazuje otwartość na reformy i brak obaw przed ostrymi cięciami w budżecie. Postawa trochę dziwna dla rządu włoskiego, który do tej pory nie reagował zbytnio na ostrzeżenia wysyłane z narodowego banku Włoch.

Perspektywa kolejnego szczytu grupy G-20, który odbędzie się w czerwcu w Meksyku, wydaje się odległa, jednak należy pamiętać, iż do tego czasu wiele może się zdarzyć. Najważniejsze jest, aby wirus udało się uratować i znaleźć odpowiednią szczepionkę. Póki co środki stosowane przez polityków można porównać do antybiotyków, które są skuteczne na chorobę, a nie na tak poważną epidemię. Można się spodziewać dalszych „ważnych” decyzji, których zadaniem będzie wdrażanie reform. Z drugiej strony obecna sytuacja ewidentnie pasuje Niemcom, które jako największy eksporter z Europy i trzeci na świecie, korzystają na handlu zagranicznym. Wynika to z tego, iż turbulencje w strefie euro, powodują spadek wartości euro w stosunku do innych walut, dzięki czemu wzrasta wymiana i Niemcy mogą „kupić” więcej od innych. Jak długo będą mogły pozwolić sobie na taką politykę trudno powiedzieć. Tym samym nie można zarzucić im braku woli do rozwiązania kryzysu, jednak należy pamiętać, że balansują na cienkiej linie wiszącej nad naczyniami połączonymi sytemu finansowego.

Drukuj Email
 
Dodaj swój komentarz do tego artykułu...
Imię (wymagane)
Komentarz
Zaloguj lub zarejestruj się aby móc dodawać komentarze.

W trakcie nieformalnego spotkania Rady Europejskiej w Brukseli (23.05) przywódcy państw UE nie znaleźli porozumienia w sprawie środków koniecznych do osiągnięcia wzrostu gospodarczego w Europie.
więcej...
Unia Europejska zaskarżyła Argentynę przed Światową Organizacją Handlu (WTO), zarzucając krajowi z Ameryki Południowej stosowanie niedozwolonych ograniczeń w imporcie.
więcej...
Fala kryzysu finansowego, która w 2009 roku przelała się ze Stanów Zjednoczonych na kontynent europejski uderzyła w najsłabsze punkty gospodarek państw Unii Europejskiej, pogarszając sytuację w sektorze bankowym i/lub powodując zadłużenie finansów publicznych ponad progi...
więcej...
 AnalizySystemy polityczne  Imigracja  Cywilizacje  Konflikty  Ekologia  Terroryzm  Polityka zagraniczna  Dyplomacja  Emigracja  Separatyzm  Stosunki międzynarodowe 
 GospodarkaWaluty  Ropa naftowa  Sektor bankowy  Giełdy  Rynek pracy  Nieruchomości  Surowce  Gaz ziemny  Media  Technologie  Przemysł samochodowy 
 OrganizacjeNATO  OBWE  OPEC  ONZ  Al-Kaida  G-20  MFW  WNP  ASEAN  WTO 
 PaństwaNiemcy  Francja  Izrael  USA  Wielka Brytania  Indie  Chiny  Rosja  Irlandia  Ukraina  Turcja  Hiszpania  Brazylia  Iran  Sudan  Włochy  Afganistan  Gruzja  Informacje dla wyjeżdżających 
 Po godzinachRecenzje  Film  Wywiady  Książka 
 RegionyUnia Europejska  Bałkany  Afryka  Bliski Wschód  Daleki Wschód  Kaukaz  Azja  Darfur  Krym  Kaszmir 
 StylSavoir vivre 
 Unia EuropejskaSłownik UE  Komisja  Prezydencja  Strefa Euro  Traktat lizboński  Strefa Schengen  Partnerstwo Wschodnie  Europejska Polityka Sąsiedztwa 
Zaloguj sie
         
     
SERWIS SPECJALNY
Dyplomacja_specjalny